POLITYKA

Piątek, 24 marca 2017

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2016-11-23; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 24. Rady na kłopoty ze sobą i innymi; s. 38-41

Ja. Co ze mną nie tak

Małgorzata Osowiecka

O ile cię pamięć nie myli

Co człowiek magazynuje w swojej głowie i dlaczego tam taki bałagan

Większość ludzi wierzy w nieomylność własnej pamięci, a jednocześnie niemal każdy doświadczył jej figli. Zjawisko déjà vu, fałszywa pamięć czy paradoksalny efekt jaśniejszego obrazu niektórych zdarzeń na starość – to tylko niektóre z zagadek pamięci. Toteż korzystanie z wyrażenia „o ile mnie pamięć nie myli” wydaje się bardzo uzasadnione.

Ludzka pamięć jest skomplikowaną maszynerią. Zapamiętujemy nie tylko fakty, ale też konkretne doświadczenia, emocje, twarze, zapachy. Pamiętamy o naszych planach, snach, imionach ulubionych postaci z filmów i książek. Codziennie magazynujemy w naszych głowach i przywołujemy z nich niezliczoną ilość danych. Czy zamknęłam drzwi? Czy odpisałem na maila, czy tylko myślę, że to zrobiłem? Czy już opowiadałam znajomym tę historię, czy jeszcze nie? Skąd znam tę osobę? O której jesteśmy umówieni pod kinem i czy w końcu idziemy w czwórkę, czy w piątkę? Czy powinniśmy martwić się o tego typu niepewność i czemu zdarza się każdemu z nas?

Czy każda pamięć ma usterki

Dawid Schacter, profesor psychologii Harvard University, w swojej słynnej książce wymienia tytułowych „Siedem grzechów pamięci”.

Krótkotrwałość. W miarę upływu czasu człowiek zapamiętuje coraz mniej informacji. Zazwyczaj też lepiej pamięta ostatnie wydarzenia niż te, które przydarzyły się kilkadziesiąt lat temu. Zwłaszcza dotyczy to pamięci autobiograficznej, w której gromadzimy osobiste doświadczenia. Prof. Tomasz Maruszewski, znany polski badacz pamięci, pisze, że kolejne odtworzenia jakiegoś materiału są coraz krótsze, mniej szczegółowe, a niektóre mniej wyraziste informacje znikają szybciej niż te dla nas ważne.

Roztargnienie. Nieraz zdarza się ludziom zgubić klucze lub okulary, bo nie zarejestrowali w pamięci momentu ich pozostawienia. Kiedy informacja jest niezapisana w zasobie pamięciowym, nie da się po prostu jej w nim znaleźć.

Blokowanie. Zjawisko „mam to na końcu języka”. Człowiek pamięta, że coś wie, ale w żaden sposób nie może sobie tego przypomnieć. Na końcu języka można mieć jakąś nazwę, imię, wiedzieć, że zna się osobę spotkaną na ulicy, ale nie mieć pojęcia skąd.

Błędne przypisanie komuś sprawstwa jakiegoś zdarzenia. Np. osoba, która była świadkiem morderstwa, może przypisać winę komuś całkowicie niewinnemu, kogo zobaczyła tylko w programie telewizyjnym.

Zaakceptowanie błędnej sugestii jako prawdziwej. Podobnie: świadek przestępstwa popełnionego przez rudowłosego mężczyznę po przeczytaniu w gazecie, że przestępstwo mogło zostać popełnione przez bruneta, „pamięta”, że jednak przestępca miał czarny kolor włosów, a nie rudy.

Stronniczość. Odpowiadają za nią emocje i światopogląd, które mogą zniekształcać pamięć o minionych wydarzeniach. Przywódcy polityczni będą więc pamiętać raczej pochlebne informacje zwrotne od rodaków zamiast informacji krytycznych.

Wyparcie. Człowiek zapomina informacje, które są dla niego zagrażające, nieprzyjemne, niechciane, traumatyczne (np. gwałt, pobicie, śmierć osoby bliskiej, wyrzucenie z pracy).

Na ile „pamiętanie” czegoś, co się nie zdarzyło, jest powszechne

Mniejsze lub większe problemy z pamięcią zdarzają się każdemu. Kto z nas nie został skarcony przez znajomego, że koloryzuje fakty? Richard Meyer, psycholog z University of California, w badaniach z udziałem kilkuset osób wykazał, że po latach prawie połowa z nas zawyża albo zaniża swoje wyniki z egzaminów, pewna tego, że podaje prawdziwy wynik. Déjà vu, czyli pewność, że coś, co człowiek widzi pierwszy raz, widział już kiedyś w przeszłości, dotyczy aż 67 proc. populacji. Zjawisko to polega na tym, że rozpoznaje jakąś osobę, sytuację, miejsce jako coś, z czym się już wcześniej zetknął i jednocześnie ma silne poczucie, że to przecież niemożliwe. Tyle że ono znika równie szybko, jak się pojawia. W starożytności déjà vu było uważane za dowód na wędrówkę dusz – konkretne miejsce człowiek mógł widzieć w poprzednim wcieleniu.

