POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 51-53

MY. Usłyszeć się z bliskimi (o dogadywaniu się z partnerami i dziećmi)

Anna Dąbrowska

Nie wpuszczaj szakala

Jak rozmawiać z dzieckiem, żeby robiło to, co uważamy za słuszne. Joanna Berendt. Certyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy, współautorka (z Magdaleną Sendor) książki „Dogadać się z dzieckiem. Coaching, empatia, rodzicielstwo?” oraz autorka „Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii” odpowiada na pytania Anny Dąbrowskiej

Posłuszeństwo to sytuacja, w której człowiek spełnia prośby innych bardzo dużym kosztem siebie. Za chęcią, aby dzieci były posłuszne, stoją dobre intencje i ważna rodzicielska potrzeba zapewnienia im bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że zbyt mocno przywiązują się do jednej strategii zaspokojenia tej potrzeby i nie wierzą, że inne sposoby mogą zadziałać.

Czy stawiać wyraźne ograniczenia?

Prawie wszyscy rodzice, z którymi się ostatnio spotykam, walczą z dziećmi o tablety. Ograniczają kompromisowo czas z tabletem do godziny, a potem i tak muszą go dziecku wyszarpywać. Radzę, aby porozmawiali z dzieckiem o tym, dlaczego tablet jest ważny. Może chodzi tylko o zabawę, może jest to symbol jego przynależności do grupy rówieśniczej. A może nie chce go oddać, bo w ten sposób zaspokaja swoją potrzebę samodecydowania.

Jednak to, że dziecko zostanie wysłuchane, nie znaczy, że jego zachcianki muszą być spełnione. Trzeba utwierdzić dziecko, że jego stanowisko jest ważne i jako rodzic chciałbym, żeby miało to, na czym mu zależy. Ale jednocześnie wskazać, że pewne ograniczenia – np. nieprzekraczalna godzina – być muszą. Choćby wynikające z troski o jego dobrą przyszłość, której wiele godzin z tabletem mu raczej nie zapewni. Ustępstwo może polegać na propozycji dodania pół godziny na grę w planszówki, czyli spędzenie czasu razem.

Inny przykład: często rodzice stawiają nastolatkom granice w stylu „zawsze o godzinie 21 musisz być w domu”. Spójrzmy na to z perspektywy potrzeb. Być może rodzic nie chce się o dziecko martwić, być może zależy mu na bezpieczeństwie albo własnym odpoczynku. Nastolatek chce chodzić na imprezy. Jeśli wypracują kompromisową godzinę 23 na powrót z imprezy, to i tak nikt nie będzie zadowolony (bo rodzic dłużej będzie się martwił, a dziecko wyjdzie z imprezy przed wszystkimi). Są inne możliwości: można dać mu pieniądze na taksówkę, można się umówić, że będzie dzwonić co godzinę, by zapewnić, że wszystko jest w porządku.

Czy stosować system kar i nagród?

Rodzice bardzo często boją się utraty kontroli nad dziećmi. Chcą być dla nich autorytetem i wydaje im się, że mogą to osiągnąć jedynie za pomocą kar i nagród. Tymczasem nie można zmusić do współpracy, wywołując strach przed karą. Na początku to jakoś działa, ale jaka może być kara dla 15-latka? Obcinanie kieszonkowego? Pójdzie dorabiać w fast foodzie. Areszt domowy? Wyjdzie oknem albo wyprowadzi się z domu.

Zachętą nie powinna być też nagroda. Dziecko może i będzie wyrzucać śmieci, ale zawsze zapyta o coś w zamian. Granie z dziećmi w transakcje nie rozwija w nich motywacji wewnętrznej.

Czy mówić „mamie jest smutno, bo...”?

Czasami mamy mówią: „Mama się złości, bo nie jesz zupy” albo „Mamie jest smutno, bo nie pościeliłeś łóżka”. A to nieprawda. Przecież dziecko widzi, że czasami jak nie pościeli łóżka, to mama się nie złości. Jej uczucia wynikają z zaspokojenia bądź niezaspokojenia potrzeb. Chodzi o to, by dorosły miał ich świadomość, umiał nazwać swoje emocje i brał je pod uwagę przy konstruowaniu konkretnych pozytywnych próśb. To trochę tak jak z maską tlenową w samolocie: najpierw przecież dorosły nakłada ją sobie, a dopiero później dziecku. Z pozoru to zaskakująca instrukcja, nasuwa skojarzenia ze złą matką czy ojcem, bo oto dziecko nie ma tlenu, a rodzic zamiast o nie dba o siebie. Jednak jest w tym ogromna mądrość. Przecież aby zadbać o dziecko, rodzic musi mieć siłę.

Warto zatem zadbać o siebie i własne potrzeby z taką samą troską, jaką odczuwa się wobec swoich dzieci. Spełniony i zadowolony rodzic ma więcej sił, cierpliwości i ochoty, by wsłuchać się w potrzeby dziecka i dać mu niezbędne poczucie ważności.

Tak łatwiej budować relację z dzieckiem, bez wzbudzania u niego poczucia winy albo zmuszania do brania odpowiedzialności za nastroje dorosłych. Gdyby wszyscy wzięli odpowiedzialność za swoje uczucia i zauważali je u innych – ja czuję, bo ja potrzebuję, ty czujesz, bo ty potrzebujesz – świat byłby dużo bardziej przyjazny.

Co to jest i jak stosować strategię NVC?

Moim zdaniem skuteczną strategią jest Porozumienie bez Przemocy (NVC Nonviolence Communication) stworzone przez Marshalla Rosenberga, w której chodzi o to, by mówić w taki sposób, aby druga osoba usłyszała dokładnie to, co chce się powiedzieć, a kluczową ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Jak mówi szakal, a jakżyrafa

    Jak mówi szakal, a jakżyrafa