POLITYKA

Wtorek, 2 września 2014

Polityka - nr 13 (2238) z dnia 2000-03-25; s. 21-25

Kraj

Piotr PytlakowskiIwona Kochanowska  [wsp.]Igor T. Miecik  [wsp.]Justyna Kapecka  [wsp.]

Napad na sąd

Strzelanina w Jeleniej Górze: dwaj przestępcy nie żyją, trzej policjanci ranni

Tydzień w skrócie: pedofil brutalnie gwałci dwóch chłopców; zabójca księdza Popiełuszki obraża pamięć swojej ofiary i sędziów, nazywając ich klownami, bandyci rzucają granaty w jeleniogórskim sądzie. Sprawy pozornie dość od siebie odległe, ale łączy je wspólny element – liberalizm Temidy. Pedofil za dobre sprawowanie wyszedł przedterminowo z więzienia. Zabójca księdza skorzystał z rutynowej przepustki do wolnego świata. Herszt jeleniogórskiej bandy był sądzony za czyny popełnione podczas przerwy (udzielonej przez sąd) w odbywaniu kary.

Mariusz M., znany jako „Czarny” albo „Cygan”, lat 32, żonaty, z zawodu mechanik, kilkakrotnie karany – nie żyje. Zastrzelili go na korytarzu Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze policjanci z wrocławskiej grupy antyterrorystycznej.

Mariusz M. zginął na własne życzenie. Podczas rozprawy wyciągnął pistolet, w dłoniach jego kompanów pojawiły się granaty. Za pomocą broni próbowali utorować sobie drogę do wolności. Sterroryzowali dwoje zawodowych sędziów, troje ławników, prokuratora, pięciu obrońców, księdza, który zeznawał jako świadek i dwóch policjantów z oddziału konwojowego. Na sali wybuchła panika, bandyci grozili, że wszystkich powystrzelają, antyterroryści wrzeszczeli do bandytów, żeby rzucili broń. Potem akcja przeniosła się na sądowy korytarz. Bandyci rzucili trzy granaty (ale tylko dwa wybuchły lekko raniąc trzech policjantów), M. przynajmniej dwa razy wystrzelił (zdała egzamin kamizelka kuloodporna jednego z policjantów, znaleziono na niej ślady po pociskach). Antyterroryści zachowali zimną krew, najpierw ostrzelali sufit – na postrach. Potem skierowali lufy na przestępców, zginęli Mariusz M. i Grzegorz G. I nagle wszystko ucichło. Cisza trwała krótko, bo zaraz wybuchła wojna na oświadczenia. Po jednej stronie resort sprawiedliwości (sądownictwo i prokuratura), po drugiej spraw wewnętrznych (policja). Hasło brzmiało: kto jest winien?

Kto pilnuje bandytów?

Przedstawiciele policji za incydent w Jeleniej Górze odpowiedzialnością obarczali sądownictwo – bo nie potrafi zadbać o właściwą organizację procesów, sądy nie posiadają elektronicznych bramek reagujących na metalowe przedmioty, a groźni bandyci nie mają w gmachu sądu osobnych toalet. Funkcjonariusze Temidy nie pozostawali dłużni – to policja odpowiada za bezpieczeństwo na sądowej sali, to policja ponosi winę za to, że bandyci w Jeleniej Górze wnieśli na salę rozpraw granaty i pistolet.

Prokurator okręgowy z Jeleniej Góry zwołał konferencję prasową. Głównym punktem było oświadczenie na temat rzecznika prasowego wrocławskiej policji Sławomira Cisowskiego: – Służby prasowe policji wymknęły się spod kontroli instancji kierowniczych. Wcześniej Cisowski przyganiał sądowi w Jeleniej Górze: – Za bezpieczeństwo w obiektach wymiaru sprawiedliwości odpowiada nie policja, a sąd, jego prezes. Poszczególni sędziowie decydują nawet o tym, czy oskarżeni w czasie rozprawy mają na rękach kajdanki.