Znacznie mniej ludzi doświadcza zjawiska zwanego syndromem fałszywej pamięci, czyli uporczywie wierzy, że coś, co się nie zdarzyło, naprawdę miało miejsce. Dotyczy to zwłaszcza osób po przebytych urazach, traumach, chorobach mózgu. Znane są nauce przypadki fałszywego pamiętania porwania przez UFO, podczas gdy tak naprawdę osoba rzekomo porwana przebywała z kimś, kto ją krzywdził. Nie była w stanie przypomnieć sobie traumatycznego zdarzenia, zaczęła więc snuć wizje o zjawiskach nadprzyrodzonych. Opisano także w literaturze naukowej przypadki osób, u których sesje hipnozy lub psychoterapii doprowadziły do „przypomnienia” sobie i utrwalenia wspomnień o porwaniu i szczegółach eksperymentów medycznych, które rzekomo prowadzone były ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

O co chodzi z déjà vu?

W psychologii to zjawisko początkowo traktowane było jako błąd systemu przekazywania informacji z narządu wzroku do mózgu: jedno z oczu miało przesyłać je szybciej niż drugie i stąd efekt „przecież to już było”. Wyjaśnienie to zostało jednak oprotestowane, bo okazało się, że déjà vu doświadczają także osoby niewidome od urodzenia.

W 2010 r. Alan Brown z Southern Methodist University i Elizabeth Marsh z Duke University po przebadaniu swoich studentów stwierdzili, że człowiek od dziecka zapamiętuje i przetwarza mnóstwo różnych informacji, ale część magazynuje w sposób utajony. Jeśli np. fakt bytności w jakimś miejscu trafił do takiej „szufladki”, pamięć o nim jest tylko podświadoma. Wiedza utajona może dotyczyć też informacji zasłyszanych, marzeń i wyobrażeń.

Kolejnym wytłumaczeniem tego fenomenu jest chwilowe rozproszenie uwagi człowieka podczas wykonywania jakiejś czynności. Kiedy np. zacznie oglądać wiadomości, a zadzwoni telefon, po powrocie do ekranu może stwierdzić, że daną informację już widział, bo początek czynności może się w jego mózgu nie połączyć z jej kontynuacją. Podobny mechanizm może zadziałać, kiedy człowiek nie jest dostatecznie skupiony i pierwszą część jakiegoś działania – szczególnie zwyczajnego i powtarzalnego – wykonuje machinalnie.

Niektórzy miewają déjà vu częściej niż inni. Zazwyczaj dotyczy to osób cierpiących na choroby neurodegeneracyjne wieku starczego lub mających np. poudarowe uszkodzenia mózgu.

Déjà vu według psychologów jest całkowicie naturalne. Często jednak budzi niepokój. Zjawisko nagłe, niewiadomego pochodzenia i trudne do wytłumaczenia jest bowiem niezgodne z ludzką potrzebą przewidywalności i bezpieczeństwa.

Jak lepiej pamiętać nazwiska i nie popełnić towarzyskiej gafy?*

1. Nawet jeśli dobrze słyszysz nowe nazwisko, poproś o powtórzenie. Twój rozmówca zrobi to chętnie, bo mówi o sobie, a to zawsze jest miłe.

2. Poproś o przeliterowanie, zwłaszcza jeśli nowe nazwisko jest nietypowe bądź wyraźnie obcego pochodzenia.

3. Jeśli to nazwisko podobne do nazwiska któregoś twoich znajomych, nawiąż do tego faktu, pytając o pochodzenie nazwiska, korzenie rodzinne tej osoby itp. To przy okazji uprzejmy pretekst do nawiązania rozmowy.

4. W trakcie dalszej rozmowy użyj (powtórz) to nowe nazwisko w stosownym momencie (nie za często, bo tu właśnie najłatwiej przekroczyć granicę dobrego tonu).

5. W nadarzającej się chwili (np. kiedy idziesz do baru po drinka) powtórz nazwisko w myślach.

6. Pożegnaj się, wymieniając nazwisko nowego znajomego jeszcze raz.

7. Po powrocie do domu zrób mapę myśli (graficzna prezentacja informacji do zapamiętania) dotyczącą osób, które właśnie spotkałeś (a na pewno tych, do których żywisz podejrzenia, że wasze relacje mogą się rozwinąć).

* Ćwiczenie pochodzi z książki „Pamięć. Trening interaktywny” Marka Szurawskiego.