POLITYKA

Czwartek, 17 sierpnia 2017

Polityka - nr 30 (3120) z dnia 2017-07-26; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Ewa Siedlecka

Opór powinien trwać

Prezydent Andrzej Duda zaskoczył wszystkich: i protestujących, i macierzystą partię, i opozycję. W poniedziałek, jeszcze przed zapowiedzianymi konsultacjami z Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego i szefem Krajowej Rady Sądownictwa, zawetował dwie z trzech ustaw „sądowych”: o Sądzie Najwyższym i o KRS. Pierwsza miała prowadzić do wymiany sędziów i reorganizacji Sądu Najwyższego. Druga zapewniała partii rządzącej władzę nad nominacjami sędziów. Nie zawetował trzeciej ustawy, dzięki której minister sprawiedliwości jednoosobowo obsadzi na nowo kierownictwa sądów wszystkich szczebli, dzięki czemu zyska kontrolę nad tym, którzy sędziowie będą sądzić sprawy z jakichkolwiek powodów ważne dla PiS. Weto jest niewątpliwie zaskoczeniem, co widać było po minach polityków PiS wezwanych do siedziby partii natychmiast po jego ogłoszeniu przez prezydenta. Byli wyraźnie zdezorientowani.

Skąd te weta? Zapewne złożyło się na to kilka rzeczy. Wielotysięczne protesty w całej Polsce pokazały, że przekroczona została granica arogancji władzy i destrukcji państwa. Prezydent powołał się też na rozmowę ze swoją doradczynią Zofią Romaszewską, wielką postacią podziemnej peerelowskiej opozycji, która wspomagała go w kampanii prezydenckiej. Zacytował jej słowa: „Panie Prezydencie, ja żyłam w państwie, w którym Prokurator Generalny miał nieprawdopodobnie silną pozycję i w zasadzie mógł wszystko, i nie chciałabym z powrotem do takiego państwa wracać”. W ustach zwolenniczki PiS to słowa najmocniejsze z możliwych: porównała Polskę budowaną przez PiS do PRL.

Ale ważnym elementem decyzji prezydenta Dudy może być publiczne upokorzenie, jakie zafundował mu PiS. Prezydent nie godził się, by sędziów, którzy mają ocaleć z czystki w Sądzie Najwyższym, wskazywał minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Chciał sam być tym wskazującym. I PiS wprowadził taką poprawkę. Tyle że sędziów nadal ma wskazywać prokurator Ziobro, a prezydent jedynie ich powoływać. Przyjęcie tej poprawki było demonstracyjnym pokazaniem prezydentowi jego miejsca w szeregu. Weto stało się więc kwestią honoru. Wreszcie, nie można wykluczyć, że Andrzej Duda po prostu poważnie potraktował swoją rolę strażnika konstytucji.

Choć przeczy temu fakt, że zdecydował się podpisać trzecią ustawę: o ustroju sądów powszechnych, która podważa ich niezależność i godzi w niezawisłość sędziowską. Zmierza ona do wytworzenia w sądach sytuacji, którą mamy dziś w prokuraturze: o wszelkich sprawach kadrowych decyduje minister-prokurator generalny i jego ludzie. Będzie więc jak w prokuraturze: odbieranie spraw sędziom, którzy chcieliby je rozstrzygnąć nie po myśli władzy. Ustawa przewiduje odpowiednie do tego narzędzia.

Dlatego protesty obywatelskie nie straciły sensu i opór powinien trwać. Przeciwnie: skoro okazało się, że mają wpływ na władzę – trzeba ich używać w obronie resztek demokratycznego państwa prawa. Tym bardziej że PiS zapewne ponownie uchwali zawetowane przez prezydenta ustawy o SN i KRS, tyle że w nieco zmodyfikowanej wersji. Np. zrezygnuje z przepisu o wskazywaniu przez ministra-prokuratora Ziobrę, który sędzia może zostać w Sądzie Najwyższym. I tym razem uchwali ustawy porządnie, bez mylenia numerów przepisów i bez pomyłki w liczbie kandydatów na I prezesa SN. Mogą one wrócić na biurko prezydenta szybciej, niż się wydaje.

Teraz żądania należy kierować pod adresem parlamentu. By kolejną nowelizacją przywrócił rolę samorządowi sędziowskiemu przy mianowaniu sędziów i przy wyborze prezesa sądu. By zachował dotychczasową Krajową Radę Sądownictwa z jej uprawnieniami. I nie zmieniał ustawy o Sądzie Najwyższym tak, by móc się pozbyć orzekających tam dziś sędziów. Demonstrować można pod biurami poselskimi PiS i pod sądami, żeby okazać sędziom poparcie. 9 sierpnia Sąd Najwyższy wyda wyrok w sprawie prawomocności ułaskawienia Mariusza Kamińskiego. Mimo że jest związany odpowiedzią, jakiej na pytanie prawne udzielił mu skład siedmioosobowy TK (że ułaskawienie nie wywołało skutków prawnych), PiS będzie naciskał. 12 września SN zdecyduje zaś w sprawie prawomocności wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa TK. Jeszcze w sierpniu może pokazać się nowy projekt ustawy o SN.

Największym sukcesem obywateli nie jest to, że prezydent zawetował dwie z trzech ustaw po ich protestach, ale to, że się obudzili i spontanicznie wyszli na ulice w proteście (czytaj s. 18). Weto prezydenta wzmocni w nich siłę, bo uwierzą, że mogą być skuteczni. Przełamany został podział pokoleniowy, tak jak w 1980 r. zasypano podział na robotników i inteligencję. O wspólnym działaniu zaczęła chyba wreszcie na serio mówić opozycja (czytaj s. 15). Możliwe, że PiS, dokonują...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]