POLITYKA

Czwartek, 24 sierpnia 2017

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2016-11-23; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 24. Rady na kłopoty ze sobą i innymi; s. 66-70

My. Kiedy kłopoty mają bliscy

Katarzyna Czarnecka

Przyklejeni

Czy od telefonu komórkowego można uzależnić się tak samo, jak od palenia czy hazardu

W San Diego dwóch mężczyzn omal nie zginęło po upadku ze skarpy, na którą wdrapali się w poszukiwaniu małych elektronicznych stworków zwanych Pokemonami. Ich kolega w grze z Gwatemali miał mniej szczęścia – zastrzelił go właściciel mieszkania nieświadomy, że ma wirtualnych współlokatorów, za to doskonale wiedzący, jak skorzystać z broni w przypadku włamania. W Wielkiej Brytania na 10 lat więzienia skazano kierowcę tira, który zabił cztery osoby, wjeżdżając w kolumnę stojących w korku samochodów. Nie zauważył ich, bo zmieniał muzykę w telefonie. Pewna matka odebrała telefon nastolatce na czas odrabiania lekcji. Przez dwie godziny do córki przyszło ponad 60 wiadomości. Dziewczyna popadła w końcu w taką wściekłość, że wyżyła się na swoim młodszym bracie kilkoma kopnięciami. Kilkulatek obserwował kopulujące na podwórku psy. Dłuższą chwilę mazał palcami po szybie, chcąc sobie przybliżyć ten obrazek.

Ulice, autobusy, pociągi są dziś wypełnione ludźmi widmami. Niebieskie twarze, skupiony w jednym punkcie wzrok i śmigające po ekranie kciuki. Strach jechać metrem, bo nikt nie trzyma się poręczy. Strach jechać samochodem, bo nigdy nie wiadomo, czy usieciowiony pieszy zarejestruje swoje wejście na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Strach przechodzić przez jezdnię, bo niejeden kierowca uważa, że pisanie esemesów nie wpływa negatywnie na jego koncentrację. Rodzice nie wiedzą, jak przekonać swoje dzieci do odłożenia telefonu choć na moment. Niepokoją się lekarze – o kręgosłupy.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że ludzi na całym świecie dotknęła pandemia choroby, objawiającej się permanentnym przyklejeniem do telefonów podłączonych do internetu. Czy to nałogowcy, ludzie uzależnieni?

Pułapki myślenia

W wydanym w 2014 r. podręczniku diagnostycznym Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego nie pada już słowo uzależnienie. Zastąpiono je określeniem: zaburzenia używania. Stary termin zakłada bowiem nieuleczalność, drugie kryje w sobie – potwierdzone wynikami wielu badań – przekonanie, że daje się tę przypadłość wyleczyć. To samo opracowanie, po raz pierwszy, w tej samej grupie zaburzeń klasyfikuje hazard.

Niezależnie od nomenklatury są trzy wyznaczniki wskazujące na to, że kondycja człowieka odbiega w tym przypadku od normy. Posłużmy się przykładem hazardu. Pierwszy zatem czynnik ma charakter poznawczy: to obsesyjne myślenie o grze i czynnościach z nią związanych. Drugi czynnik, związany bezpośrednio z zachowaniem, to kompulsja, która może objawiać się dwojako: napięciem pojawiającym się kiedy człowiek robi coś innego, możliwym do zredukowania tylko poprzez grę; lub też niezdolnością do przerwania gry niezależnie od zmęczenia czy nawet wyczerpania. Trzeci wyznacznik – emocjonalny – także związany jest z odczuwaniem napięcia: gra jest wykorzystywana do poprawienia nastroju. O ile jednak we wstępnej fazie zaburzenia człowiek dąży do stanu podniecenia, czyli przyjemnej, pozytywnej emocji, o tyle w zaawansowanej fazie ważne jest to, by zniwelować frustrację.

Ten mechanizm dotyczy każdego nałogu – chodzi albo o to, żeby było lepiej, albo żeby nie było gorzej. Żeby uzyskać nagrodę, jakkolwiek złudna by ona była.

