POLITYKA

Wtorek, 25 lipca 2017

Polityka - nr 3 (5) z dnia 2017-04-05; Niezbędnik Inteligenta. 1/2017. Wielkie post. Jak wyjść z kryzysu rzeczywistości; s. 48-51

W poszukiwaniu prawdy

Tomasz Targański

Prawda sztuki

Czy dzieło sztuki, aby być prawdziwe, musi być dosłowne i odzwierciedlać rzeczywistość realnie istniejącą? Jak kategorie prawdy bądź fałszu odnajdują się w dziedzinie malarstwa, teatru i literatury?

W drugiej dekadzie XXI w. niewiele jest kwestii, które nastręczałyby więcej problemów niż rozpoznanie, co jest rzeczywistością. Najpoważniejszym symptomem kryzysu jest zaś utrata wiary w prawdę jako wartość samą w sobie i podstawę społecznej komunikacji. Skoro jednak prawda opuściła świat polityki, mediów, a nawet na polu nauki jej pozycja nie jest tak pewna jak dawniej, to czy możemy szukać jej w dziedzinie sztuki?

Jeśli przyjmiemy, że logiką instytucji panujących nad naszą rzeczywistością jest przysłanianie prawdy, ukrywanie alternatywnych dróg rozwoju rzeczywistości, symulowanie polityki i wykonywanie jej w trybie gabinetowym, to sztuka jawi się jako tego świata przeciwieństwo. Zawsze była i do dziś pozostaje jednym z niewielu alternatywnych sposobów rozeznania w rzeczywistości i jej transformowania. Dysponuje bowiem takimi środkami nacisku na władzę, jakich używa się w demokracji – symbolicznymi. Jest w niej wynalazczość, która pomaga redefiniować świat. W jaki jednak sposób poznać, że dana sztuka rzeczywiście ujawnia przed nami prawdę? Czy jest jakakolwiek sztuka, która działa na rzeczywistość? Wreszcie, czy sama kategoria prawdy w odniesieniu do dzieła jest uprawniona?

Prawda, która się wydarza

Estetyka jako samodzielna dyscyplina jest co prawda dzieckiem nowożytności, ale historia refleksji estetycznej – rozumianej jako próba zdefiniowania piękna – sięga Homera i pitagorejczyków. Za pierwszego człowieka Zachodu, który wprowadził dialektyczne rozróżnienie istoty i obrazu, uważa się Arystotelesa. Według niego artysta, przedstawiając rzeczywistość, nie musi naśladować jej obrazu (wyglądu, formy), aby dotrzeć do istoty rzeczy. Tak więc zadaniem sztuki było przedstawienie prawdy o rzeczywistości, a nie ślepe i szczegółowe naśladownictwo (tzw. mimesis). W tym ujęciu piękno i prawda objawiały się w momencie, gdy materialne dzieło posiadało pewne wysoko cenione cechy: proporcje, porządek, celowość. Dla poprzedników Arystotelesa słuszne, piękne mimesis było nierozerwalnie związane z kopiowaniem, tworzeniem lustrzanego odbicia rzeczywistości. Dla niego samego artysta może przedstawić rzeczywistość, która nie znajduje odzwierciedlenia w realnie istniejącym świecie, nie tracąc przy tym wartości estetycznych.

W listopadzie 1935 r. Martin Heidegger wygłosił dla Towarzystwa Kulturoznawczego we Freiburgu wykład „O źródle dzieła sztuki”. Kiedy po wojnie jego tezy ukazały się drukiem, zostały przyjęte jako filozoficzna sensacja. Sztuka, jak wówczas sądzono, powinna pozostawać w najlepszym wypadku na peryferiach filozoficznych dociekań; w żadnym razie nie przypisywano jej znaczenia na tyle istotnego, by uzasadnić zwrot zainteresowań Heideggera w kierunku dzieła sztuki i jego źródła. Sam Heidegger twierdził jednak inaczej. Jego zdaniem sztuka jest istotna, ponieważ „wydarza się” w niej prawda, co więcej – prawda leży u źródeł istnienia dzieła jako takiego. Dzieło sztuki jest więc przystankiem, na którym – i dzięki któremu – dynamiczna w swej istocie prawda zatrzymuje się, by się wydarzyć. To właśnie jest czymś, co łączy sztukę i realne życie.

Z kolei niemiecki filozof Hans-Georg Gadamer ujawnianie prawdy poprzez sztukę widział jako swoistą grę – rozgrywającą się w sobie tylko właściwym polu i czasie; bez jakiegokolwiek związku z relacją podmiot–przedmiot. Jej uczestnicy muszą znieść dystans, aby móc w pełni zagrać, tzn. zaangażować i oddać się grze. W ten sposób gracze-widzowie stają się medium prezentacji dzieła. Wydobywają z niego znaczenia zgodnie ze swoimi przesądami i odniesieniami symbolicznymi. Ten właśnie moment – otwarcia gry dla widzów, wydobycia autonomicznego sensu – konstytuuje sztukę jako dzieło. Opisując to zjawisko w „Prawdzie i metodzie”, Gadamer tłumaczy, jak różnego rodzaju teksty oraz obrazy są miejscem doświadczenia sensu, odsłony pewnych prawd na temat wspólnoty. Widz, stając przed danym dziełem, ze swoją skończoną wiedzą i ograniczonym horyzontem, oswaja i pozbawia je obcości. Filozof nazywa to stopieniem horyzontów widza i dzieła: „Rozumienie jest zawsze procesem stapiania się horyzontów. Zrastaniem się starego z nowym w żywy sens”.

O innej formie prawdziwości pisał Roman Ingarden, polski filozof i fenomenolog, w książce „Studia z estetyki”. Specyficzną cechą jego ujęcia jest założenie, że to widz niejako konstruuje dzieło, nadając mu status prawdy. Według filozofa odbiorca, ulegając urokowi dzieła, przypisuje mu niezależne i samoistne istnienie na wzór obiektów świata realnego, choć w rzeczywistości ów przedmiot nie tylko nie wykazuje podobieństwa, ale może nawet wykazywać pewne deformacje w stosunku do postrzeganej przez nas rzeczywistości.

Ożywioną debatę filozoficzną na temat doświadczenia prawdy w sztuce oraz prawomocności dzieła sprowokowały również zmiany, jakich społeczeństwa zachodnie doświadczały na przełomie XIX i XX w. Rodzące się wówczas nowe zjawiska artystyczne, m.in. fotografia oraz film, stawiając pytania ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]