Oskarżeni podczas feralnej rozprawy kajdanek nie mieli. Kilkakrotnie prosili o przerwy, naradzali się w osobnym pomieszczeniu, korzystali z ubikacji (ogólnodostępnej, chociaż obok są dwie zamykane na klucz toalety tylko dla personelu). Ustalono, że właśnie w jednej z kabin WC był schowek, w którym wspólnicy oskarżonych umieścili wcześniej granaty i pistolet.

Dlaczego policjanci z konwoju nie wypełnili swojego obowiązku, nie obszukali oskarżonych przed wejściem na salę rozpraw? – pyta prezes jeleniogórskiego sądu Dariusz Łukaszewski. – Przecież już wiele miesięcy wcześniej mieli sygnały, że oskarżeni planują ucieczkę.

Jeden z jeleniogórskich sędziów („tylko nie piszcie, że to ja wam powiedziałem”) ujawnia: – Ci sami bandyci, z Mariuszem M. na czele, przywiezieni na rozprawę w kwietniu zeszłego roku w pomieszczeniu dla zatrzymanych obrabowali Piotra Ch., który czekał na udział w innej sprawie.

Grozili mu, bili, a w końcu rozebrali z bluzy, półgolfu, podkoszulka i butów – wszystko marki Adidas. Smaczku tej historii dodaje fakt, że incydent zdarzył się w okratowanym pokoju; za kratą, dosłownie metr od podsądnych siedzieli policjanci z konwoju. – Niczego nie widzieli, nie słyszeli? – pyta sędzia. – A może wcale ich tam nie było, chociaż nie powinni nawet na chwilę spuszczać z oczu konwojowanych aresztantów? W tej sprawie w październiku 1999 r. do sądu trafił akt oskarżenia, teraz wystąpią komplikacje, bo główny oskarżony nie żyje.

Kto zwalnia bandytów?

Proces grupy Mariusza M. toczy się od ponad roku. Regularnie, prawie co miesiąc pięciu oskarżonych przywożono z aresztu we Wrocławiu, a troje (w tym jedna kobieta) odpowiadało z wolnej stopy. Z sądem w Jeleniej Górze sąsiaduje areszt śledczy, byłoby taniej i łatwiej, gdyby oskarżonych trzymano pod bokiem, ale według przepisów miejscowy areszt nie nadaje się dla szczególnie niebezpiecznych przestępców. Te same przepisy nie odnoszą się do sądów – nie istnieje podział na jednostki sądownicze przystosowane do obsługi groźnych bandytów i zwykłych rzezimieszków. Bezwzględnego, wyrachowanego bandziora Mariusza M. wielkim nakładem sił i środków co kilka tygodni transportowano z Wrocławia do Jeleniej, chociaż lokalny sąd nie posiada odpowiedniej infrastruktury. Nie ma osobnego wejścia dla takich transportów, osobnego pokoju dla zatrzymanych, osobnej toalety. Nie ma bramki z detektorem, siedmiu policjantów sądowych nie wyposażono ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Procesy pod specjalnym nadzorem (w toku)

Lublin
Gang Mumosa
(12 osób) – zarzuty: udział w zorganizowanej grupie przestępczej, rozboje, pobicia

Rzeszów
Kwiatek i Prezes
(9 osób) – wymuszenia rozbójnicze, rozboje, ciężkie pobicia

Łódź
Ośmiornica
(60 osób) – szantaż, zabójstwa, korumpowanie władzy, oszustwa
Popelina (10 osób) – udział w zbrojnym związku przestępczym, wymuszenia rozbójnicze, zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, pobicia

Poznań
Gruby
– kierowanie zbrojną organizacją przestępczą

Szczecin
Oczko (12 osób) – związek przestępczy o charakterze zbrojnym

Katowice
Sandokan (9 osób) – wymuszenia rozbójnicze
Holender – skazany na 25 lat, czeka na drugi proces – wymuszenia rozbójnicze, nielegalne posiadanie broni, kradzieże

