POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 5 (5) z dnia 2016-05-11; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 22. Dusza i ciało; s. 43-45

Piękno i seks

Anna Dąbrowska

Plusy odstających uszu

Skąd się biorą kompleksy i jak sobie z nimi radzić

Kiedy Marta miała 7 lat, bardzo chciała jechać z tatą w delegację. O jedno miejsce w samochodzie kłóciła się ze starszą siostrą. Rodzice rozstrzygnęli konflikt niby żartem: „Ona jest ładna, a ty musisz się uczyć. Jutro idziesz do szkoły”. Marta przepłakała kilka kwadransów. – Odebrałam te słowa jako komunikat „jesteś brzydka”. I to, jak wyglądam, stało się moim kompleksem – opowiada. Destrukcyjnego przekonania o sobie samym człowiek może nabrać w wielu obszarach. Według badań opublikowanych przez brytyjski „Psychologies Magazine” wygląd sytuuje się w pierwszej trójce na liście owych obszarów obok umiejętności poprawnego wysławiania się oraz zdolności. Na szczycie listy umieściła go zaś psychoterapeutka Ewa Żeromska, która pisząc książkę „Plaster na duszę, czyli jak nie dać się kompleksom”, zapytała o zdanie 350 kobiet w wieku od 15 do 50 lat.

Czym są kompleksy

„To wątpliwości, które przeobrażają się w ból” – pisze francuski psychiatra Christophe Andre, autor książki „Niedoskonali, wolni, szczęśliwi. O sztuce dobrego życia”. Tego poczucia, potocznie rozumianego jako wstydliwe i uporczywie powracające przekonania związane z jakąś własną cechą, nie należy mylić z wiedzą. Wiele kobiet ma świadomość, że za dużo waży albo ma nogi niepasujące do wybiegu dla modelek. Wielu mężczyzn zdaje sobie sprawę, że ich muskulatura pozostawia wiele do życzenia albo są niżsi niż średnia krajowa. To samoświadomość. – Ona staje się kompleksem dopiero wtedy, kiedy jakiś element naszego wyglądu urasta do rangi bardzo ważnego problemu w życiu. Kiedy znacząco wpływa na funkcjonowanie człowieka, zabiera mu energię i radość, a czasem też zdrowie – mówi psycholog Agata Wilska.

Kompleksy nie są więc przejściowym niezadowoleniem z siebie, wyrażonym grymasem na twarzy, kiedy staje się przed lustrem. To bolesne skupienie się na tej części ciała, którą uważa się za brzydką, a niekiedy wręcz obrzydliwą. Psychologowie są zgodni, że kobiety najczęściej cierpią z powodu tego, że czegoś mają za dużo (kilogramów, wzrostu), a mężczyźni z powodu niedostatku (mięśni, włosów, wzrostu).

Trudno jednoznacznie powiedzieć, jak i kiedy kompleksy się rozwijają. – Na najbardziej podatny grunt padają oczywiście w okresie dziecięcym, na który przypada czas kształtowania tożsamości, odrębności i postrzegania siebie – mówi Agata Wilska. Negatywne oceny i komentowanie wyglądu wygłaszane w tym czasie przez rodziców, a także inne ważne w życiu dziecka osoby – dziadków czy nauczycieli – mogą zostać wdrukowane w myślenie dziecka o sobie na bardzo długi czas. – Mój kompleks został ze mną aż do trzydziestki, weszłam z nim w małżeństwo, które zakończyło się rozwodem. Dopiero w terapii się z nim uporałam – mówi Marta. Jej sytuacja była podwójnie trudna. Niepochlebną opinię o niej wyraził ojciec, a to właśnie u niego – jak każda dziewczyna – szukała potwierdzenia, że jest ładna taka, jaka jest. Poza tym komunikat został wzmocniony porównaniem z jej starszą, ładną siostrą. A to właśnie zestawianie się z innymi, co zresztą dla ludzi źle postrzegających siebie jest typowe, tylko przeświadczenia ugruntowuje.

Ale w kompleksy można wpaść także w dorosłości. Ogromny wpływ ma na to lansowanie w mediach i popkulturze kanonów piękna i fizycznej doskonałości, którym ludzie próbują sprostać. Izabela Jąderek, psycholog i seksuolog z Uniwersytetu SWPS, zwraca uwagę, że tej estetycznej presji poddają się przede wszystkim kobiety: – Reklamy kremów na gładką twarz, suplementy na odchudzenie, preparaty na gęstsze włosy są kierowane do pań. I one w końcu mają wrażenie, że nie odpowiadają prezentowanemu kanonowi urody. Czują się niewystarczająco atrakcyjne, ładne, seksowne. I tak często rodzą się w nich kompleksy. Nie znaczy to, że mężczyźni są od tego mechanizmu wolni. – Po prostu kobiety częściej mówią o kompleksach, bo generalnie lepiej idzie im mówienie o uczuciach. Panowie zaś nie mają w sobie przyzwolenia, by o nich rozmawiać, bo od dziecka słyszą, że mają być twardzi i silni. Bo przecież chłopaki nie płaczą. Poza tym to głównie dziewczynkom mówi się, że mają zawsze ładnie wyglądać, akcentując tym samym, że sfera, o którą mają dbać, to ta fizyczna – mówi terapeutka.

Co odbierają kompleksy

Kompleksy odbierają człowiekowi przede wszystkim pewność siebie. – Wielu ludzi jest przekonanych, że wszyscy dostrzegają i źle oceniają tę rzeczywistą lub często wyimaginowaną ułomność lub niedoskonałość fizyczną – stwierdza Agata Wilska. A jak mogą wpływać na codzienne funkcjonowanie człowieka? – W mojej praktyce ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Jak nie wpędzić dziecka w kompleksy?

Uważaj na słowa. Niewinne żarty czy docinki dotyczące wyglądu dziecko traktuje bardzo poważnie. Zapisują się w jego pamięci i w ciele (poczucie wstydu, kiedy o nich słyszy, czerwienienie się).

Nie krytykuj dziecka, tylko jego zachowanie. Komunikaty: „coś z tobą nie tak”, „jesteś jakiś”, dziecko przykłada często również do swojego ciała. Należy wskazać, co konkretnie w zachowaniu jest nie w porządku.

Nie porównuj z innymi. Porównania, szczególnie do lepszych i ładniejszych, szkodzą i bolą. To rodzaj subtelnej, ale jednak przemocy werbalnej. Poza tym wyrabia w dziecku nawyk oceniania siebie przez pryzmat innych.

Chwal, ale adekwatnie. Ten rodzaj oceny powinien mieć swoją wartość. Nie chwalmy za wszystko, bo dzieci przestaną nam wierzyć. Niech to będzie zawsze konkretna pochwała za konkretną rzecz.

Zamiast „jesteś śliczna” – „lubię spędzać z tobą czas”. Nie należy mówić dziecku „jesteś piękne, genialne, wyjątkowe”. To rodzaj wyzwania, z którym później będą się musiały mierzyć i mu sprostać, z czego często rodzą się kompleksy. Lepiej mówić o tym, że lubimy spędzać z dzieckiem czas, jest dla nas ważne i je kochamy. A jeśli już, powiedzieć, że jest zwykłe (to uwalnia od obciążenia), ale wskazać jego konkretne wyróżniki.

Uporaj się z własnymi kompleksami. Dzieci uczą się o sobie nie przez wykład, ale przez przykład. Rodzice ciągle niezadowoleni z siebie i narzekający na swój wygląd to informacja dla dziecka, że z nim też coś jest nie tak.