POLITYKA

Wtorek, 25 lipca 2017

Polityka - nr 3 (5) z dnia 2017-04-05; Niezbędnik Inteligenta. 1/2017. Wielkie post. Jak wyjść z kryzysu rzeczywistości; s. 30-34

W poszukiwaniu prawdy

Mirosław Szreder

Prawda liczb i statystyk

Wszędzie tam, gdzie dostrzegamy sprzeczność między własnym oglądem rzeczywistości – z natury ograniczonym i niedoskonałym – a opisem statystycznym, skłonni jesteśmy winić ten ostatni, oskarżając zbyt łatwo statystykę o nierzetelność lub manipulację.

Nietrudno dostrzec, jak śmiało wkracza w nasze codzienne życie opis liczbowy, nierzadko także do tych dziedzin, w których się go w ogóle nie spodziewano (psychologii, edukacji, sztuki). Dzieje się tak nie z inspiracji statystyków, lecz na skutek dynamicznego rozwoju technik komputerowych, dla których język liczb jest znacznie wygodniejszy od każdego innego. Z jednej strony liczby budzą w nas respekt swoją jednoznacznością, precyzją, a także logiką działań na nich. Jest on w dużej mierze pochodną ukształtowanego w nas podczas szkolnej edukacji szacunku, jakim darzymy matematykę. Paradoksalnie matematyka kojarzy się nam głównie z liczbami, podczas gdy prawdziwi matematycy woleliby liczb w ogóle w niej nie dostrzegać i się nimi nie zajmować. Stanisław Ulam (1909–84), jeden z najwybitniejszych polskich matematyków, gdy w latach 40. XX w. został zaangażowany w USA do prac nad konstrukcją bomby atomowej, zażartował któregoś dnia, mówiąc do swojego kolegi fizyka: „Jestem czystym matematykiem, który upadł tak nisko, iż jego prace zawierają prawdziwe liczby z dokładnością do kilku dziesiętnych miejsc”.

Liczby w zetknięciu z prawdziwą rzeczywistością tracą swój urok, bo stają się zaledwie niedoskonałym odwzorowaniem rzeczywistości. O tym najczęściej zapominamy, patrząc na różnego rodzaju dane statystyczne. W matematyce dwa równa się zawsze dwa, podczas gdy w prawdziwym świecie żadne dwie osoby nie są identyczne z innymi dwiema osobami. Ba, żadne dwie tony węgla nie są takie, jak inne dwie tony węgla. Warto więc zdać sobie sprawę z tego, że posługując się opisem liczbowym (statystycznym), nie opisujemy rzeczywistego świata, lecz jego odwzorowanie. Jest to, mimo szybko rosnących możliwości wzbogacania takiego opisu o wiele kolejnych cech, odwzorowanie uproszczone, spłaszczające nieograniczoną różnorodność świata rzeczy i organizmów żywych.

Big Data

Dodać jednak trzeba, że cały wysiłek statystyków koncentruje się właśnie na tym, aby owo zróżnicowanie rzeczywistości jak najlepiej oddać w odpowiednich sposobach analizy, właściwych miernikach i wskaźnikach. Gwałtowny wzrost możliwości obliczeniowych ostatnich dekad sprawia, że każdy badany przez statystyków obiekt charakteryzowany jest przez znacznie więcej cech niż w przeszłości. To, co kiedyś z racji ograniczonych możliwości pomiaru i przetwarzania danych traktowano z konieczności jako zbiór jednorodnych obiektów, obecnie potrafimy klasyfikować w znacznie bardziej spójne wewnętrznie podzbiory. Niekiedy dodatkowe trzy, cztery cechy kredytobiorców pozwalają bankom dużo trafniej przewidzieć prawdopodobieństwo zaległości w przyszłych spłatach rat kredytowych.

Podobnie dzieje się w medycynie. Dodatkowe badania diagnostyczne zlecane przez lekarzy służą lepszemu odwzorowaniu różnorodności cech poszczególnych pacjentów, co z kolei pozwala na lepszy dobór leków i kuracji. Jeszcze niedawno na stwierdzenia medyków, iż palenie tytoniu skraca życie, odpowiadał chór niedowiarków wskazujących osoby, które, paląc do końca swoich dni, dożyły dziewięćdziesięciu albo i więcej lat. W głosach tych zawarta była przede wszystkim nieufność wobec potwierdzonych wielokrotnie statystycznych prawidłowości. Prawdopodobnie już niedługo będziemy w stanie poznać i zrozumieć, jakie cechy powodują, że u części palących następuje mniejsze, a u innych większe spustoszenie w organizmie.

Czy zadowoli to sceptyków? Raczej nie, bo oczekują oni od statystyki tego, czym się ona nie zajmuje. Chcieliby odpowiedzi na pytanie o swój indywidualny, niepowtarzalny organizm. Tymczasem statystyka pokazuje to, co jest wspólne w określonych zbiorowościach, wydobywa wiedzę ukrytą w masie zdarzeń i przypadków. I nawet jeżeli na mnie i na moich najbliższych w żaden sposób nie działają akcje wyprzedaży w sklepach, to nie stoi to w sprzeczności z prawidłowością znaną handlowcom, iż podczas takich akcji ruch w sklepach zwiększa się o określony procent.

Możliwości przewidywania przez statystyków takich lub innych zbiorowych zachowań w populacjach ludzkich budziły w przeszłości poważne kontrowersje. Przede wszystkim natury filozoficznej. Immanuel Kant już w XVIII w. pisał w jednym ze swoich dzieł: „Poszczególni ludzie, a nawet całe ludy niewiele zważają na to, że kiedy każdy z nich zgodnie ze swymi własnymi skłonnościami, często jeden przeciw drugiemu, kieruje się swymi własnymi zamiarami, to niepostrzeżenie, niby za nicią przewodnią, podążają oni za zamysłem przyrody i przyczyniają się do jego realizacji, mimo że pozostaje on dla nich nieznany”.

Współcześnie, kiedy wobec nowych zagrożeń o charakterze globalnym poświęcamy coraz więcej indywidualnej wolności dla zwiększenia wspólnego bezpieczeństwa, świadomość podlegania prawidłowościom zbiorowych zachowań ludzkich widzimy raczej jako szansę niż ograniczenie. W wielu dziedzinach życia wykorzystuje się dane statystyczne o&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]