POLITYKA

Wtorek, 26 września 2017

Polityka - nr 34 (3124) z dnia 2017-08-23; s. 29-31

Społeczeństwo

Krystyna Romanowska

Porno, pozwól żyć

Dr hab. Mateusz Gola o mężczyznach oraz najnowszych badaniach nad wpływem pornografii na nasze życie

Krystyna Romanowska: – Wszystko wskazuje na to, że uzależnienie od pornografii zostanie wpisane na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia.
Mateusz Gola: – WHO mniej więcej co 10 lat nowelizuje klasyfikację chorób. Kolejna taka nowelizacja będzie miała miejsce w 2018 r. Kompulsywne zachowania seksualne, w tym nałogowe korzystanie z pornografii, zostały właśnie wpisane na proponowaną listę chorób. To przełom. Rozpoznanie problemu przez WHO to pierwszy krok, aby w toku kształcenia terapeutów uczono również o nałogowych zachowaniach seksualnych.

Pornografia szkodzi?
Na pewno może uzależniać. Z perspektywy zmian w funkcjonowaniu mózgu nałogowe korzystanie z pornografii przypomina uzależnienie od hazardu. Wciąż jednak nie mamy pojęcia, jak powszechny jest to nałóg. Badania prowadzone na próbach reprezentatywnych w Danii oraz dużych próbach w Szwecji i Norwegii pokazują, że w grupie wiekowej od 18 do 30 lat przynajmniej raz w tygodniu korzysta z pornografii 70 do 80 proc. mężczyzn. Szacuje się, że około 3 proc. męskiej populacji w Europie i USA jest w oczywisty sposób uzależniona. Niektóre badania pokazują jednak, że wśród mężczyzn, którzy korzystają z pornografii regularnie, czyli przynajmniej raz w tygodniu, 8 proc. doświadczyło z tego powodu poczucia utraty kontroli nad swoim życiem. Kompulsywne oglądanie filmów i masturbacja, czasami wielokrotna w ciągu dnia, powoduje, że nie są w stanie normalnie funkcjonować. Potrafią nie pójść do pracy lub szkoły, rezygnować ze spotkań towarzyskich, i nierzadko rujnują swoje związki. Jeżeli spośród 80 proc. całej populacji młodych mężczyzn 8 proc. traci tę kontrolę w ten sposób – to mamy naprawdę duży problem społeczny.

Pana dziwią te liczby?
Nie. Pornografia to bardzo powszechna rozrywka w dobie łatwego dostępu do internetu. Szczególnie wśród mężczyzn. Wiele osób uzależnionych od porno ma rodziny, dzieci, pracują w ciekawych i satysfakcjonujących zawodach, zarabiają pieniądze, bywa, że ogromne. Do tej pory nie znaleźliśmy żadnych zależności socjodemograficznych dla tej grupy. Ostatnio trafiliśmy na pewien trop: wszyscy uzależnieni od porno mają trochę wyższy poziom lęku niż przeciętni ludzie i trochę wyższy poziom depresyjności, ale to może być zarówno przyczyna, jak i skutek – poczucie utraty kontroli nad życiem może przecież wpędzać w dołek. Na pewno wiemy, że uzależnieni to pięć razy częściej mężczyźni niż kobiety. Dlatego w większości naszych dotychczasowych badań udział wzięli mężczyźni. Co ciekawe, niezmiernie trudno było dobrać grupę kontrolną, trudno nam było znaleźć mężczyzn, którzy w ogóle nie korzystają z pornografii.

A kiedy na pewno można mówić o jej nadużywaniu?
Odpowiedź nie jest prosta. Do alkoholu możemy zastosować normy ilościowe. Powiedzieć: „okej, jeżeli ten facet zawsze wypija przynajmniej 3 piwa i robi to codziennie – to raczej ma problem”. Seksualność każdego z nas się różni. Niektórzy chcieliby uprawiać seks kilka razy w tygodniu, innym wystarcza raz bądź dwa w miesiącu. Są też osoby odczuwające tę potrzebę rzadziej. Nie możemy obiektywnie powiedzieć, że jakaś liczba stosunków seksualnych w życiu człowieka to za dużo, a inna – to za mało. Odpada więc jakakolwiek norma ilościowa. Kłopotliwa jest miara dyskomfortu, negatywnych uczuć związanych z używaniem pornografii, bo w tym kontekście ważne są normy kulturowe i religijne.

W przypadku uzależnień od substancji najważniejsze jest, jaką funkcję pełni picie, zażywanie kokainy czy palenie marihuany. Jeśli jest to główny sposób radzenia sobie ze stresem, z emocjami, to może już być problemem, nawet jeśli po używkę sięga się od czasu do czasu. W przypadku pornografii staramy się bazować na podobnych wskaźnikach. Czy służy ona zaspokojeniu potrzeby seksualnej, czy też jest to metoda radzenia sobie z lękiem, stresem lub złością. Oglądanie pornografii chwilowo pomaga zapomnieć o problemie, jednak zawsze na dłuższą metę powoduje jeszcze większy stres, gorsze samopoczucie, obniżenie nastroju. Jeśli mimo odczuwania tych wszystkich negatywnych konsekwencji i mimo wielu prób zmiany ktoś nie jest w stanie ograniczyć korzystania z porno, wówczas możemy mówić o uzależnieniu.

Co ważne: staramy się też uwzględnić, czy kompulsywne zachowania seksualne nie są efektem korzystania z leków lub innych substancji. Na przykład leki na chorobę Parkinsona mogą powodować zwiększone potrzeby seksualne: nieodpartą chęć masturbacji, oglądania pornografii, podrywania itd.

Z perspektywy działania mózgu też widać podobieństwa pomiędzy nadużywaniem alkoholu a uzależnieniem od pornografii?
Tak, wyłapaliśmy je w naszych badaniach. U osób uzależnionych ciekawie przebiega proces warunkowania. Różne bodźce (np. ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dr hab. Mateusz Gola, psycholog, neurokognitywista. Kierownik Pracowni Neuronauki Klinicznej w Instytucie Psychologii Polskiej Akademii Nauk oraz Research Scientist w Institute for Neural Computations, University of California San Diego. Pasjonat wiedzy o mózgu, autor ponad 50 publikacji naukowych. Na co dzień prowadzi badania nad uzależnieniami, w tym pionierskie badania nad nałogowymi zachowaniami seksualnymi.