POLITYKA

środa, 18 października 2017

Polityka - nr 40 (3130) z dnia 2017-10-04; s. 32-33

Społeczeństwo

Paweł Walewski

Niebieskie światło

Internet i nowe technologie zawładnęły życiem dzieci. Od nas zależy, czy nie ugrzęzną w świecie lajków.

Zaczyna się niewinnie. Od ulubionej bajki lub porannego sprawdzenia fejsbukowych newsów: koleżanka chwali się nową sukienką, kolega wrzucił zdjęcia z egzotycznych wakacji.

Potem może być tak jak w Mińsku Mazowieckim. Co miesiąc jedno, czasem troje uczniów słabnie w szkole. – Nauczyciele wzywają karetkę, która przywozi je do szpitalnego oddziału ratunkowego. I okazuje się, że to z wyczerpania – opowiada lekarz dyżurny mińskiego SOR dr Eugeniusz Sendecki. Dzieciaki całą noc siedziały przed komputerami lub tabletami. Co je tam trzymało przez długie godziny?

Zaangażować

Elżbieta Brzozowska, matka 15-letniej Małgosi i 13-letniego Michała, już dawno w ich pokojach wyłączyła Wi-Fi, żeby nie mogły buszować w internecie zupełnie bez kontroli. Odkąd zauważyła, jak trzyletnia Zosia potrafi sama uruchomić smartfona i zapamiętała, co dotknąć na ekranie, by włączyć ulubioną bajkę – nie ma złudzeń: dzieci lepiej nie wpuszczać samopas do sieci. Ale całkiem odciąć się nie da. – Sześcio- i siedmiolatki nie są wcale za małe, by nauczyć je rozsądnego korzystania z internetu – uważa pedagożka i seksuolożka dr Alicja Długołęcka. – A rozsądek polega na tym, by komputery i tablety traktować jako narzędzie do wyszukiwania rzeczy potrzebnych, które wybiera się z rozmysłem i które dziecko mogą rzeczywiście zainteresować.

No i żeby wyznaczać jakieś czasowe granice. Syn Elżbiety ogląda przeważnie na YouTube kanały blogerów, którzy uczą montażu filmowego, bo sam zaczął interesować się kręceniem filmów. Jego hobby to również gotowanie, ale zamiast korzystać, jak jego mama, z tradycyjnych książek kucharskich, otworzył na YouTube własny kanał kulinarny. Pasją Małgosi są zwierzęta. Przez portale społecznościowe poszukuje dla nich nowych domów. Dzieci Elżbiety niemal więc podręcznikowo wypełniają zalecenie, by internet nie był śmietnikiem, z którego wyjmują co popadnie – lecz użytkową platformą do nauki, a nawet działalności społecznej.

Na wiele nieobyczajnych stron, na które mogłyby wpaść przypadkiem, mają w komputerach i tabletach założone blokady. – Choć czasem są dziurawe – przyznaje mama. – Bo gdy córka, poszukując adresów bezdomnych kotów, wpisze w wyszukiwarce hasło „kociak”, z góry wiadomo, jakie strony pojawią się na ekranie.

Według Alicji Długołęckiej wymagania stawiane dzieciom przy korzystaniu z internetu to jedno, ale dorośli powinni mimo wszystko sporo zmian zacząć od siebie. – Wykształcić w kimś dobry nawyk to również dać dobry przykład. Dziecko trzeba umieć zaangażować i wspólnie z nim tą nową aktywnością się cieszyć. Wymaga to nieraz czasu, by znaleźć i podsunąć mu ciekawą książkę albo skłonić do wspólnej zabawy poza domem.

Alternatyw może być mnóstwo. Nie należy do nich dziecka zmuszać, lecz tak je zainteresować nimi w dzieciństwie, by gdy osiągną wiek nastoletni, dalej miały ochotę je rozwijać. – Nie można odraczać wpajania dobrych nawyków, są niezbędne od wczesnego dzieciństwa, bo w III czy IV klasie szkoły podstawowej jest już naprawdę za późno.

Nauczyć racjonalności

Zbigniew Kozłowski, kierownik kolonii w Pstrągowej pod Rzeszowem dla dzieci w wieku 7–14 lat, już na samym początku zakomunikował rodzicom, że wszystkie telefony komórkowe trafią do depozytu i będą wydawane tylko na czas poobiedniego wypoczynku. A i tak znalazł się chłopak, który oddał jeden telefon, ukrywając drugi. Wydali go koledzy, kiedy pod kołdrą przeglądał zdjęcia na Instagramie. Kary nie było. – Nawet nie musieliśmy dzwonić do rodziców ze skargą – tłumaczy wychowawca. – On szczerze przyznał, że potrzeba posiadania smartfona była silniejsza od regulaminu.

Czy to już uzależnienie? Mówi się: nigdy nie wiesz, od czego jesteś uzależniony, dopóki sobie tego nie odmówisz. U 11-latka mógł to być właśnie ten początek. W Korei Płd. ponad 200 tys. dzieci w wieku od 6 do 19 lat ma stwierdzone uzależnienie od internetu, na Tajwanie – 11 proc. uczniów szkół średnich, w Chinach to już ponad 11-milionowa armia nastolatków. W Polsce brakuje precyzyjnych danych, ale skala zjawiska jest równie duża; prawie 300 tys. osób ma cechy uzależnienia od internetu.

Inicjacja odbywa się coraz wcześniej. Kiedyś w Polsce to było 9 lat, dziś pierwszoklasistów coraz trudniej oderwać od smartfona. Na portalach społecznościowych spędzają kilka godzin dziennie, przy grach – nawet po 12 godzin. Bez wiedzy z dziedziny neurobiologii udzielenie im pomocy nie byłoby możliwe, a ten rodzaj nałogu nierzadko idzie w parze z innymi zaburzeniami.

W ocenie Jakuba Kusia, psychologa internetu i nowych technologii z Uniwersytetu SWPS, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]