POLITYKA

Czwartek, 22 czerwca 2017

Polityka - nr 3 (5) z dnia 2017-04-05; Niezbędnik Inteligenta. 1/2017. Wielkie post. Jak wyjść z kryzysu rzeczywistości; s. 76-79

Mała encyklopedia post

Tomasz Targański

Post-świeckość. Zmienny byt religii

Po dekadach życia w świecie świeckim wracamy do dyskusji o miejscu religii w kulturze, sztuce i polityce.

Wraz z budową nowoczesnych społeczeństw religia straciła bezpośredni wpływ na życie zbiorowości, przede wszystkim zaś przestała oddziaływać na życie polityczne. Coraz więcej decyzji jednostkowych przestało też mieścić się w sferze zastrzeżonej dawniej dla sacrum. Wiek XIX i częściowo XX zdawały się świadczyć o nieuchronnym zwycięstwie teorii sekularyzacji, według której modernizacja społeczna nieodwołalnie wiąże się z erozją religijności i upadkiem Kościołów. Ostatnich kilka dekad dowodzi jednak czegoś innego.

Religia nie weszła w fazę zmierzchu, a duchowości nie udało się uwięzić w sferze prywatnej. Przeciwnie, podstawową kwestią, z jaką musi zmierzyć się ponowoczesność, jest pytanie o miejsce wiary w rzeczywistości oraz możliwość pogodzenia jej z liberalną demokracją. Owa zmiana zyskała nazwę zwrotu post-sekularnego. Podstawowy problem związany ze zmianą paradygmatu trafnie ujęła polska filozofka Agata Bielik-Robson w książce rozmowie z Tadeuszem Bartosiem „Kłopot z chrześcijaństwem. Wieczne gnicie, apokaliptyczny ogień, praca” z 2013 r.: „Okrojony rozum oświeceniowy nie ma nic do powiedzenia w pewnych życiowych i moralnych kwestiach. Tymczasem religia ma, dlatego też rozum powinien uznać także i jej swoiste racje”. Nie chodzi więc o to, by świecką nowoczesność unieważnić, ale by na nowo przemyśleć rolę religii w jej tworzeniu.

Religijna niemuzykalność

W 1917 r. niemiecki socjolog Max Weber wprowadził do języka pojęcie: odczarowanie świata. Jego zdaniem rozwój nauki i techniki oraz racjonalizacja rzeczywistości w epoce nowożytnej doprowadziły do stopniowego zaniku znaczenia sił oraz mocy, które w poprzednich epokach historycznych miały charakter tajemniczy, nieznany, nadprzyrodzony. W konsekwencji wcześniejsza interpretacja religijna czy magiczna przestała być potrzebna. Nowoczesność nigdy nie zdołała jednak zaspokoić tlącego się podskórnie głodu mesjanizmu. Niebywała popularność marksizmu oraz żywionej przez jego wyznawców parareligijnej wiary w możliwość zaprowadzenia na świecie sprawiedliwości społecznej są tego najlepszą ilustracją.

Za manifest post-sekularyzmu powszechnie uznaje się wykład, jaki Jürgen Habermas – najbardziej znany wśród żyjących niemieckich filozofów – wygłosił w 2001 r. we Frankfurcie nad Menem. Naukowiec, który kiedyś przewrotnie określił się jako jednostka religijnie niemuzykalna, postulował w nim, by świecki rozum otworzył się na inspiracje płynące z religii. Społeczeństwo współczesne – przekonywał – pomimo rozdziału sfery wiary od państwa oraz napięcia między zsekularyzowanym społeczeństwem a religią powinno uznać przekonania religijne za coś więcej niż tylko relikty przeszłości. Odejście od niechęci wobec kultu wyznaniowego może jego zdaniem pomóc w integracji społeczności religijnych ze świecką większością wspólnoty politycznej.

W koncepcji post-sekularyzmu Habermasa nowoczesna świadomość nie oznacza braku religii, szczególnie że kryzysy ponowoczesności stwarzają warunki do rozwoju sfery sacrum. Tym bardziej nie należy zamykać oczu na pozytywną rolę wiary w tworzeniu obywatelskiej solidarności i ładu prawnego. Nowa rola religii w dyskursie publicznym musi być jednak – zaznacza filozof – obwarowana pewnymi warunkami. Po pierwsze, musi być akceptacja istnienia obok siebie innych wierzeń – oznacza to pogodzenie się z pluralizmem na rynku religii. To samo dotyczy autorytetu nauki: nie może być sytuacji, w której będzie narzucony światopogląd i forsowanie przekonań niezgodnych z naukowym dyskursem. Po trzecie, oznacza to także zaakceptowanie zasady demokratycznego państwa prawa oraz konstytucji.

Co znamienne, wystąpienie Habermasa odbyło się ledwie miesiąc po terrorystycznym ataku na World Trade Center 11 września 2001 r., który wywindował napięcie między świeckim społeczeństwem a religią do rangi najważniejszego problemu współczesności.

Nowa duchowość

Wykład niemieckiego filozofa jest traktowany jako symboliczny zmierzch przekonania, zgodnie z którym nowoczesność jest sprzeczna z religią. Jednak różni naukowcy dużo wcześniej wskazywali, że modernizacja społeczeństw nie zawsze równa się wyparowaniu religijności. W swoich pracach z lat 90. amerykański socjolog Peter L. Berger stwierdził, że założenie, iż żyjemy w zsekularyzowanym świecie jest nieprawdziwe. W ramach bowiem różnych światowych religii można zaobserwować nowe, ciągle wzmagające się ruchy religijne (np. ruchy ewangeliczne, odnawiający się islam). Modernizacja nie zawsze więc pociąga za sobą sekularyzację, a XXI w. bardziej niż poprzednie musi liczyć się z obecnością religii.

Badania w tym duchu prowadził również kanadyjski filozof Charles Taylor. W swoich książkach – „Oblicza religii dzisiaj” (wyd. w Polsce 2002 r). oraz „A Secular Age” (2007 r.) pisał o nowym wymiarze religijności: związanym z procesami urbanizacyjnymi. Wielkie migracje ludności sprawiły, że musiała powstać wiara ludzi mobilnych. „Ludzie wykorzenieni, zdani na samych siebie – mieszkańcy brazylijskich faweli czy przedmieść Manchesteru – weszli na nową ścieżkę wiary, ścieżkę splecioną z nowymi formami dyscypliny społecznej, które musieli sobie przyswoić, żeby przetrwać w nowych warunkach” – ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]