Bydgoszcz
Donbas – napady z bronią, porwania
Książę – gwałt, wymuszenia

Opole
Garłacz – zbiorowe gwałty, porwania, fałszowanie pieniędzy, pobicia

Zielona Góra
Carington
– tymczasowo aresztowany czeka na proces

Radom
Karatecy (7 osób) – napady z bronią

Gdańsk
Zachar – tymczasowo aresztowany, czeka na proces
Wróbel (16 osób) – porwania, wymuszenia rozbójnicze, nielegalne posiadanie broni, pobicia – nieprawomocny wyrok

Warszawa
Szczur – wyrok nieprawomocny – udział w zorganizowanej grupie przestępczej, napady rabunkowe, kradzieże
Masa – tymczasowo aresztowany, czeka na proces

Białystok
Dziad (16 osób) – kierowanie zorganizowaną grupą przestepczą

Niebezpiecznie w sądzie

 

Bomba

Data: 01.1993 r.
Miasto: Kielce (Sąd Wojewódzki)
Okoliczności: W toalecie sądu, w którego gmachu w chwili alarmu toczyło się 12 spraw, podłożona została bomba.
Obecne zabezpieczenia: Policja sądowa (27 etatów) ochrania 3 z 6 budynków sądowych, policjanci wyposażeni są w ręczne wykrywacze metalu. Sąd Okręgowy posiada instalację alarmową w postaci przycisków pod biurkami sędziów, w sekretariacie i na salach sądowych. Uruchomienie alarmu powiadamia policję sądową. Oddzielna toaleta dla publiczności jest po wyjściu każdej osoby przeszukiwana. Sąd Okręgowy ma też własny areszt z osobną toaletą dla oskarżonych. Planuje się wprowadzenie bramek oraz monitoringu wybranych punktów, jeśli znajdą się na to środki.

 

Obelgi, pięści

Data: 27.04.1993 r.
Miasto: Warszawa (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Wojciech K. zarzucił sędzinie, że jest pijana, a gdy został ukarany grzywną, pobił ją.
Obecne zabezpieczenia: W Sądzie Okręgowym jest nieliczna policja sądowa (a w gmachu codziennie przebywa ok. 10 tys. osób), pełniąca również obowiązki konwojentów oraz uzbrojeni strażnicy sądowi, mogący wspomagać policję. Istnieją oddzielne wejścia dla konwojowanych oraz wydzielony specjalny pokój przesłuchań. Od dwóch lat sąd stara się o bramki, ale nie ma na to pieniędzy (bramki, które się czasem w sądzie znajdują, to urządzenia próbne, do testowania). Istnieje system alarmowy w postaci przycisków w salach sądowych.

 

Siekiera

Data: 1993 r.
Miasto: Chorzów
Okoliczności: Dariusz S. rzucił w sędziego Sądu Pracy siekierą.
Obecne zabezpieczenia: Policja sądowa liczy 1 osobę; w szczególnych przypadkach komenda miasta przydziela dodatkowych funkcjonariuszy. W sądzie znajduje się osobny pokój przesłuchań i toaleta dla skazanych.

 

Żyletka

Data: 1995 r.
Miasto: Strzelce Opolskie (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Oskarżony Norbert K. próbował pociąć sędziego żyletką
Obecne zabezpieczenia: brak danych.

