POLITYKA

Wtorek, 25 kwietnia 2017

Polityka - nr 23 (3062) z dnia 2016-06-01; s. 8

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce według Paradowskiej

Janina Paradowska

Niebieski łagodzi obyczaje?

Podstawowy sposób sprawowania władzy przez prezesa Kaczyńskiego to dzisiaj udzielanie wywiadów zaprzyjaźnionym mediom, które nie zadają kłopotliwych pytań.

Liczę, że ci, którzy wywołali problem, się zmitygują – powiedział prezydent Duda przy okazji kolejnej odsłony sporu o sposób rozwiązania kwestii Trybunału Konstytucyjnego. Nie powiedział jednak, do kogo swoje przesłanie adresuje. Do Jarosława Kaczyńskiego czy też do siebie? Najprościej i najszybciej byłoby oczywiście do siebie, wszak wystarczy, aby przyjął ślubowanie od trzech prawidłowo wybranych sędziów i właściwie jest po sprawie. To zdanie tak często się powtarza, że można je było sobie już przyswoić. Jeszcze tylko publikacja wyroku i mamy prawie pełny spokój. Dalej można się spierać np. o nową ustawę, o to, co zrobić z pisowską nadwyżką sędziowską i o wiele innych spraw. Prezydent jednak prostego w gruncie rzeczy zdania nie rozumie, choć może tylko udaje, że nie rozumie. Kaczyński zaś mu nie pomaga. Mówi na przykład: nie cofniemy się ani o krok. Ale niekoniecznie w sprawie Trybunału. Mówi tak ogólnie, o zamiarach przebudowy Polski. Czy nie cofnie się w sprawie TK? Nie wiemy.

Ostatnio sporą karierę robi określenie „pakiet”. Ta sprawa ma zostać rozwiązana „w pakiecie”. Jego zawartość jest z grubsza znana – nowa ustawa, oczywiście przejściowa i zapewne znów niezgodna z konstytucją, i jakiś suwak personalny. Generalnie jesteśmy coraz dalej od konstytucji, a coraz bliżej polityki. Niedługo zostanie już tylko polityka. Ważne, by zanim tak się stanie, Trybunał jednak przyspieszył pracę i nie dawał powodu do podejrzeń o kunktatorstwo.

W życiu politycznym jak zawsze sporo widowisk. Najpierw wielki sejmowy gniew pani premier. Potem miłe uśmiechy do wiceprzewodniczącego KE Timmermansa i zapewnienie, że kompromis blisko, a rozwiązanie kwestii Trybunału znajduje się w Polsce, co jest stwierdzeniem do bólu oczywistym. I ogłoszenie wielkiego sukcesu: opóźnia się przyjęcie opinii KE o praworządności w Polsce. Szybko jednak następuje zmiana nastroju: może jednak ta opinia lada dzień będzie. Tak więc u Timmermansa w Brukseli pojawił się też wicepremier Morawiecki. O Trybunale podobno prawie nie rozmawiali, ale wicepremier jest dobrej myśli. Rzecz w tym, że wicepremier Trybunału po prostu nie lubi od czasu, kiedy ten zepsuł ustawę lustracyjną, a jak wiadomo, w tych kwestiach wicepremier jest radykałem. Jaki jest więc przekaz? Z grubsza wiadomo tyle, że kolor niebieski uspokaja i łagodzi obyczaje. Na tle biało-czerwonym pani premier krzyczy, na niebieskim (unijne flagi pojawiły się w kancelarii, ale tylko na chwilę) tonie w uśmiechach.

A może pani premier w ogóle tonie? Znów głośniej o tym, że jednak będzie odwołana przez prezesa. Notowania PiS rosną, ale rządu i pani premier spadają, a z programem 500 plus coraz więcej kłopotów, samorządy w siedmiu województwach nie mają pieniędzy na obsługę programu, w pozostałych mają tylko trochę, a ludzie na pieniądze czekają. Już od dawna sporo wzięli „na zeszyt”. W dodatku wszyscy zauważyli, że na uroczystościach w Toruniu premier Szydło fetowano zdecydowanie bardziej niż Kaczyńskiego. Ojciec Dyrektor do niej kierował najgorętsze podziękowania, oklaski zbierała największe. I tu kolejna zagadka: jakie są realne wpływy ojca Dyrektora? Czyżby był zbyt nieostrożny? No i jak tu czytać polityczne znaki? Kiedy prezes wezwie kolejną niepokorną gazetę i jej przedstawiciele zadadzą serię absolutnie pokornych pytań, aby prezes, nie niepokojony jakąś nachalną dziennikarską dociekliwością, wyłożył swoją aktualną filozofię? Wszak to jest obecnie główny element komunikacji prezesa z narodem, można powiedzieć, że to podstawowy sposób sprawowania władzy.

Co gorsza, partia PiS też staje się zagubiona. Na przykład wydawało się, że minister Macierewicz jest tak blisko prezesa, że bliżej właściwie nie można. Szef MON wzorem minister Kempy nakazał pracownikom wojskowym przyjście do roboty 4 czerwca, czym Kempę bardzo uwiarygodnił, ale w dwa dni później przywrócił dzień wolny. Co to znaczy? Czy jest nowa dyspozycja, czy też Macierewicz po prostu nie chciał stać w jednym szeregu z Beatą Kempą, co nawet można zrozumieć? Może nieaktualne przekazy dnia powtarza też sam prezydent, który nie ma dobrej passy? Po roku wypada gorzej niż wszyscy poprzednicy. Aleksandrowi Kwaśniewskiemu ledwie do pasa sięga.

Kto zmęczył się Trybunałem, mógł odpocząć w cieniu tupolewa. Na razie w sensie metaforycznym, ale niedługo, być może, jak najbardziej realnym. Oto przewodniczący podkomisji Macierewicza dr inż. Wacław Berczyński oznajmił, że tupolew będzie zrekonstruowany. Na początek podkomisja kupi skrzydło i będzie badać, jak się ono zachowuje w różnych sytuacjach, zwłaszcza w zetknięciu z brzozą, z którą przecież, zdaniem członków obecnej podkomisji, się nie zetknęło, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]