POLITYKA

Sobota, 19 sierpnia 2017

Polityka - nr 16 (2752) z dnia 2010-04-17; s. 32-37

Raport

Piotr Stasiak

Nowe cyfrowe j@

Dziś, kiedy w Internecie znajduje się pracę, miłość i znajomych, wizerunek w wirtualu staje się równie ważny co w realu. Warto więc świadomie budować swój sieciowy profil, a nie feedować na wallu co popadnie. Bo jeszcze nas znajomi przestaną obserwować lub, co gorsza, zrobią z nas demota.

Jeśli istnieje ktoś taki jak wpływowy bloger, to jest nim 32-letni warszawiak Maciej Budzich. Od 4 lat prowadzi w Internecie popularny blog Mediafun – o mediach, marketingu i reklamie. Choć na życie zarabia jako grafik, blog pożera większość jego czasu. Z konferencji na konferencję, ze spotkania na spotkanie. Z kamerą, komórką, laptopem i mobilnym dostępem do netu – wszystko relacjonuje na swoim blogu. – Jestem jednoosobowym kombajnem multimedialnym – mówi o sobie. Na serwisie społecznościowym Facebook ma 658 znajomych. Na serwisie mikroblogowym Blip (polska odmiana Twittera) jego 160-znakowe komunikaty obserwuje ponad 1200 osób. Gdy w rządzie pojawił się pomysł rejestru internetowych stron zakazanych, Budzich na bieżąco donosił i komentował. I to właśnie on – na prośbę Kancelarii Premiera – zajął się zorganizowaniem w ciągu 10 dni debaty Donalda Tuska z internautami.

Kilka miesięcy wcześniej odkryto u niego ciężką chorobę nerek. Wylądował w szpitalu. Jest uzależniony od dializ, czeka na przeszczep. Swoje leczenie także relacjonuje na stronach. Czytają je lekarze. – Budzich to przykład człowieka, który wiele znaczy w sieci, a swą internetową tożsamość zbudował właściwie od zera, ciężką pracą – mówi dyrektor programowy dużego portalu. Jest czytany w branży. Cytują go. – Dziś moim CV jest po prostu adres bloga. Sieć skupia większość mojej zawodowej i życiowej aktywności – mówi Maciej Budzich. Na razie jest wolnym strzelcem, ale – jak mówi nieskromnie – gdyby chciał znaleźć pracę i poinformował o tym online – szybko spłyną oferty.

I pewnie ma sporo racji, bo jego sieciowy wizerunek ręczy za niego. Gdy pionier nauk społecznych Gustave Le Bon w swym sztandarowym dziele „Psychologia tłumu” z 1895 r. analizował zachowanie mas, zauważył, że tłum jest nie tylko nieobliczalny i podlega chwilowym emocjom, ale też nade wszystko potrzebuje lidera. Internetowe serwisy społecznościowe, takie jak np. Facebook (400 mln użytkowników na świecie) czy rodzima Nasza-klasa, z której miesięcznie korzysta 13 mln Polaków – to jest właśnie ten tłum. Teraz wykuwają się nowi liderzy.

Fenomen rozwijających się od kilku lat sieciowych społeczności nie przestaje fascynować psychologów i znawców marketingu. – W większości zaspokajają podstawowe potrzeby komunikacyjne – dowiadujemy się, co słychać u znajomych i zwrotnie informujemy, co u nas – mówi Artur Gortych, prezes Artegence, agencji reklamowej wyspecjalizowanej w mediach internetowych. Wyszukiwanie się i łączenie ludzi w grupy to jednak dopiero początek. W takiej sieci powiązań nieustannie krążą zdjęcia, muzyka, pliki, informacje, zaproszenia do zawarcia znajomości czy linki do ciekawych stron, wygrzebanych z Internetu.

Wśród przyjaciół na Fejsie

Choć popularnych serwisów społecznościowych jest w sieci kilkadziesiąt (a pomniejszych i niszowych – tysiące), zasada ich działania jest podobna. Po pierwsze – załóż swoją internetową wizytówkę (profil, konto, awatara). Powiedz nam coś o sobie, wklej zdjęcie, pokaż się światu. Im więcej danych, tym lepiej. Punkt drugi – znajdź przyjaciół, których już znasz z „realu”. Punkt trzeci – zacznij się komunikować, pokazuj zdjęcia, wysyłaj informacje, aby świat wiedział, „co u ciebie” (tzw. statusy). Na Facebooku, który narodził się na amerykańskich uczelniach, podstawową formą komunikacji jest tzw. tablica (ang. wall) – czyli internetowy odpowiednik korkowej planszy przy wejściu do akademika, gdzie każdy student może przypiąć kartkę z ważną dla niego informacją (stąd wyrażenie „feedować na wallu”). Punkt czwarty – zdobywaj nowych znajomych i buduj swą popularność.

W lutym na zlecenie operatora mobilnego dostępu do sieci iPlus przebadano grupę młodych, najaktywniejszych Polaków, którzy najszybciej przyjmują nowe mody. Społecznościowe narzędzia w Internecie regularnie wykorzystuje już 57 proc. ankietowanych. – Kluczem do sukcesu serwisów społecznościowych stała się łatwość korzystania z nich – kilkoma kliknięciami można stworzyć w sieci swój zakątek. I urządzić go po swojemu – mówi Piotr Krawiec, ekspert w dziedzinie marketingu w sieci, właściciel agencji Praktycy.com. O potędze nowego trendu świadczą też wieści, które nadchodzą ze Stanów Zjednoczonych.

Weekend 12–14 marca przejdzie do historii tamtejszego Internetu. To właśnie wtedy – zdaniem Hitwise, jednej z firm monitorujących ruch w sieci – Facebook po raz pierwszy przebił w rankingach najpopularniejszych stron w USA dotychczasowego lidera, wyszukiwarkę Google. Przewaga wynosi zaledwie 0,04 proc. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze rok temu Facebook przyciągał ok. 2,5 proc. amerykańskich internautów, a dziś idą z Google łeb w łeb (zgarniając po 7 proc. ruchu w sieci), wzrost jest imponujący.

Na naszym rodzimym poletku moda na Facebooka dopiero się rozkręca – w styczniu miał 4 mln użytkowników – a ścisła czołówka od lat pozostaje niezmieniona. Na prawdziwą internetową potęgę wyrosła u nas Nasza-klasa (w rankingach wyprzedza ją tylko Google i Onet – patrz ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Top Ten

Najpopularniejsze strony na Facebooku

1. Texas Hold’em Poker (13 mln fanów) – gra internetowa

2. Michael Jackson (11,2 mln fanów) – piosenkarz

3. Mafia Wars (10,1 mln fanów) – gra internetowa

4. Barack Obama (7,8 mln fanów) – prezydent USA

5. Vin Disel (7,7 mln fanów) – aktor

6. Facebook (7,6 mln fanów) – strona serwisu Facebook

7. Megan Fox (6,2 mln fanów) – aktorka

8. Starbucks (6,1 mln fanów) – sieć barów kawowych

9. Lady GaGa (5,6 mln fanów) – piosenkarka

10. Zmierzch (5,2 mln fanów) – seria filmów i książek dla młodzieży

Załączniki

  • Gugle górą. Ranking najpopularniejszych serwisów w polskim Internecie

    Gugle górą. Ranking najpopularniejszych serwisów w polskim Internecie