POLITYKA

Poniedziałek, 23 października 2017

Polityka - nr 3 (3094) z dnia 2017-01-18; s. 35-37

Społeczeństwo

Katarzyna Zdanowicz

Polacy, co się z wami stało?

Z Bassamem Aouil, profesorem psychologii, Syryjczykiem mieszkającym w Polsce, o zaniku polskiej gościnności i narastającym nacjonalizmie

Katarzyna Zdanowicz: – Boi się pan?
Bassam Aouil: – Czego mam się bać?

Niechęci, agresji, przemocy, coraz częściej wymierzonej w cudzoziemców. Po tym jak prokuratura w Ełku postawiła Tunezyjczykowi i Algierczykowi zarzuty zabójstwa 21-letniego Daniela, nastroje raczej się nie uspokoją. Dzień po ich zatrzymaniu w Ozorkowie okrutnie pobito 44-letniego Pakistańczyka. Napastnicy najpierw zapytali go o wyznanie.
Rasistowskie hasła nasilają się głównie przez postawę polityków, którzy nie mają hamulców. Zamiast tonować nastroje, podsycają emocje. Sieją strach, straszą Arabem, utożsamiając go z islamistą i tym samym – z terrorystą. Antyislamizm i antyarabizm stał się w Polsce zjawiskiem społecznym.

Morderstwo w Ełku to paliwo do takich postaw.
Emocje są zrozumiałe, przecież ofiarą jest młody Polak. Natomiast tolerancji polityka wobec próby publicznego chuligańskiego linczu już nie potrafię pojąć. Mariusz Błaszczak, minister nadzorujący policję, nie powinien być stroną w konflikcie. Chyba że chce udowodnić, że polityka antyimigracyjna rządu jest słuszna. Napędza tym samym nienawiść do nas, ludzi, którzy przyjechali tutaj przed laty i normalnie funkcjonują w społeczeństwie.

Na stronie internetowej uczelni znalazłam pański adres domowy i numer prywatnej komórki. To nie jest standard.
Dlaczego? Oczywiście mam świadomość, że mogę stać się ofiarą, ale jeśli pani mnie pyta, czy się boję, odpowiadam: nie zgadzam się na życie pod dyktando strachu.

Jest pan wręcz bardziej otwarty, niż przewiduje norma. Z reguły urzędnicy, wykładowcy, osoby publiczne w Polsce strzegą prywatności. Nie podają takich danych.
Widać mnie inaczej wychowali. Nie mam żadnych powodów, żeby się ukrywać. Jestem też dumny ze swojego pochodzenia i nigdy go nie ukrywałem. Mieszkam w Polsce 22 lata i przez cały ten czas wychodziłem z założenia, że im więcej mówię Polakom o sobie, kim jestem, co robię, gdzie, skąd się wywodzę, jaki jest mój światopogląd – tym jestem bezpieczniejszy. Agresja wzrasta z powodów niezrozumienia, niewiedzy, nieznajomości. Choć nie chcę przez to powiedzieć, że lekceważę nastroje społeczne, niepokojące zachowania wobec cudzoziemców. Przeciwnie, bardzo się tym przejmuję.

Ma pan czym – wszyscy mamy – ponieważ według statystyk w 2015 r. policja odnotowała o 40 proc. więcej aktów przemocy wymierzonych w ludzi pochodzących spoza Polski.
Akurat ja tej statystyki nie zawyżyłem, mnie nic złego nie spotkało i wciąż mam nadzieję, że tak zostanie.

A pańscy znajomi?
Oni już tego doświadczyli. Nikt ich nie pobił, jak człowieka w Ozorkowie, studentów w Bydgoszczy, nie poniżył jak Turków goszczących w ramach Erasmusa w Toruniu. Byli jednak wielokrotnie wyzywani na ulicy od terrorystów. Co dziwne, fala nienawiści dotyka też Polaków związanych z obcokrajowcami. Partnerce mojego kolegi nie tylko dostało się od przypadkowych przechodniów na ulicy, również jej bliscy pytają przy niedzielnym stole: Wiesz, z kim się związałaś?

Co pan o nas myśli, kiedy słyszy takie opowieści?
Współczuję. I ofiarom, i sprawcom przemocy, bo przecież przemoc to nie tylko ciosy, również słowa. Narastająca niechęć do obcych uderzyła mnie po powrocie z Libanu w 2015 r. Przez miesiąc byłem tam odcięty od świata. Pomagałem syryjskim uchodźcom w obozach, jestem psychologiem, więc na nudę nie narzekałem. Uczyłem matki, jak mają rozmawiać ze swoimi dziećmi, które codziennie oglądały śmierć. Przesiąknąłem tym cierpieniem. Kiedy zbity wróciłem do Polski, jakbym dostał w twarz. Na ulicach, w mediach, w internecie – fala nienawiści, pogardy, ksenofobii. Co się z wami, bracia Polacy, stało?

Właśnie: co?
Pierwsza teza, jaka przychodzi mi do głowy: zostaliście zmanipulowani. Mało kto wnika w prawdziwe przyczyny konfliktu w Syrii, nie interesuje się specjalnie, kim są uchodźcy, dlaczego zostawiają swoje domy, szkoły, uczelnie, świątynie i bez niczego opuszczają rodzony kraj. Najłatwiej przyswoić sobie taką narrację – to terroryści, chcą nas, Europejczyków, wysadzać w powietrze, ewentualnie niewykształcone lenie, którym chodzi tylko o dodatki socjalne, najlepiej płatne w euro. Niepojęte, że taka wersja się przebiła do opinii publicznej i w niej funkcjonuje. Nie widzę sposobu, by ją odwrócić.

Tylko dlaczego to my, Polacy, tak łatwo uwierzyliśmy w takie bzdury?
Być może przyczyną jest wewnętrzna frustracja. Osiągnęła już taki poziom, że Polacy potrzebują wroga zewnętrznego, jeśli go nie znajdą, sami będą zżerali siebie. Widziała pani kiedyś dwa psy za płotem, które bardzo chcą dopaść trzeciego, idącego ulicą. Nie mogą, przeszkadza im płot. Więc wyładowują agresję wzajemnie na sobie. Myślę, że uchodźcy są właśnie tym trzecim psem, tylko ktoś uchylił bramę.

<...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Bassam Aouil – profesor w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, psycholog i prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego. Jest laureatem wielu nagród, odznaczeń i wyróżnień. Jest członkiem demokratycznej opozycji syryjskiej. Mieszka w Bydgoszczy od 22 lat.