POLITYKA

Poniedziałek, 24 lipca 2017

Polityka - nr 2 (4) z dnia 2017-03-15; Pomocnik Historyczny. 1/2017. Dzieje wspólnej Europy; s. 8-13

Wydarzenia

Adam Krzemiński

Prolog: Europa po przejściach

To z poczucia słabości, a nie mocy, kilka państw zachodniej Europy spróbowało połączyć swe siły; zdewastowany podczas II wojny światowej kontynent, przepołowiony żelazną kurtyną, dusił się w uścisku dwóch mocarstw.

Bez euforii. 25 marca 1957 r. lało w Rzymie jak z cebra. Tuż przed godz. 18 delegaci z sześciu krajów założycielskich Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (Belgii, Francji, Holandii, Luksemburga, Niemiec, Włoch, art. s. 84) przybyli na Kapitol. Przeszli obok kopii posągu Marka Aureliusza do Pałacu Konserwatorów. W odświętnie przystrojonej Sali Horacjuszy przyglądały im się posągi dwóch papieży – Urbana VIII i Innocentego X. Jednak zebrani szefowie rządów lub ministrowie mieli na uwadze nie tyle minione dwa tysiące lat dziejów Europy, ile ostatnie dwa dziesięciolecia, kiedy to właściwie wszystkie ich kraje przeżyły ogromną traumę.

W 1937 r. były – z wyjątkiem Niemiec i Luksemburga – zamożnymi państwami kolonialnymi. Włochy podbijały Libię i Etiopię, Belgia była usadowiona w Kongu, Holandia na Malajach, a Francja w swych licznych terytoriach zamorskich. W 1947 r. właściwie wszystkie były przegrane. Okupowane i podzielone Niemcy były przegranym absolutnym – militarnie, politycznie, gospodarczo i moralnie. Francja stała się co prawda stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ i w Niemczech miała status mocarstwa zwycięskiego, ale nie zawdzięczała go realnemu wkładowi w powalenie III Rzeszy, lecz łasce Anglosasów, którzy potrzebowali czwartego do powojennego brydża z Józefem Stalinem. Włosi żyli co prawda legendą partyzantki i niemieckiej okupacji po obaleniu Benito Mussoliniego w 1943 r., ale na triumfatorów wojny nie wyglądali, stracili prestiż i kolonie – podobnie zresztą jak traciły teraz swoje Francja, Belgia, Holandia czy Wielka Brytania.

W 1957 r. nie było powodu do euforii. Amerykański plan Marshalla ożywił wprawdzie koniunkturę, co w Niemczech zachodnich nazwano cudem gospodarczym, a po śmierci Stalina w 1953 r. tzw. zimna wojna złagodniała. Jednak zgniecenie w październiku 1956 r. przez Moskwę powstania na Węgrzech i równoczesna amerykańska blokada francusko-brytyjsko-izraelskiej interwencji w Suezie pokazała Europejczykom ich niemoc w uścisku supermocarstw.

Wojenne pomysły na jednoczenie. Różne pomysły przyszłego jednoczenia Europy powstały jeszcze w czasie wojny. Były socjalistyczny premier Francji Léon Blum, nim został przez marszałka Pétaina wydany Niemcom, zanotował na wiosnę 1941 r. w celi więziennej: „Albo po tej wojnie powstaną silne europejskie instytucje, albo ta wojna nie będzie ostatnia”. I nie tylko on tak wtedy myślał. Historycy wyliczyli, że od 1940 r. powstało ok. 200 podobnych, poważnych szkiców i projektów zjednoczenia Europy.

Jedne nawiązywały do wcześniejszych pomysłów – jak choćby ruchu paneuropejskiego hr. Coudenhove-Kalergi (art. s. 76), który już w 1923 r. proponował połączenie niemieckiego i francuskiego przemysłu węgla i stali. Inne – do międzywojennych wizji, np. małej ententy czy międzymorza. W 1940 r. w Londynie dwóch premierów rządów emigracyjnych, Władysław Sikorski i Edvard BeneŠ, zapowiedziało, a 23 stycznia 1942 r. podpisało układ o utworzeniu po wojnie konfederacji polsko-czechosłowackiej. Kilka dni wcześniej podobną umowę zawarły emigracyjne rządy grecki i jugosłowiański. W swym zarysie historii UE Jean-Claude Juncker podkreśla, że to gen. Sikorski w 1942 r. zachęcał pozostałe rządy emigracyjne oraz Wolnych Francuzów Charles,a de Gaulle’a do prac nad wspólnotą europejską. Z kolei w USA były włoski minister spraw zagranicznych hr. Carlo Sforza proponował uczynienie z Polski i Serbii motoru federacji środkowoeuropejskiej, ściśle współpracującej z łacińską federacją francusko-włoską. W czasie wojny z hitlerowską Twierdzą Europa Adolfa Hitlera oba te projekty ze zrozumiałych względów szerokim łukiem omijały Niemcy.

Podzielony kontynent. Oba też okazały się palcem na wodzie pisane, ponieważ głównym rozgrywającym w środkowo-wschodniej Europie był po wojnie Stalin, niemający zamiaru z nikim dzielić władzy na terenach zajętych przez sowiecką armię. W 1947 r. zmusił Warszawę i Pragę do odrzucenia amerykańskiego planu Marshalla. Pomoc popłynęła do Europy Zachodniej, pogłębiając zadawnioną gospodarczą przepaść między nią a Europą Środkowo-Wschodnią.

Ale nie tylko Stalin zablokował na pół wieku jednoczenie Europy. Nierealne okazały się także zachodnie wizje z czasów wojny. Np. belgijski minister rządu emigracyjnego Paul-Henri Spaak (art. s. 104) proponował polityczne, wojskowe i gospodarcze stowarzyszenie Belgii, Luksemburga, Holandii i Francji. Zaś de Gaulle w 1943 r. zapowiadał federację zachodniej Europy, obejmującą także Wielką Brytanią i Nadrenię z Westfalią.

Z emigracyjnych planów tuż po wojnie został zrealizowany tylko jeden – unia celna krajów Beneluksu (Belgii, Holandii, Luksemburga). Podpisana już we wrześniu 1944 r., stała się zarodkiem EWG. To dlatego – twierdzi Juncker – w 2000 r. w Nicei krajom Beneluksu przyznano w Radzie Europejskiej tle samo głosów co 80-milionowym Niemcom i 60...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]