POLITYKA

Wtorek, 21 października 2014

Polityka - nr 15 (2396) z dnia 2003-04-12; Polityka. Z Unią czy bez Unii?; s. 7

Obywatelstwo

Prawa i obowiązki obywatela Unii Europejskiej

Jak Unia nas urządzi

Chcemy w tym Raporcie, przygotowanym na zakończenie negocjacji w Kopenhadze, wyjaśnić – bo najwyższa już pora – czym Unia jest, a czym nie jest. Budzimy się więc, obywatele Polacy, 1 maja 2004 r. jako członkowie Unii i co widzimy za oknem?

Ano – po staremu! Nawet godzina ta sama. Europa od lat zmienia czas na letni dokładnie w tych samych dniach, żeby nie utrudniać życia podróżnym. A więc w Warszawie był i pozostanie taki sam czas jak w Brukseli, Rzymie czy Paryżu, za to w Londynie było i jest godzinę wcześniej. Już 3 maja będzie Święto Narodowe, warto dumnie wywiesić polską flagę, tak jak to robią ze swoimi flagami Francuzi 14 lipca, a Brytyjczycy w urodziny królowej. Za to 9 maja, a więc w niespełna tydzień po biało-czerwonej, kto by chciał – obowiązku nie ma – może z radości wywiesić błękitną flagę unijną, bo to święto Unii Europejskiej.

(...)Unia nie planuje nikomu ani świąt, ani imienin, nie jest molochem, który urządzi nam całe życie od świtu do nocy i wkroczy w każdą dziedzinę, a zwłaszcza dziedzinę symboliki narodowej. I wcale Polacy nie muszą o to walczyć, bo nie brak w Europie narodów równie przywiązanych do swoich flag, hymnów i ważnych symboli. A więc święta się nie zmienią, tyle że dojdzie 9 maja rocznica podpisania traktatu rzymskiego; będziemy też mieli dodatkowy hymn – fragment „Ody do radości” z IX Symfonii Beethovena oraz błękitną flagę z gwiazdami (symbol maryjny, jak upierają się katolicy – czyż Unii nie stworzyli ojcowie Europy – de Gaasperi, Schuman, Adenauer – wszyscy chadecy?). Na uroczystościach europejskich, kiedy orkiestra wykonuje „Odę do radości”, widziałem, że publiczność wstaje z miejsc tak jak przy hymnach narodowych. Ale oczywiście ani Francuzom nie przychodzi do głowy, by zmieniać Marsyliankę, ani Brytyjczycy nie zrezygnują z „Boże, chroń Królową”, ani my z Mazurka Dąbrowskiego i „szablą odbierzemy”. Ale co mamy odbierać? Chyba pensję u pracodawcy? Unia tu wiele nie pomoże, bo się zarobkami nie zajmuje. Wprawdzie istnieje pojęcie Europejska Polityka Społeczna i traktat o UE stawia sobie za cel także „poprawę warunków życia i pracy”, ale poza opinie, zalecenia i uzgadnianie współpracy państwa członkowskie nie wychodzą. Nie ma też ani jednolitego czasu pracy, na przykład we Francji to 35 godz. tygodniowo, w Belgii – 39, w Wielkiej Brytanii – 43. Istnieje za to Karta Praw Socjalnych UE, która zawiera szereg przepisów chroniących pracowników, a także dotyczących w szczególności kobiet, dzieci i inwalidów. Tydzień pracy nie może przekraczać 48 godzin, istnieje prawo do 20-dniowego urlopu w roku (jako minimum), prawo do trzymiesięcznego urlopu wychowawczego przysługującego tak kobietom jak i mężczyznom. Natomiast w kwestii płacy minimalnej nie ma żadnych uregulowań i tak jak dotychczas Polak pozostaje sam na sam ze swoim pracodawcą.

Obywatele Unii

Język polski stanie się jednym z języków oficjalnych UE. Wszystkie dokumenty UE będą musiały być tłumaczone również na polski. Nowe polskie paszporty mają kolor burgunda, jak w Unii. Do „Rzeczypospolitej Polskiej” dojdzie tylko na okładce napis „Unia Europejska”. Zaczniemy przechodzić przez bramki „EU citizens”, co teoretycznie przyśpiesza odprawę graniczną na lotniskach, a może też daje satysfakcję, że Kowalski nie jest kierowany do gorszej bramki. To drobiazg. Ważniejsza i istotniejsza jest ochrona dyplomatyczna i konsularna, która się Polakowi od Unii należy, również od innych państw. Może to się okazać pomocne w krajach, gdzie nie ma naszego konsula. Jak to działa? Nie wiadomo. Nikt jeszcze nie próbował. Bo Kowalski jest nie tylko ewentualnym podróżnym, jest obywatelem Unii. Już preambuła traktatu rzymskiego mówiła o położeniu „kamienia węgielnego pod budowę rozszerzonej i pogłębionej wspólnoty między narodami”, ale dopiero w dalszych traktatach, w tytule poświęconym obywatelstwu, wymieniono sześć konkretnych praw europejskich (i ani jednego obowiązku!). A więc obywatel RP może przebywać na obszarze krajów unijnych i nie musi nikomu się z tego tłumaczyć, może się swobodnie przemieszczać z kraju do kraju, ma prawo do ochrony dyplomatycznej i konsularnej, o czym była mowa. Ma też swojego drugiego posła – do Parlamentu Europejskiego; prawda, że sam ten parlament niewiele znaczy, bo ogromna większość władzy w Unii pozostaje w rękach rządów narodowych, ale za to parlament daje każdemu prawo do składania petycji na stosownym formularzu (dostępnym w Internecie). Kowalski będzie – jeśli zdąży w 2004 r. – uczestniczył w wyborach do Parlamentu Europejskiego, gdzie zasiądzie 50 posłów z Polski. Kto wie jednak, czy nie jest praktycznie ważniejszy udział w wyborach lokalnych. Otóż każdy obywatel Unii, niezależnie ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

• We fragmentach artykułów pojawiają się nazwy unijnych instytucji i dokumentów prawnych. Wypisz je i jednym zdaniem określ, co regulują te dokumenty lub jakie są zadania wymienianych instytucji.

• Niektóre stwierdzenia zawarte w artykule redakcja wyróżniła unijnym symbolem – żółtymi gwiazdami. Wskaż w tekście zdanie(a), które wydają ci się szczególnie istotne i przygotuj podobne miniplakaty. Jeśli masz taką możliwość, skorzystaj z komputera.

• Jak sądzisz, które fragmenty artykułu ilustrują powyższe rysunki? Narysuj ilustrację stanowiącą satyryczny komentarz do wybranego z tekstu akapitu.

• Zaznacz w tekście informacje, jakie prawa mają obywatele Unii. Przygotuj krótkie wystąpienie na ten temat na spotkanie lokalnej społeczności lub ulotkę, którą będzie można powielić i rozdać mieszkańcom twojego bloku, osiedla, ulicy.

• Przedstaw zawarte w artykule informacje o prawach obywatela Unii w formie graficznej na dużym plakacie.