POLITYKA

Niedziela, 22 października 2017

Polityka - nr 29 (3119) z dnia 2017-07-19; s. 32-36

Społeczeństwo

Arkadiusz Szaraniec

Obywatelu, bądź ekoistą!

Nie tylko właściciel ogródka, ale nawet parapetu może być ekoistą – działać egoistycznie i ekologicznie, czyli robić coś dla swojej korzyści i przyjemności, a zarazem poprawiać stan całego środowiska. Najlepiej zacząć już tego lata.

Mamy w świecie naturalnych sprzymierzeńców. Drzewa, pomniejsze rośliny, żyjące na nich owady i zwierzęta. Każdy skrawek mchu czy metr kwadratowy liści oprócz tego, że wytwarza tlen, gromadzi też zanieczyszczenia. Krzaczek najzwyczajniejszej surfinii na drobnych, za to licznych, pokrytych meszkiem liściach zbiera aż kilkadziesiąt dekagramów pyłów i zanieczyszczeń pospalinowych. Każda domowa doniczka może współtworzyć łańcuch pokarmowy dla ginących owadów. I nie chodzi „tylko” o produkcję żywności (pszczoły zapylają ponad 70 proc. wszystkich upraw), lecz także o równie ważną walkę ze smogiem. Jeden balkon może zastąpić w roli filtra/natleniacza średniej wielkości drzewko, a modny „mebel miejski” – czyli instalacja plenerowa wykorzystująca specjalne gatunki mchu (pochłaniają pył, magazynują wodę, w okresie suszy nawilżają i dotleniają powietrze) – zastąpi kilkadziesiąt drzew.

Zieleń nie tylko zbierze kurz. Latem, w upały, schłodzi rozgrzane powietrze, a my oszczędzimy prąd, nim go na dobre zabraknie. W tym roku, 28 czerwca o godz. 13.30, nim letnie upały rozkręciły się na dobre, padł kolejny niepokojący rekord wysokiego poboru mocy z sieci energetycznej. Całej Polsce groziły przerwy w dostawach prądu. Główny powód – sztuczna klimatyzacja, nawiewy itd. włączone na pełną moc w milionach pomieszczeń. Zastosowane w tysiącach biurowców wielkie zielone markizy z pnączy walnie odciążyłyby tę klimatyzację. Ale i zwyczajne drzewa i trawniki redukują lokalnie upał nawet o kilkanaście stopni, bo osłonięty asfalt i beton nagrzewa się o wiele wolniej i osiąga znacznie niższą temperaturę.

Zieleń dla miast

Lato to czas niezwykle bujnej wegetacji. Czas roślin. Niektóre gatunki (np. odmiany ozdobnego rdestu) mają kilkanaście metrów przyrostu. Jak podkreśla Peter Wohlleben w książce „Sekretne życie drzew”, jeden metr kwadratowy lasu to aż kilkadziesiąt metrów kwadratowych powierzchni liści. W przypadku doniczek, skrzynek i rabatek ten przelicznik też jest imponujący. Efemeryczne ozdoby zwiędną jesienią, lecz w okresie lata – czyli szczególnie wzmożonego smogu – będą produkowały tlen i filtrowały, chłodziły i nawilżały powietrze. We wnętrzach mogą pracować okrągły rok. Stan polskiej zieleni jest jednak coraz gorszy. „Tajfun Szyszko lex” powalił ponad 3 mln drzew, tsunami koszenia, czyli pielęgnacja-degradacja trawników „do gołej ziemi”, trwa właśnie od gór aż do morza. „Jest porządek” wzdycha z ulgą większość rodaków, nie pamiętając o zjawisku fotosyntezy.

Szczęśliwie, powoli rośnie nam także wiedza o tym, jak zagospodarować zieleń dla własnego – i ogólnego pożytku. Świadomość, jak groźny świat właśnie sobie zgotowaliśmy, zaczyna powszechniej się przebijać. Krakowscy architekci w ramach światowego już trendu projektują imponujące „zielone dachy”, zastanawiają się nad bardziej masowym wykorzystaniem małych roślin doniczkowych. Na warszawskich i lubelskich dachach powstają miejskie pasieki, a przy autostradach – pierwsze zielone korytarze (których jednak wciąż jest stanowczo zbyt mało). Najszybciej rośnie jednak grono ekoistów, którzy robią coraz dziwniejsze rzeczy z roślinami, z roślin, dzięki roślinom. Oto krótki przegląd, dla inspiracji i wspólnego dobra.

Autostrady i drogi

Naszym wielkim, a wciąż niedocenianym sprzymierzeńcem w świecie smogu i spalin jest zwyczajny bluszcz. W Meksyku, specjalnie sadzony, obrasta filary autostrad. To prosty, skuteczny i tani sposób redukowania smogu, w przypadku Meksyku – rekordowego w skali świata. Bluszcz jest wielosezonowy, stale zielony i co ważne w naszym klimacie – wytrzymuje mróz i śnieg.

Przy drogach sprawdza się też amerykańska sosna żółta. Przyrasta powoli, jest wytrzymała na upał, jałową glebę, jej cienkie długie igły o kształcie rurek mają dużą powierzchnię i są odporne na pył. Jej płaskie korzenie (w przeciwieństwie do topoli, która rośnie równie szybko w głąb, jak w górę) nie rozsadzają asfaltu, chodników czy rur.

Inny rekordzista w konsumpcji smogu to po macoszemu traktowany sumak octowiec. Roślina też pochodzi z kontynentu amerykańskiego. Rozrasta się jak chwast, tworzy rozległą sieć korzeni z mnóstwem odrostów. Nadawałby się do uprawy między pasami autostrad. Oczywiście niezbędny byłby nadzór fachowych botaników, aby przeciwdziałać ekspansji na obszary chronione. Rdest sachaliński też szybko przyrasta, kwitnie efektownie i jest nektarodajny. Kontrolowane plantacje pełniłyby podwójną funkcję – ozdobną i ekologiczną.

Nasypy wiaduktów, pobocza, ziemię wzdłuż niekończących się rowów porasta dziś trawa, którą regularnie nawiedza prawdziwa plaga – latem, w największą suszę jest koszona do samej ziemi. Zamienia się wówczas w żółtoszarą, suchą jak pieprz powierzchnię. Na wypalonych słońcem plackach piasku natychmiast pojawiają się chwasty. W ten właśnie sposób ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]