 

Pięści

Data: 12.1996 r.
Miasto: Wrocław (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Rolnik Mieczysław D. rzucił się na sędziego, wyrwał mu akta sprawy, kopnął go w nogę, uderzył pięścią w twarz, a następnie bił leżącego.
Obecne zabezpieczenia: W sądzie działa policja sądowa, od czasu powołania tej formacji do życia strzegąca wejścia do budynku i każdego piętra, a także patrolująca korytarze. Wykorzystywane są sale z oddzielnymi wejściami i toaletami. Sądów rejonowych pilnuje zazwyczaj jeden policjant przy wejściu. Budynki o ogromnej kubaturze, w jakich mieszczą się wrocławskie sądy, są trudne do monitorowania. Sąd jest w trakcie uruchamiania bramek i monitoringu, ale na razie brak na to środków.

 

Pistolet

Data: 04.1997 r.
Miasto: Kielce (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Lech Sz. wyciągnął broń (na szczęście nie była załadowana), a sędzia wyrwał ją napastnikowi, zanim ten zdążył włożyć magazynek.
Obecne zabezpieczenia: zob. Kielce 01.1993 r.

 

Kwas siarkowy

Data: 1.07.1997 r.
Miasto: Ciechanów (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Sędzina Lidia Grzelak została oblana kwasem przez Władysława S. ze wsi Ślubowo, który czuł się pokrzywdzony przebiegiem procesu o rozgraniczenie nieruchomości.
Obecne zabezpieczenia: W sądzie działa policja sądowa oraz firma ochroniarska pilnująca budynku sądu nocą, opłacana ze środków własnych sądu.

 

Granat

Data: 1997 r.
Miasto: Gdynia (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Pozwany w sprawie o alimenty były wojskowy zdetonował granat, raniąc przewodniczącą składu sędziowskiego i powódkę.
Obecne zabezpieczenia: Kilkuosobowa policja sądowa.

 

Skalpel

Data: 21.05.1998 r.
Miasto: Warszawa (Sąd Wojewódzki)
Okoliczności: Aplikant został zraniony skalpelem przez nieznanego sprawcę, który na korytarzu sądu „polował” na sędzinę.
Obecne zabezpieczenia: zob. Warszawa 27.04.1993 r.

 

Siekiera

Data: wiosna 1998 r.
Miasto: Częstochowa (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Podczas rozprawy spadkowej Tadeusz C. wyjął z torby siekierę i rzucił się w stronę biegłego grafologa ze słowami: „Rąb mnie profesorze! Jeżeli to jest podpis mojego ojca, to rąb mnie. Nie bój się!”
Obecne zabezpieczenia: W sądzie działa policja sądowa. Istnieją oddzielne toalety dla aresztantów.

 

Śrubokręt

Data: 07.1998 r.
Miasto: Kraków (Sąd Rejonowy)
Okoliczności: Przed salą rozpraw mężczyzna zaatakował śrubokrętem byłą żonę po niekorzystnym dla niego werdykcie w sprawie o alimenty.
Obecne zabezpieczenia: brak danych

 

Drewniana barierka

Data: 09.1998 r.
Miasto: Tarnów (Sąd Wojewódzki)
Okoliczności: Roman N. rzucił w sędzinę oderwaną od podłogi barierką słysząc werdykt nakazujący mu ponieść koszty rozprawy rozwodowej i opuścić mieszkanie.
Obecne zabezpieczenia: Zatrudniono ochroniarzy pilnujących porządku na korytarzach i mogących interweniować na sali rozpraw.

 

Siekiera

Data: 14.10.1998 r
Miasto: Zamość (Sąd Wojewódzki)
Okoliczności: Starszy mężczyzna zaatakował gazem łzawiącym konwój wyprowadzający z rozprawy Mariusza S. – „wampira ze Stefankowic”, a następnie ugodził oskarżonego siekierą w plecy.
Obecne zabezpieczenia: Sąd mieści się w budynkach nieprzystosowanych do pracy. Trzy budynki ochrania pięcioosobowa firma ochroniarska opłacana ze środków własnych sądu, wyposażona w telefony komórkowe. W budynku Sądu Okręgowego jest monitoring antywłamaniowy.

