POLITYKA

środa, 27 września 2017

Polityka - nr 25 (3115) z dnia 2017-06-21; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Lena Kolarska-Bobińska

Lena Kolarska-Bobińska

Odwrót populistów?

Populistom nie wolno ulegać, ale trzeba się wsłuchać w dręczące społeczeństwo niepokoje. Bo nawet jeśli są irracjonalne, to istnieją i mają wpływ na politykę.

Wygrana prezydenta Emmanuela Macrona i jego ruchu we Francji, dobre notowania Angeli Merkel w Niemczech i przegrana Geerta Wildersa w Holandii budzą nadzieję, że fala populizmu w Europie opada. Partie populistyczne, których popularność jeszcze niedawno szybko rosła, słabną. Są rozrywane personalnymi konfliktami i tracą poparcie na rzecz mających silne struktury mainstreamowych konkurentów. Dotyczy to UKIP w Wielkiej Brytanii, Frontu Narodowego we Francji czy PVV w Holandii. Radykalizm w wielu europejskich krajach jest w odwrocie. Czy w Polsce też się cofnie?

Jednym z powodów słabnącego poparcia dla partii populistycznych są poprawiające się w Europie nastroje społeczne. Rosną pozytywne oceny UE i spada chęć do ewentualnego opuszczania jej. Przebieg i konsekwencje brexitu mogą zaś zniechęcić do wybierania podobnej drogi. Niektórzy sądzą też, że to zachowanie Donalda Trumpa i podejrzenia o jego współpracę z Rosją czy konflikty interesów stają się przestrogą przed osobami głoszącymi zwodnicze hasła i szkodliwe obietnice.

Inaczej mówiąc, populizm w działaniu, konkretne decyzje i zachowania polityków są najlepszym ostrzeżeniem przed populistami. O ile nie jest już za późno, bo „mądry Brytyjczyk po szkodzie”, czyli po referendum w sprawie brexitu może jedynie żałować swojej decyzji przy urnie. Wpływ na nastroje mają również lepsze w wielu krajach wyniki gospodarki, które wyraźnie przekładają się już dziś na samopoczucie badanych (Pew Research Center, Eurobarometr).

Rosnący populizm pokazał także z całą dobitnością, jak dużą rolę w utrzymaniu demokracji odgrywają silne, przestrzegające zasad, instytucje: parlament, sądy, niezależna prokuratura, Trybunał Konstytucyjny. I podstawowa zgoda w społeczeństwie, że zasad demokratycznych nie wolno łamać. Populiści w silnych demokracjach grają więc zgodnie z regułami, wygrywając bądź przegrywając. Wymieniają elity, ale nigdzie nie doprowadzili do obalenia stolika, na którym toczy się gra. Zmieniali ludzi u władzy, odkręcali decyzje poprzedników, ale nie zmieniali reguł demokracji. W Wielkiej Brytanii referendum odbywało się w ramach przyjętych zasad, a ton kampanii nadawały zakorzenione od wielu lat partie. Sąd Najwyższy w Londynie orzekł, że nie wystarczy werdykt głosowania ludowego, aby wyjść z Unii, i obronił prawo parlamentu do podjęcia wiążącej decyzji w tej sprawie.

W USA wygrana Trumpa oznaczała dużą zmianę polityki i wymianę sporej części elit. Ale dzięki silnym instytucjom demokratycznym nie naruszono porządku prawnego i konstytucji. Dlatego dziś prokuratorzy stanowi bronią zasad i sprzeciwiają się zakazowi wjazdu cudzoziemców, a komisja senacka sprawdza, czy w kampanii wyborczej urzędujący prezydent i jego sztab grali fair. Jeśli okaże się, że nie – zakwestionuje jego wybór i doprowadzi do usunięcia go ze stanowiska, zgodnie z obowiązującymi zasadami.

Jarosław Kaczyński i Viktor Orbán stanowią tu wyjątek, ponieważ dążą do zmiany reguł i rozmontowania instytucji demokratycznych. Prawo i Sprawiedliwość robi to pod hasłem reformy sądownictwa. Niezależność Trybunału Konstytucyjnego i apolityczność prokuratury znikła, trójpodział władzy jest kwestionowany. W Polsce rządzący uderzają w struktury, w istotę demokracji i dlatego marsz populizmu może być trudny do cofnięcia. Stąd tak ważny jest stosunek obywateli do tych działań i postawy społeczne. Poparcie dla poszczególnych partii niewiele się zmienia, ale rośnie poparcie dla demokracji, dla organizacji pozarządowych i uczestnictwo w ich inicjatywach. Rośnie aktywność społeczna i kulturalna.

Pesymistyczne postrzeganie gospodarki kraju i jej przyszłości napędza populizm i sprzyja głosowaniu na partie radykalne. Czy zatem obecny wzrost zadowolenia Polaków z sytuacji ekonomicznej kraju oraz własnej, a także spadek bezrobocia, przekują się w poparcie rządzących? Czy wręcz przeciwnie – złagodzą populistyczne nastroje? To się okaże.

Kluczowe jest wysokie poparcie, jakim cieszy się członkostwo Polski w UE. Dla Polaków Unia jest nie tylko źródłem dobrobytu, ale też gwarantem bezpieczeństwa i obrońcą instytucji demokratycznych. PiS, rozmontowując te instytucje, nieuchronnie wchodzi w konflikt z Europą. Przekonuje przy tym, że to Unia jest wrogo nastawiona do naszego kraju. Ale postępując w ten sposób, partia Kaczyńskiego zderza się z wciąż wysokim poparciem Polaków dla Unii.

Dlatego obóz władzy musi grać na nucie antyimigracyjnej, pokazując, że broni Polaków przed „szaleństwem unijnych elit”. Bo choć w Europie i Polsce odnotowuje się poprawę nastrojów, to nie zniknęły społeczne obawy, które napędzały populizm. Lęk przed globalizacją, przed „obcymi”, splecione ze strachem przed terroryzmem i uchodźcami są silne w świadomości społecznej. Te obawy wyrażały osoby popierające brexit, Donalda Trumpa czy Marine ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]