POLITYKA

środa, 29 marca 2017

Polityka - nr 40 (2725) z dnia 2009-10-03; s. 24-25

Kraj / Ogląd i pogląd

Piotr Gadzinowski

Paragraf 2

Prezydenta RP najskuteczniej można obrazić po pijanemu. VIP nie musi się upijać. Wystarczy, że jego wypowiedź, jak np. Lecha Wałęsy, że „durnia mamy za prezydenta”, nagłośnią media. W obu przypadkach do akcji wkracza prokurator. Ani PiS, ani PO nie chcą tego zmienić.

Interwencja prokuratora w przypadku obrażania głowy państwa jest konieczna, bo paragraf 2 art.135 kodeksu karnego nie pozostawia drogi odwrotu: Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczpospolitej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Prokurator wszczyna postępowanie, a zwykły podejrzany często trafia do aresztu. VIP pozostaje wolny. Jeśli obaj są szczęściarzami, to sąd rozpatrzy ich akty oskarżenia szybciej niż grożący im wyrok pozbawienia wolności. Sąd zwykle sądzi, bo waga artykułu 135 paragraf 2 kk nie zachęca do oddalania prokuratorskiego oskarżenia.

Bezkarność

W USA sądy tego nie muszą, bo tam za znieważenie prezydenta nie karze się. To gwarantuje przyjęta jeszcze w 1791 r. I poprawka do konstytucji. Mówi ona m.in., że Kongres nie może uchwalić żadnej ustawy ograniczającej swobodę wypowiedzi oraz wolność prasy. Dodatkowo, w 1964 r., Sąd Najwyższy orzekł, że media mogą być sądzone za znieważenie funkcjonariuszy publicznych tylko wtedy, gdy udowodni im się działanie w „faktycznie złej wierze”.

W Wielkiej Brytanii już można królową znieważać bezkarnie. Potwierdza to wypowiedź prokuratora generalnego z 2004 r., wykluczająca prowadzenie jakichkolwiek postępowań karnych dotyczących obrazy koronowanej głowy. To efekt upowszechniania doktryny praw człowieka. Artykuł 10 Human Rights Act z 1998 r. – ustawy inkorporującej do prawa brytyjskiego Europejską Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności – gwarantuje każdemu prawo do swobodnego wyrażania swoich poglądów. Gdyby ktoś zapragnął koniecznie być skazanym za obrazę królowej brytyjskiej, musiałby jej obrazę ubrać w nawoływanie do nienawiści ze względów rasistowskich lub religijnych.

Obowiązujący w Watykanie kodeks prawa kanonicznego nie przewiduje przestępstwa znieważenia papieża. Ewentualny znieważający mógłby być skazany, gdyby władze tego państwa zażądały zastosowania obowiązującego w Watykanie włoskiego kodeksu karnego wobec podejrzenia takiego przestępstwa. Ale przynajmniej od 40 lat taki wniosek nie jest znany.

Sankcje za obrazę głowy państwa nie obowiązują już w Republice Korei. Zniesiono je po upadku reżimu wojskowego 1998 r. Po kompromitującym władze procesie dziennikarza skazanego wcześniej za krytykę poglądów prezydenta Kim Dae Junga. Nie karze się za takie przestępstwa na Ukrainie od 2001 r. W Rosji od 2002 r. Można tam być skazanym za „publiczną obrazę władz w czasie wykonywania przez nich obowiązków służbowych”. Sankcje są niższe: grzywna, praca przymusowa, kolonia karna. Ale od tamtego czasu za obrazę Putina ani Miedwiediewa nikogo jeszcze nie skazano. Za to za obrazę władz niższych rangą kilkanaście tysięcy osób. Widać obywatele Rosji sami się powstrzymują przed tykaniem prezydenta. Podobnie jest w Chinach. Najnowszy chiński kodeks karny nie zawiera już „przestępstw kontrrewolucyjnych” mieszczących kiedyś obrazę władz najwyższych. Głowa chińskiego państwa traktowana jest demokratycznie, tak samo jak inni znieważani obywatele. Można za to dostać nawet 3 lata więzienia. Ale przynajmniej od 2000 r. raporty organizacji broniących swobody wypowiedzi nie informują o sankcjach za takie znieważenie. Do Chin powrócił konfucjanizm – dobrze wychowany człowiek szefa publicznie nie znieważa.

Niekarność

Prawo niemieckie przewiduje karę, i to nawet do 5 lat więzienia, za znieważenie prezydenta. Ale ściganie ewentualnej obrazy uzależnione jest od zgody prezydenta. Tak jak w Japonii od cesarza. Najstarsi niemieccy prawnicy nie pamiętają takiej zgody, a japońscy przypominają, że wedle panujących od dawna zwyczajów cesarzowi nie wypada jej udzielać. Dodatkowo w 1990 r. niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał, że „nawet poważne ataki na funkcjonariuszy państwowych, w tym satyryczne, mieszczą się w konstytucyjnie chronionej wolności wypowiedzi”. Warto przypomnieć, że polski prezydent nie może zastopować prokuratorskiego postępowania, nawet gdy nie poczuje się obrażony.

We Francji istnieje odpowiedzialność karna, ale sankcje są łagodniejsze niż w Polsce. Za obrazę grozi grzywna do 7,5 tys. euro lub 6 miesięcy więzienia. Jeśli obraza jest zbiorowa, jak gwałt, kara ulega podwojeniu. W przeciwieństwie do gwałtów sankcje za obrazę pozostają papierowymi.

Podobnie jak u nas jest w Hiszpanii, we Włoszech, w krajach skandynawskich i Uzbekistanie. Obraza głowy państwa zagrożona jest więzieniem, nawet do lat pięciu. Ale wszędzie od przynajmniej 20 lat nikt za taki czyn nie został skazany. W większości krajów od dawna nie było tam za takie przestępstwo procesów sądowych. W Danii ostatni zanotowano w 1930 r.

Karność

Karze się nadal za obrazę na Białorusi, w Tadżykistanie i Kazachstanie. Najlżej w Kazachstanie, bo tam władze zamiast wsadzać do więzienia, stosują grzywny w wysokości kilkuset euro, co bywa bardziej dotkliwe od więzienia. W Turkmenistanie od 2002 r. każde znieważenie głowy państwa równoznaczne jest ze zdradą stanu, czyli dożywotnim więzieniem. Ilu za taką zdradę skazano, nie wiadomo. Turkmenistan ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Piotr Gadzinowski  jest absolwentem Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Poseł w Sejmie III, IV i V kadencji. Przewodniczył kilku parlamentarnym grupom bilateralnym. Zastępca przewodniczącego rady programowej TVP.