POLITYKA

Wtorek, 17 października 2017

Polityka - nr 38 (3128) z dnia 2017-09-20; s. 20

Polityka

Rafał Kalukin

Odmieniony

Uznał, że wszystko, co PiS robi, jest dobre dla Polski. Z takim nastawieniem Jarosław Sellin bierze się za wypędzanie niemieckiego diabła z rynku medialnego.

Niegdyś dziennikarz, potem stanął po drugiej stronie muru i został politykiem. Firmuje swoją twarzą zbliżającą się „dekoncentrację mediów”. Ostateczny projekt nie jest jeszcze znany, ale podobno już gotowy i lada dzień powinien się pojawić. Ma to być repolonizacja, reforma niby na wzór francuski, ale nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o osłabienie tych mediów, lokalnych i ogólnopolskich, które krytykują PiS. Mówi się o ograniczeniu kapitału zagranicznego do 15–20 proc. udziałów, pojawiają się sugestie, że powinny być zrewidowane koncesje na nadawanie; mają być ograniczenia w posiadaniu jednocześnie gazet, portali i stacji telewizyjnych. Bo, jak uważają politycy PiS, mimo całkowitego przejęcia TVP i zamianie jej w tubę partii rządzącej (i mimo skierowania reklam państwowych spółek tylko do prawicowych gazet), na rynku medialnym wciąż panuje „głęboka nierównowaga”. Tezy te są wypowiadane z całkowitą powagą.

– Kiedy zaszła zmiana w Jarku Sellinie? Myślę, że jestem w stanie wskazać konkretny dzień – twierdzi Wojciech Szeląg, kiedyś kumpel z gdańskiej opozycji, a potem z korytarzy Polsatu. Był koniec października 2005 r. Pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji i poselski debiut Sellina. Szeląg dostał wtedy esemesa o treści: „Zaraz głosujemy za wyborem Leppera na wicemarszałka. Chyba się zrzygam”. – Ale zaraz potem tłumaczył już, że polityka to gra drużynowa i nie można się wyłamywać. Z jednych celów warto rezygnować, aby osiągać inne, ważniejsze – wspomina Szeląg.

1

Pierwszą pięciolatkę obecnego wieku Jarosław Sellin spędził w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Wybrany głosami AWS, robił tam za prawicową opozycję wobec panoszącego się z nadania SLD Włodzimierza Czarzastego. Afera Rywina zdemaskowała patologie ówczesnego układu medialnego, czyniąc media publiczne i hasło ich sanacji gorącym tematem politycznym.

„Jestem głęboko przekonany, że wcześniej czy później wygram” – zapewniał Sellin w 2003 r. „Że już mnie tu, w Radzie, nie będzie, ale na przykład idee, żeby odebrać politykom media publiczne i oddać je środowiskom twórczym, dziennikarskim, biznesowym, prędzej czy później wygrają. Jestem cierpliwy, mam 40 lat, do emerytury 25 lat, będę z satysfakcją za jakiś czas obserwował zwycięstwo tej idei”.

Nie musiał długo czekać. W 2005 r. został wiceministrem kultury w rządzie PiS właśnie po to, aby egzorcyzmować upiory Rywina i Czarzastego. Napisał wtedy nowelizację ustawy medialnej. Taką, jak sobie wymarzył. Z uczciwymi konkursami stawiającymi szlaban dla politycznych drapieżców. Miała to być wielka nowelizacja. Ale najpierw decyzją PiS poszła do Sejmu mała. Chodziło o zmniejszenie składu KRRiT. Tylko po to, aby rozwalić kadencje i wprowadzić do Rady swojaków. A potem prezes Kaczyński ogłosił koalicję z Samoobroną i LPR. Nowym sojusznikom zależało zaś na własnych koloniach medialnych. Nowelizacja Sellina wylądowała więc w koszu.

Długo to odchorowywał. Uznał, że granica kompromisu padła – opowiada znajomy polityka. Po przegranych wyborach, w grudniu 2007 r., Sellin opuszcza PiS. Potem wróci i już pozostanie.

2

„Wy znów strzelacie dlatego, że jesteście za rewolucją. A rewolucja – to przecież ma być przyjemność. A przyjemność nie lubi sierot w domu. Rewolucja – to dobra rzecz robiona przez dobrych ludzi” (Izaak Babel, „Konarmia”; kolejne cytaty także).

Październik 2015 r. Sellin ponownie w szeregach obejmującego władzę PiS. Raz jeszcze urządza sobie biurko w Ministerstwie Kultury. Co roku o tej porze spotykają się w Gdańsku członkowie dawnej redakcji „Młodej Polski”. W rocznicę ukazania się w 1989 r. pierwszego numeru pisma. Tygodnik wychodził raptem przez kilkanaście miesięcy, ale był ważny. Pod skrzydłami Wiesława Walendziaka skupił elitę młodych konserwatystów. Łączyła ich polityczna inicjacja w latach 80. w Ruchu Młodej Polski. Oraz marzenie o harmonijnej syntezie tradycyjnej polskości i katolicyzmu z demokracją i modernizacją. Drogi środowiska w późniejszych latach mocno się rozeszły, co nie przeszkadza odnawiać corocznie dawną więź. Jest wtedy dużo wina, politycznych dyskusji i kombatanckich wspominek.

Tamten wieczór wypadł zaraz po zwycięskich dla PiS wyborach. Jarosław Sellin (w „Młodej Polsce” był szefem działu politycznego) apeluje, aby nie bać się nowej władzy. Deklaruje, że błędy z lat 2005–07 zostały przemyślane i tym razem będzie inaczej. Spokojniej, bardziej odpowiedzialnie.

– Na pewno mówił od serca. Ale ja nie miałem najmniejszych wątpliwości, że się myli. I doszło potem do awantury – opowiada Jacek Bendykowski, który wspólnie z Sellinem zakładał w latach 80. katolickie stowarzyszenie Verbum, a dziś kieruje klubem PO w sejmiku pomorskim. Dodaje: – Szkoda, że nikt nie nagrał tamtej dyskusji. Wiele bym dał, aby puścić teraz Jarkowi jego wł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]