POLITYKA

Sobota, 2 lipca 2016

Polityka - nr 28 (2713) z dnia 2009-07-11; Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 18 ; s. 26-32

Nauka. Fizyka Uniwersum

Karol Jałochowski

Ogród rozgałęziających się wszechświatów

Czy można zrozumieć wszystko? Czy człowiek jest esencją Wszechświata? Czy zmartwychwstaniemy? I czy naukowcy, którzy temu zaprzeczają, to cynicy? Cztery razy tak, odpowiada David Deutsch fizyk z University of Oxford, w rozmowie z Karolem Jałochowskim

Jeśli dręczy Państwa poczucie nijakości istnienia, być może interesujący okaże się fakt, że zdaniem większości uczonych to poczucie uzasadnione. Jak mawia fizyk Stephen Hawking, jesteśmy chemiczną szumowiną na powierzchni niczym niewyróżniającej się planety, która krąży wokół typowej gwiazdy na obrzeżach przeciętnej galaktyki. A i tym nie dane nam się będzie cieszyć w nieskończoność, bo za kilka miliardów lat Słońce pochłonie Ziemię, a co zostanie, zamarznie wraz z rozszerzającym się w nieskończoność Wszechświatem. Na końcu wszystkiego czeka ciemne, zimne nic.

Ale David Deutsch sądzi, że będzie inaczej.

Ten urodzony w 1953 r. w Izraelu fizyk z University of Oxford, członek Royal Society, laureat prestiżowej Nagrody Diraca, przyznanej za pionierskie badania teorii informatyki kwantowej, i libertarianin, przekonuje, że nie ma w nas niczego typowego. Przeciwnie – stanowimy esencję rzeczywistości.

Po pierwsze, nie ma niczego przeciętnego w naszym miejscu zamieszkania. Typowy obszar Wszechświata to ciemna, zimna próżnia. Po drugie, nasz rozum tworzy i przechowuje wierne modele zjawisk fizycznych. Jest więc nosicielem tych samych matematycznych i przyczynowych struktur, co na przykład kwazary, obiekty, w obliczu których załamuje się ludzki język. Zdaniem Deutscha, jesteśmy generatorami wiedzy, która w dalekiej przyszłości może zmienić losy Ziemi, Galaktyki, a nawet Wszechświata. Nasz wyjątkowy związek z prawami przyrody czyni z nas centrum stworzenia.

Nie jest to jednak stworzenie znane z podręczników. Zdaniem Deutscha, żyjemy w multiwszechświecie – bycie złożonym z niezliczonych, równoległych wszechświatów kwantowych (nie mylić z równoległymi wszechświatami w ujęciu kosmologicznym – to zupełnie inna teoria). W teorii Deutscha rzeczywistość rozgałęzia się w każdej chwili, tworząc drzewo o nieskończonej liczbie konarów. Wszystko, co może się zdarzyć, naprawdę się wydarza, lecz w różnych światach (między którymi nie ma, niestety, łączności). Ten zapomniany pomysł z lat 50. ekscentrycznego fizyka amerykańskiego Hugh Everetta III Anglik odświeżył i uzupełnił w latach 70.

Kluczowe znaczenie w multiwszechświecie Deutscha ma wiedza. Wartościowa bowiem rozprzestrzenia się wśród wielu wszechświatów. A zła ginie. Proces ten zachodzi na zasadach analogicznych do ewolucji biologicznej. Wiedza zwiększająca zdolność przetrwania – czy to żywego organizmu, inteligentnej maszyny, czy całego świata – jest bowiem powielana w większej liczbie wszechświatów niż wiedza niskiej jakości.

W przyszłości do poszerzania owej wiedzy użyjemy (być może) komputera kwantowego, którego głównym pomysłodawcą jest również Deutsch. To zadziwiające urządzenie przypomina komputer klasyczny, oparty na krzemie, w zasadzie tylko nazwą, tak niewiele ma z nim wspólnego. Komputer kwantowy nie tyle oblicza, co sam jest obliczeniem. Każdy układ fizyczny magazynuje informację, którą przetwarza ulegając ewolucji, czyli oblicza sam siebie – jeśli zaprojektuje się go sprytnie, wykonuje obliczenia pożądane przez projektanta. Fakt, jeszcze go nie zbudowano. Powstały dopiero pierwsze proste elementy. Ale teoria, której nikt nie podważa, jest już gotowa (udział w jej rozwoju ma polski uczony Artur Ekert z University of Cambridge). Są nawet tacy, którzy sądzą, że cały Wszechświat to komputer kwantowy (np. Seth Lloyd z MIT).

Deutsch mówi tak: ponieważ nasz Wszechświat stale rozgałęzia się na niezliczone wszechświaty równoległe, podobnie dzieje się z komputerem kwantowym. Choć tego nie widzimy i nigdy nie zobaczymy, obliczenia są prowadzone jednocześnie przez połączone siły jego niezliczonych kopii. Po ich zakończeniu cząstkowe wyniki zbierane są do jednej puli, w naszym świecie. Stąd piekielna (potencjalnie) moc komputera kwantowego: z rozkładem na czynniki pierwsze liczby złożonej z kilku tysięcy cyfr, czyli zadaniem, które najpotężniejszemu wyobrażalnemu komputerowi klasycznemu zajęłoby więcej czasu, niż wynosi wiek Wszechświata, upora się w parę minut. Fakt, że taki komputer teoretycznie można zbudować, jest jednym z najpoważniejszych intelektualnych dowodów na istnienie multiwszechświata. Tako w każdym razie rzecze Deutsch.

Komputer kwantowy ma jeszcze jedną zadziwiającą cechę. Jest uniwersalnym generatorem rzeczywistości wirtualnych. Może stworzyć lub odtworzyć dowolne środowisko fizyczne, dowolny obiekt. Na przykład ludzki umysł, który u swych podstaw nie jest przecież niczym innym jak pewnego rodzaju prowadzonym wielowątkowo obliczeniem. Kiedyś, kiedy komputer kwantowy już powstanie, można będzie do niego (prawdopodobnie) przerzucić wszelkie komponenty naszych osobowości. Szczęśliwie tak się składa, że zamieszkana przez nas część Wszechświata obfituje zarówno w materię do jego zbudowania, jak i energię do zasilania.

Krytycy powyższej, ekwilibrystycznej i niepełnej jeszcze teorii Deutscha, splatającej ze sobą włókna mechaniki kwantowej, epistemologii (nauki o poznaniu), teorii ewolucji i teorii obliczeń, twierdzą, że jej autor buduje skomplikowane konstrukcje, by wytłumaczyć mało znaczące ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]