 

Broń palna

Data: 11.1998 r.
Miasto: Toruń (Sąd Wojewódzki)
Okoliczności: W wyniku bójki i strzelaniny między gangami Andrzeja Banasiaka i Adama Rentflejsza przed ogłoszeniem wyroku na biznesmena Edwarda Ś. (pseudonim „Tata”) i członków jego gangu rannych zostało dwóch bandytów.
Obecne zabezpieczenia: Wchodzący są legitymowani i badani ręcznym wykrywaczem metalu. W drzwiach głównego wejścia zainstalowano bramkę pirotechniczną (drugie wejście – od podwórza – nie jest w nią wyposażone, ale tamtędy w zasadzie się nie wchodzi, a podwórze jest strzeżone). Bezpieczeństwa pilnują ochroniarze w zwiększonej od czasu strzelaniny w sądzie liczbie, opłacani ze środków na działalność sądu.

Przepustka, przerwa, zwolnienie

ACh

• W 1999 r. administracja więzienna udzieliła ogółem 88 739 przepustek i zezwoleń na opuszczenie zakładu karnego do 30 godzin. Tzw. współczynnik „niepowrotów” systematycznie maleje od 10 lat i w ub.r. wyniósł 1,34 proc. Oznacza to, że na 10 tysięcy zaledwie 134 więźniów nie wróciło na czas. Co ważniejsze jednak przez cały ubiegły rok (do 20 XII) więźniowie na przepustkach dopuścili się 122 przestępstw (kradzieże, bójki), z których żadne nie było głośne. Zatem wśród kategorii przepustkowiczów współczynnik przestępczości jest znacznie mniejszy niż... w skali całego społeczeństwa. Wniosek: dyrektorzy zakładów karnych wiedzą, komu dać przepustkę, zaś otrzymujący ją starają się nie nadużyć zaufania.

• O przerwach w odbywaniu kary, najczęściej z powodów zdrowotnych (ale także rodzinnych i osobistych), decyduje sąd penitencjarny, zaś więziennicy ograniczają się do sporządzenia opinii. W 1999 r. na 9431 złożonych wniosków sądy pozytywnie rozpatrzyły 3103 (z czego 911 – z przyczyn zdrowotnych). Dla porównania w 1995 r. próśb o przerwę napisano 13 369, zaś zgodę otrzymało niemal 5 tys. O tym, jak długo trwa przerwa, statystyki milczą. Kodeks pozwala jednak – w wypadku choroby psychicznej lub innej ciężkiej choroby – udzielić przerwy aż „do czasu ustania przeszkody” (z tych samych powodów sąd może „odroczyć wykonanie kary”, co oznacza, że osoba prawomocnie skazana do więzienia nie trafia).

• Najpoważniejszą kategorię stanowią warunkowe przedterminowe zwolnienia. Na ok. 35 tys. wniosków, które złożyli sami zainteresowani lub ich obrońcy, dyrektorzy zakładów karnych, prokuratorzy i kuratorzy zawodowi, połowa jest przez sąd penitencjarny uwzględniania.

W ub.r. na ok. 17 tys. warunkowych zwolnień, 2754 trzeba było odwołać. Z powodu: • umyślnego popełnienia przestępstwa (1039) • popełnienia innego przestępstwa (88) • rażącego naruszenia porządku prawnego (271), • uchylania się od dozoru (1332).

Jest jeszcze jedna, pozostająca poza powszechną wiedzą liczna kategoria osób już skazanych, a mimo upływu 14 dni od uprawomocnienia się wyroku nieosadzonych w zakładzie karnym. Ponad 20 tys. ludzi, mimo iż powinno trafić do więzienia, przebywa na wolności z powodu: • odroczenia wykonania kary – 3972 • braku informacji (!) o wykonaniu polecenia przez policję – 6436 • ukrywania się sprawcy – 4853 (!)• odbywania służby wojskowej – 54 • z innych przyczyn – 4 tys. – które... nie są dokładnie zbadane.

ACH