POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 32 (3122) z dnia 2017-08-09; s. 22-23

Polityka

Anna Dąbrowska

Obrotowa

Andżelika Możdżanowska odeszła z PSL. Mnożą się plotki na temat jej politycznej przyszłości i awansów w ramach PiS. Ile w nich prawdy i co zamierza dalej?

W lipcową środę, dzień przed kulminacją protestów w obronie niezależnego sądownictwa, Andżelika Możdżanowska położyła na biurko prezesowi PSL Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi swoją rezygnację z członkostwa w partii. To było krótkie spotkanie, bez wyjaśnienia z jej strony i bez proszenia, aby została, z drugiej. Dziś jest posłanką niezrzeszoną. Postawiła sprawę krótko i tak też skomentował ją na Twitterze szef ludowców „Dziękuję za wszystko, co wspólnie zrobiliśmy w PSL. Życzę Ci jak najlepiej na nowej drodze. Powodzenia”. Mnożą się spekulacje na temat tej nowej drogi. W klubie szok, bo jeśli odejdzie choćby jeszcze jeden poseł, to stopnieje on do 14 ludowych szabel. To oznacza degradację z klubu na koło poselskie, słabszą pozycję przy Wiejskiej, mniej czasu w debatach parlamentarnych.

Jedni twierdzą, że PiS ją czymś zaszantażował i postanowiła zostać ich cichym koalicjantem, inni, że obiecali ambitnej polityczce jakieś eksponowane stanowisko. – Może to szantaż połączony z intratną propozycją? Czas ujawni jej prawdziwe motywacje – mówi poseł PSL Eugeniusz Kłopotek. Cały PSL z uwagą obserwował już po jej odejściu, jak podnosi rękę w głosowaniach. Nie są to jednoznaczne sygnały. Pięć dni przed rezygnacją, choć nie było zarządzonej dyscypliny, głosuje razem z opozycją przeciwko zmianom w KRS. A po rezygnacji wstrzymuje się od głosu przy ustawie o Sądzie Najwyższym. Jednak tego samego dnia popiera wniosek opozycji o odroczenie posiedzenia. Wspiera rząd w sprawie zmian w sądownictwie czy nie? – Uważam, że potrzebna jest spokojna rozmowa o reformie sądownictwa. PiS podjął się wielkiego zadania. W głosowaniu nad SN wstrzymałam się od głosu i cieszę się, że odeszłam przed tym głosowaniem z klubu, bo byłabym nie fair wobec PSL – mówi Możdżanowska. Ale nie jest to spójne z tym, że – jak twierdzi – „cieszy się z weta prezydenta” (do ustawy o SN) i jest „przeciwna temu, by prokurator generalny Zbigniew Ziobro miał tak wielką władzę nad sądami”. Kiedy wszyscy z PSL relacjonują w mediach społecznościowych, że protestują przeciwko temu, co PiS chce zrobić z sądami, ona milczy, ani jednego facebookowego posta, ani jednego tweeta. Wychodzi na to, że trochę została w opozycji, a trochę z niej wyszła.

W PSL żałują, że tak szybko i tak wiele dostała od partii. – Nigdy nie była mocno zakorzeniona w ruchu ludowym, a bardzo szybko awansowała i dostawała, co chciała. Nie czuła z nami silnego związku, dlatego tak łatwo jej było zejść z naszego pokładu, tym bardziej że sondaże nie napawają optymizmem – żali się poseł PSL. Ale prawda jest też taka, że i ona dużo dla ludowców zrobiła.

W partii przedstawił ją, związany z PSL od zawsze, Józef Racki, były poseł kaliski. To był 2011 r., lokalne święto w Kępnie, na południu Wielkopolski. – Andżelika była związana z lokalnymi mediami, siedzieliśmy przy stole z europosłem Andrzejem Grzybem i powiedziała do nas, że PSL powinno być bardziej dynamiczne, otworzyć się na młodych. Odparliśmy, że jak jest taka mądra, to niech wystartuje w wyborach – wspomina Racki. Dziś mówi, że był jej patronem. Mieli ze sobą dobry kontakt, teraz zamilkła. – Jestem w szoku, mam nadzieję, że jakoś mi to wytłumaczy. To mnie zniechęca do promowania nowych ludzi – mówi z rozżaleniem.

Znana i zaangażowana

W 2011 r. Możdżanowska zdecydowała, że wystartuje do Senatu. Racki mówi, że chciała pracować na swój sukces, a wynik w jednomandatowych okręgach do Senatu jest najlepszą miarą tego sukcesu. 36-letnia wtedy kandydatka zgarnęła ponad 36 tys. głosów, weszła do Senatu i zapisała się do PSL. Nie mogli wyjść z zachwytu. Kępno pierwszy raz ma swojego parlamentarzystę. Wywalczyła pieniądze na obiecywaną od ponad 20 lat obwodnicę miasta. – Do każdej nawet najmniejszej miejscowości dotarła z plakatami, na rynkach, w domach strażaka i domach ludowych spotykała się z ludźmi – mówi Jerzy Bińczak, redaktor naczelny lokalnego „Twojego Pulsu Tygodnia”.

Michał Zaczyk, redaktor naczelny radia SUD i „Kuriera Lokalnego”, opowiada, że Możdżanowska często opóźnia rozpoczęcie oficjalnych uroczystości, bo zanim dotrze do pierwszego szeregu na krzesło wśród oficjeli, to najpierw wita się ze wszystkimi: gospodyniami, strażakami, mieszkańcami. Pochodzi spod Kępna, a zanim na dobre zajęła się polityką, to jej matka Krystyna Możdżanowska już była radną. Dziś zasiada w zarządzie powiatu kępińskiego, jest związana z PSL, ale już się plotkuje, ż...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]