POLITYKA

Sobota, 24 czerwca 2017

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2016-11-23; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 24. Rady na kłopoty ze sobą i innymi; s. 20-22

Ja. Co ze mną nie tak

Magdalena Kaczmarek

Osobowość w mroku

Czy z pewnych cech człowieka może wynikać większe ryzyko chorób i zaburzeń psychicznych

Cholerycy Hipokratesa

Określenia choleryk czy flegmatyk zna chyba każdy, niezależnie od tego, na ile interesuje się psychologią i jej spojrzeniem na fenomen osobowości. Choleryk to ktoś porywczy, pełny pasji, a zarazem nerwowy. Flegmatyk natomiast to jego przeciwieństwo – spokojny, ospały, stonowany, trudny do wyprowadzenia z równowagi. Terminy te i do dziś zresztą używane jako etykiety opisujące ludzkie zachowania – pochodzą ze starożytnej typologii temperamentu. Wprowadzone przez greckiego lekarza Hipokratesa stanowią nie tylko pierwszą naukową próbę wskazania na główne obszary różnic osobowościowych pomiędzy ludźmi, ale też – co bardzo ważne – teorię wiążącą charakter człowieka ze skłonnością do zapadania na różne choroby, w tym psychiczne. Hipokrates, jak też inny reprezentant tej myśli – Galen, zauważali skłonność choleryków do stosowania przemocy, a także wiązali takie tendencje charakterologiczne z ryzykiem śmierci w wyniku udaru czy zawału serca.

Trzeci z wyróżnionych wtedy typów temperamentu, typ melancholiczny (osoby mało energicznej, ale zarazem nerwowej, nastawionej pesymistycznie), wiązali z ogólnie gorszym stanem zdrowia psychicznego, większą skłonnością do załamywania się w obliczu trudności, popadania w stan melancholii (dziś najbliższą nazwą dla takiego stanu jest określenie depresja), a także z ryzykiem targnięcia się na własne życie. Starożytna koncepcja typów temperamentu jest więc najstarszą teorią wiążącą osobowość człowieka ze stanem jego zdrowia.

Astenicy Kretschemera

Już w czasach bliższych współczesności, w XIX w. i okresie do wybuchu drugiej wojny światowej, dużą popularnością cieszyły się różne koncepcje, w których wiązano właśnie temperament człowieka ze skłonnością do zaburzeń psychicznych i nieadaptacyjnych zachowań. O ile starożytni doszukiwali się biologicznego podłoża typów temperamentu w niewidocznej dla oka zmiennej równowadze różnych płynów w naszym ciele, takich jak krew, żółć czy flegma, to teoretycy pokroju Ernsta Kretschemera widzieli je w zewnętrznej budowie ciała. I tak na przykład osoby o wątłej i chudej budowie ciała nazwano typem astenicznym, osoby otyłe – typem pyknicznym, a dobrze umięśnione – atletycznym. Samodzielne obserwacje kliniczne dokonane przez Kretschemera skłoniły go do postawienia następujących tez. Po pierwsze: budowa ciała wiąże się z charakterem – najwięcej osób dziwacznych w zachowaniu, słabo przystosowanych społecznie zauważał wśród asteników, a najbardziej kruchą i podatną na załamania nerwowe konstrukcję psychiczną obserwował wśród pykników. Po drugie: cechy osobowości tworzą wyraźną podatność na zapadanie na różne choroby psychiczne, a jeśli tak, to nic dziwnego, że mający skłonność do wahań nastroju pyknicy popadają w stany depresyjne, zaś astenicy – wyalienowani społecznie i żyjący w swoim świecie – częściej zapadają na schizofrenię.

Koncepcja Kretschemera nie wytrzymała próby czasu. Nie tylko dlatego, że żadne systematyczne dane nie dowodzą powiązania zewnętrznego wyglądu ani z charakterem, ani ze stanem zdrowia psychicznego. Ale też i z powodu doświadczeń drugiej wojny, w trakcie której selekcjonowanie ludzi na podstawie wyglądu stało się racjonalizacją do ich dyskryminacji, a potem zabijania. Dość skutecznie i gwałtownie zamknęło to nurt zainteresowań w psychologii poszukujący związków wyglądu z zachowaniem. Dalej jednak próbowano powiązać kwestię osobowości i zaburzeń psychicznych, spodziewając się, że będą możliwe do przewidzenia, skoro są zdeterminowane cechami osobowości.

Neurotyzm Eysencka

Taki sposób myślenia zaprezentował w latach 50. jeden z ważniejszych psychologów w historii tej dziedziny Hans Eysenck. Inaczej niż poprzednicy skupił uwagę na cechach, a nie na typach osobowości. Cechy to nic innego jak wymiary, na których można opisać zachowania ludzi; wektory, które opisują różnice indywidualne. Wzięcie pod uwagę cech, a nie typów, znacznie komplikuje obraz: nie można już wyróżnić kilku prostych rodzajów osobowości, różnice pomiędzy ludźmi nabierają subtelniejszego charakteru, tendencje skrajne zdarzają się sporadycznie. Jest to jednak opis znacznie bliższy prawdzie.

Jedną z trzech podstawowych cech, którą wskazał Eysenck, jest wymiar nazwany neurotycznością. Nazwa ta wprost nawiązuje do pojęcia nerwicy, obecnie nieużywanego już w psychiatrii określenia, ujmującego problemy z zakresu zaburzeń lękowych i nastroju. Zdaniem Eysencka tendencja do reagowania lękiem jest powszechnie obecna, tyle że w różnym stopniu nasilona. A gdy przybiera ona duże nasilenie, możemy mówić o zaburzeniu w stopniu psychiatrycznym. Analogiczne myślenie dotyczy innej cechy – psychotyczności. Cecha ta odnosi się do różnic w poziomie empatii, skłonności do współczucia, ustępliwości i stopnia socjalizowania. Bardzo wysoki poziom psychotyczności to – zdaniem tego badacza – niemal pewna droga do zaburzeń typu schizofrenia.

Jednak podobnie jak w przypadku teorii wiążących wygląd z charakterem dokładna weryfikacja empiryczna obaliła te poglądy. Osoby zdiagnozowane jako wysoko neurotyczne czy też wysoko psychotyczne nie mogą automatycznie być określane jako osoby zaburzone psychicznie lub też na tyle źle funkcjonujące, by konieczna była w ich przypadku jakaś ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]