POLITYKA

Czwartek, 17 sierpnia 2017

Polityka - nr 30 (3120) z dnia 2017-07-26; s. 26-28

Społeczeństwo

Joanna Cieśla

Nasto-dziadki

„Sześćdziesiątka to nowa trzydziestka, a trzydziestka to dawna osiemnastka” – przewija się przez internetowe blogi, poradnikowe gazety i programy telewizyjne. Prawda to czy mydlenie oczu?

Gdy Marta przegląda album rodzinny, bez ustanku się dziwi, patrząc na zdjęcia swojej babci, gdy miała 40 lat – tyle, ile Marta ma teraz. Z upozowanych fotografii uśmiecha się nobliwa pani z fryzurą na baranka, w butach na kwadratowych obcasach i sukienkach z lakierowanym paskiem. Jeszcze bardziej Marta (sama ubrana w dżinsy, T-shirt i klapki) dziwi się, gdy patrzy na prababcię w wieku lat 65 – starowinkę (siwe włosy zwinięte na czubku głowy), w bluzce i spódnicy do pół łydki. Mama Marty Halina, lat 65, krótka fryzura blond, latem po domu krząta się w szortach do pół uda i koszulce na ramiączkach. Na zewnątrz wychodzi w bermudach i bluzkach ledwo zakrywających ramiona. Spodnie i koszulki kupują z Martą w tych samych sieciowych sklepach (przy wieszakach obok kręcą się licealistki). Potem idą razem na basen. A mama koleżanki – też z włosami do ramion, w modnych butach i spódnicach z oficjalnie młodzieżowej sieciówki – w wieku lat 60 kupiła pierwszy samochód. I twierdzi, że wtedy właśnie zaczęło się jej życie.

Więc Marta nad tymi zdjęciami zastanawia się, jaka była kolejność: czy najpierw zmienił się wygląd czy mentalność? Czy przeczucie dłużej dostępnych szans, wyborów, zmian w coraz dłuższym życiu, pozwala dojrzałym nosić kostiumy tych, co wszystko mają przed sobą? Czy kopiowanie swobodnych strojów i fryzur 60-letniej Sharon Stone, 66-letniego Stinga i im podobnych otworzyło umysły, pozwoliło tym dojrzałym poczuć się wciąż w nurcie?

Tatiana Hrechorowicz, specjalistka od kreowania wizerunku, jest pewna, że wszystko zaczyna się od głowy. Nawet kopiując wzorce z mediów, przepuszcza się je przez siebie. – Można włączyć filtr: „Nie, to nie dla mnie. Jestem za stara”, ale można też: „OK, wolno mi, mogę”. Czy wzorce z mediów zmuszają do jakichś wyborów? Nie wiem, czy gdybym faktycznie sama nie czuła się żywa, atrakcyjna i energiczna, potrafiłabym za tymi wzorcami podążać.

Granica 120 lat

Zachodni publicyści dostrzegli wyraźną zmianę w biologii. W niedawnym dodatku do magazynu „The Economist” pod wiele mówiącym tytułem „The new old” (nowi starzy) piszą: „Na początku poprzedniej dekady stan zdrowia amerykańskich mężczyzn w wieku lat 69, według ich własnej oceny, był tak dobry jak stan zdrowia sześćdziesięciolatków w latach 70. Dzisiejsza siedemdziesiątka to faktycznie dawna sześćdziesiątka” – konkludują.

W potocznych dyskusjach w Polsce ludzie idą dużo dalej. Sześćdziesiątka to raczej nowa czterdziestka, ba! trzydziestka – przewija się w rozmowach. W sensie medycznym – Polska dopiero zbiera się jednak do takiego skoku. – W bogatych społeczeństwach Zachodu odczuwanie dolegliwości związanych ze starością przesunęło się o 10 lat, ale u nas jeszcze nie ma aż takich efektów – wyjaśnia dr Jarosław Derejczyk, dyrektor Szpitala Geriatrycznego im. Jana Pawła II w Katowicach. I kontynuuje: Amerykanie chętnie stosują terapie hormonalne, co faktycznie poprawia kondycję i jakość życia. Udało im się skutecznie zapanować nad chorobami naczyń, zwłaszcza wśród zamożnych i wykształconych. My mamy ewidentny postęp w leczeniu chorób układu krążenia, ale głównie tych ostrych.

Programy finansowane przez kolejne resorty zdrowia wywindowały kardiologię zabiegową i leczenie ostrych incydentów naczyniowych na bardzo wysoki poziom. Wszczepia się rozruszniki, sprawnie odtyka przytkane naczynia i zmniejsza krzepliwość krwi. Są leki na nadciśnienie i choroby zakaźne, szczepienia, antybiotyki. Jak pisze dr Ewelina Szpak, jeszcze na początku lat 60. w woj. lubelskim sześć na sto kobiet w wieku 30–40 lat nie miało już ani jednego zęba. Dziś czterdziestki z protezami to zjawisko rzadkie, a w pewnych środowiskach wręcz niemożliwe do wyobrażenia. Wstawia się implanty. – To wszystko prawda, ale wciąż fatalnie jest, jeśli chodzi o styl życia – podkreśla dr Derejczyk. – Najlepiej widać to w sobotę na działkach. Roznosi się dym grillowania, a kilka godzin wcześniej z supermarketów wyjeżdżają koszyki wypchane kaloriami. I to zabiera nam lekko licząc 10–15 późnych lat, przysparzając zdrowotnych kłopotów.

Życie, jak na Zachodzie, tak i w Polsce, wydłuża się (ostatnio do 82 lat u kobiet i 74 u mężczyzn), ale jego jakość mogłaby poprawiać się bardziej. Ogółowi Polaków przeszkadza też nieruchawość. Przez ostatnie 10 lat w tej dziedzinie trochę się zmieniło. Przybyło siwowłosych biegaczy i rolkarzy, parkowych siłowni i zajęć sportowych dla dorosłych. Na hasło „fitness dla seniora” internetowa wyszukiwarka wyrzuca 6,2 mln wyników. W coraz liczniejszych klubach panie po sześćdziesiątce ćwiczą Total Body Condition, jogę czy interwały razem z 20-latkami i prawie nie odstają kondycją. Jednak przy tym senior wciąż ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]