POLITYKA

Wtorek, 17 października 2017

Polityka - nr 9 (11) z dnia 2017-09-13; Pomocnik Historyczny. 4/2017. Marcin Luter i reformacja. 500 lat protestantyzmu; s. 6-11

Reformacja

Aleksandra Porada

Prolog. Żywot Marcina Lutra

Chciał być gorliwym zakonnikiem, a przewrócił porządek łacińskiego chrześcijaństwa. Nie pragnął obalania ziemskiego ładu, ale przyczynił się i do tego.

Górnicza rodzina. W 1484 r. chłopski syn z żoną i synkiem osiedlił się w górniczym ośrodku Mansfeld opodal gór Harzu. Na imię miał Hans, a jego nazwisko zapisywano zwykle jako Luder, czasem inaczej – ortografia plebejskiego nazwiska nie była w piętnastowiecznej Saksonii sprawą istotną. Jego syn, urodzony kilka miesięcy wcześniej w niedalekim Eisleben, miał na imię Marcin.

Luder zatrudnił się jako zwykły robotnik kopalniany. Jego rodzina systematycznie się powiększała, ale nie zaznała biedy. Hans pracował, oszczędzał, w końcu inwestował. Został mistrzem górniczym, współwłaścicielem firmy wydobywczej i małej huty. Wyrobił sobie pozycję w mieście, został komisarzem rachunków miejskich, w 1507 r. był ławnikiem. Chciał, aby jego zdolny najstarszy syn zaszedł wyżej niż on sam. Do tego potrzebne było już wykształcenie. Marcina posłano więc nie do pracy, ale do miejscowej szkoły, gdzie wbijano dzieciom do głów wyłącznie łacinę, nie szczędząc przy tym rózg. W domu zresztą też szafowano karami cielesnymi; Hans Luder nie po to ciężko pracował, aby wyskoki potomków zniweczyły jego dążenia do awansu społecznego. Po latach syn wspominał cięgi wymierzane mu za najdrobniejsze przewinienie.

14-letniego Marcina posłano do kolejnych szkół; spędził rok w Magdeburgu i trzy lata w Eisenach. Ojciec odkładał środki na jego studia. Wiosną 1501 r. Martinus Ludher ex Mansfeldt zaczął naukę na słynnym wydziale sztuk wyzwolonych uniwersytetu w Erfurcie. Przez cztery lata studiował pilnie retorykę, logikę, dialektykę, wprawiał się w sztuce przekonywania, dobrze zdawał egzaminy, nie tracił czasu ani pieniędzy na hulanki czy romanse. W 1505 r. został magistrem sztuk wyzwolonych, co otwierało mu drogę do studiów prawniczych. Ojciec był zadowolony.

Zakonne śluby po burzy. Ale wtedy stało się coś nieprzewidzianego: 2 lipca 1505 r. wracającego z odwiedzin u rodziców Marcina zaskoczyła pod Erfurtem gwałtowna burza. Ślubował zostać mnichem, jeśli przeżyje; 17 lipca wstąpił do erfurckiego klasztoru augustianów.

Ojciec był wściekły: nie po to inwestował w naukę syna, aby ten został zakonnikiem. Hans Luder, ciężko pracujący ojciec licznej rodziny, niskiego był mniemania o księżach głoszących z ambony wyższość celibatu nad stanem małżeńskim i ascezy nad pogonią za groszem, podczas gdy cała parafia plotkowała o ich życiu niemałżeńskim. Dwa lata później, gdy po kolejnym okresie intensywnych studiów – tym razem teologicznych – syn miał odprawić prymicję, stary Luder przybył na nią głównie dlatego, że zaraza zabrała mu dwóch młodszych. I nie omieszkał wytknąć świeżo wyświęconemu Marcinowi zlekceważenia czwartego przykazania.

Na prowincjonalnej uczelni. Jesienią 1508 r. Luter został oddelegowany do Wittenbergi; podzielił los znany do dziś wielu młodym wykładowcom, którzy ukończywszy studia na znakomitym uniwersytecie, rozpoczynają pracę na prowincjonalnej uczelni. Wittenberga była zapyziałą mieściną, uczelnia początkująca, bo założona w 1502 r. przez elektora saskiego Fryderyka Mądrego (art. s. 30). Ale pracował tam już Johannes von Staupitz, wikariusz generalny zakonu augustianów na całe Niemcy, który zauważywszy w Erfurcie zdolności i sumienność Lutra, wziął go pod swoje skrzydła. Teraz sprowadził go do Wittenbergi jako wykładowcę, zakładając, że nowe wyzwanie zmusi Lutra do otrząśnięcia się z przygnębienia, w jakie popadł po konfrontacji z ojcem.

W następnym roku Luter pojechał do Erfurtu, gdzie miał uzyskać stopień bakałarza teologii i nauczać kilku braci „Sentencji” Piotra Lombarda. Trafił na okres krwawych zamieszek: mieszczanie zbuntowali się przeciwko władzy biskupa, który nie respektował ich praw do kontrolowania rady miejskiej. W 1509 r. Luter obserwował ze zgrozą lincze na ulicach, płonący budynek uniwersytetu, zniszczoną przez motłoch bibliotekę. Nigdy nie poprze żadnego buntu przeciwko prawowitej władzy.

Kto mógłby przewidzieć, że sam rozpocznie wielki bunt przeciwko najwyższym władzom Kościoła? Być może ten, kto widziałby, jak po kilkutygodniowej pieszej wędrówce w listopadzie następnego roku Luter przyglądał się w Rzymie wesołemu życiu prałatów żyjących w luksusowych rezydencjach, nastoletnim biskupom z książęcych rodzin – i niedbale odprawianym mszom. Papieżem od 1503 r. był Juliusz II, wojowniczy polityk, którego niedawno usiłował usunąć synod w Tours i którego wkrótce Luter będzie krytykował za prowadzenie wojny z Wenecją. Tak, Luter, zakonnik pokorny i zdyscyplinowany, skrytykuje papieża.

Skąd zbawienie? Na razie wrócił do Wittenbergi. Powołano go do kierownictwa kongregacji. 19 października 1512 r. obronił doktorat z teologii i zaczął wykładać teksty biblijne. Wkrótce został zastępcą przeora wittenberskiego klasztoru i prowincjałem. Kariera Lutra nabierała rozpędu, studenci tłoczyli się na jego wykładach, elektor Fryderyk go cenił. Jedynym niezadowolonym z zakresu wiedzy doktora Lutra był on sam; kontynuował studia, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]