POLITYKA

środa, 29 marca 2017

Polityka - nr 2 (3093) z dnia 2017-01-11; s. 31-33

Społeczeństwo

Marcin Kołodziejczyk

Pany i kebaby

Oto dwa opisy tego samego zdarzenia ulicznego: W Ełku pobili się młodzi ludzie – jeden zabił nożem drugiego. W Ełku islamski uchodźca zadźgał polskiego katolika.

Ełcka prokuratura ustaliła po przesłuchaniach, że w ostatnich godzinach 2016 r. 21-letni Daniel ukradł z baru Prince Kebab dwie butelki coli. Pobiegli za nim kucharz i właściciel baru, doszło do szamotaniny, Daniel R. zginął od noża. Jego kolega odpalił petardę w drzwiach baru lub w jego wnętrzu – dokładnie nie wiadomo.

Ale wcześniej ełcka ulica ustaliła naprędce, że pod kebabem doszło do zamachu, w którym nasz rodak poległ z rąk tunezyjskich, marokańskich i algierskich terrorystów. Po zdemolowaniu baru kebabowego przy ul. Armii Krajowej, jego filii przy ul. Wojska Polskiego, a także po próbie podpalenia mieszkania ich właściciela zapalano znicze oraz modlono się, klęcząc przed barem, w którego oknie stało zdjęcie Daniela R.

Istnieje też trzeci opis zdarzenia nocy sylwestrowej w Ełku podawany w wywiadach radiowych i telewizyjnych przez Mariusza Błaszczaka, ministra spraw wewnętrznych i administracji: oto opozycja parlamentarna nie pogodziła się z wynikiem wyborów i komuś tu zależy, aby przedstawić Polskę w złym świetle. Tymczasem, jak uspokaja minister, odnosząc się do zamieszek w Ełku po śmierci Daniela R., żyjemy w kraju, w którym spada bezrobocie, wypłacany jest zasiłek 500+, wzrasta bezpieczeństwo i brak oznak rasizmu. Wszystko dzięki partii rządzącej obecnie, bo gdyby rządzili ci poprzedni, wyjaśnia minister, uchodźców i kłopotów w Polsce byłoby więcej. Wersja ministerialna obowiązuje w prorządowych mediach: „rok prowokacji rozpoczęty”.

Tak więc zdarzenie rozpoczynające się od ukradzenia dwóch butelek coli z kebabu w śródmieściu Ełku przez Daniela R. choć jest kryminalne, to opisywanie go jest już wrogą działalnością polityczną i nosi znamiona prowokacji antypaństwowej. Czytacie na własną odpowiedzialność.

Ulica

Noc sylwestrowa w Ełku upłynęła na zabawie. Tylko goście balu w hotelu Rydzewski mieli zepsute święto, bo właśnie pod oknami sali bankietowej zabito Daniela R. Ale żaden z gości nie ucierpiał – podkreślał właściciel. Lokatorzy kamienic w sąsiedztwie byli zdziwieni: wychodzimy ze znajomymi na ulicę odpalić racę, a tu już stoi policjant z psem i odgania – mówi jeden z nich. Policja wyłączyła z ruchu odcinek ulicy Armii Krajowej, ludzie się denerwowali i pytali, o co chodzi, policjanci milczeli. Nad ranem przyjechały służby sprzątające – sprzątano krew z chodnika.

Pierwszego dnia 2017 r. kilkadziesiąt osób stoi naprzeciwko baru Prince Kebab, po przeciwnej stronie ulicy – widać na filmie zrobionym telefonem przez radnego miasta. Dzień szary, ludzie zmęczeni zabawą, ale poważni, kebab zamknięty. Już wiadomo, jak zginął Daniel R. Nagle z tłumu wychodzi chłopak, rzuca kamieniem w okno baru, kamień wpada do środka, tłum wyje z zachwytu. Chłopak idzie tanecznym krokiem, wraca z nowym kamieniem i z butelką – tym razem szyby nie pękają. Mocno!, krzyczy tłum. Pojawiają się następni, pewnym krokiem mijają taśmę odgradzającą, rzucają – im więcej kamieni wpada do baru, tym tłum głośniej zagrzewa do rzucania. Wyraźny jest podział na bohaterów i widownię. Po rzucie chłopcy i dziewczyny podnoszą więc ręce w geście zwycięstwa, ale aplauz dostaje się tylko za zbicie okna. Szyba nie pęknie – nie ma braw. Przychodzi czas na jeszcze większą odwagę – dwaj ludzie sięgają przez wybite okna do środka, wywlekają nakrycia stołowe i dużą, miedzianą fajkę wodną. Załatwcie to!, krzyczy tłum. Szisza lata rzucana i kopana po ulicy Armii Krajowej. Wśród zadymiarzy duża grupa rozpoznawalnych z twarzy niepracujących i notowanych lokatorów mieszkań socjalnych z uchodzących za niebezpieczne w Ełku ulic Orzeszkowej i Wawelskiej, leżących obok demolowanego lokalu Prince Kebab.

Policjanta na tym filmie nie widać ani jednego.

Obozy

Wieczorem tego samego dnia policjantów pod Prince Kebab już mnóstwo – do Ełku ściągnięto policyjne posiłki do tłumienia zajść ulicznych. Lecą w ich kierunku kosze na śmieci, kamienie i pełne butelki coli, bo już wiadomo, że Daniel R. zginął za dwie marne butelki coli. Takich słów używa się już w obecności kamer i wypisuje na forach internetowych: „Daniel R. niewinny, oddał życie, zamordowany rodak, kolejny Polak zabity przez islamistę po kierowcy tira w Berlinie w grudniu, kto patriota winien oddać Danielowi hołd, Bóg z Danielem, wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie, niech się Zachód uczy od Polaków, jak rozprawiać się z islamską zarazą, bo Polacy to waleczne pany: ta waleczność jest we krwi Polaków po Monte Cassino i innych bitwach!!!”.

Pany biegną więc na ulicę Wojska Polskiego demolować drugi kebab i wyważać drzwi ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]