Palacz, który puszcza z dymem kilkadziesiąt złotych dziennie, święcie wierzy, że nikotyna mu pomaga. Rano otrzeźwia – tłumaczy, w ciągu dnia daje moment wytchnienia i pozwala pomyśleć, wieczorem wycisza. I nie przeszkadza mu to, że te objaśnienia są nielogiczne. Owszem, nikotyna powoduje wzmożone wydzielanie adrenaliny, a przy tym m.in. ogranicza ból i uczucie głodu (stała wymówka: jak przestanę palić, to utyję). W tej sytuacji o jej działaniu uspokajającym mówić raczej trudno. Ale skuteczność różnych substancji to głównie efekt placebo (w przypadku bólu nawet 50 proc. osób, które otrzymały je w trakcie eksperymentów, twierdzi, że pomogło), więc można sobie wmówić wszystko.

Ten, kto pije, jest przekonany, że kieliszek czy dwa poprawią mu nastrój i dodadzą animuszu. A także pozwalają oderwać się od codzienności, bo alkohol – podobnie jak narkotyki, choć z nieco mniejszymi konsekwencjami na poziomie biologicznym – zmienia świadomość. Kłopot w tym, że on nie ma takiej mocy, by zniwelować ewentualne problemy. Tylko je pogłębia. I ktoś, kto na początku nadużywania upija się „na wesoło” i korzysta z momentów lekceważenia wszystkiego, co mu psychicznie dolega, szybko osuwa się w sytuację, kiedy picie jedynie pogłębia jego złość i frustrację. Przy tym alkohol zwiększa u niego skłonność do ryzyka, więc istnieje szansa, że któregoś dnia usiądzie za kierownicą, ruszy w potencjalnie śmiertelny rajd po ulicach albo zafunduje sobie uzależnienie współistniejące, np. zacznie hazardowo grać.

W przypadku zaburzeń odżywiania nagrodą jest kontrola nad sobą. A to podstawowa potrzeba człowieka obok osiągnięć ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Zaburzenia używania – zachowanie

Hazard

• 34,2 proc. Polaków w wieku 15+ od czerwca 2014 do czerwca 2015 r. grało w jakieś gry na pieniądze.

• 26,8 proc. w gry liczbowe Totalizatora Sportowego, 13,3 proc. w zdrapki, 7,4 proc. w loteriach/konkursach esemesowych, 4,5 proc. na automatach do gier z tzw. niskimi wygranymi.

• 7,1 proc. gra w jakąś grę na pieniądze co najmniej dwa razy w tygodniu.

Symptomy zagrożenia uzależnieniem od hazardu występują u 5,3 proc., 0,7 proc. osób zdradza symptomy problemu z hazardem, problem może mieć 2,2 proc. graczy.

Grupa podwyższonego ryzyka to osoby w wieku 18–24 lata – 26,7 proc. jest zagrożonych uzależnieniem.

Internet

• 67,9 proc. Polaków w wieku 15+ korzysta z internetu.

• 0,12 proc. z nich może mieć problem z uzależnieniem.

• 1,2 proc. ogółu badanych (1,8 proc. korzystających) zdradza symptomy zagrożenia uzależnieniem.

Grupa podwyższonego ryzyka to osoby w wieku 15–17 lat – 6,2 proc. – zdradza symptomy uzależnienia bądź zagrożenia uzależnieniem od sieci

Źródło: Magdalena Gwiazda, „Pracoholicy, siecioholicy, hazardziści… Uzależnienia od zachowań”, komunikat z badań CBOS nr 76/2015, czerwiec 2015

Dla rodziców: dziecko w sieci

Jeśli zauważyłaś/łeś, że dziecko w domu (poza nim nie masz na to wpływu) zbyt dużo czasu spędza z telefonem, nie próbuj mu go zabierać. Zamiast tego postaraj się:

• wspólnie ustalić zasady korzystania z internetu, dotyczące zarówno czasu, jak i rodzaju zajęć • od czasu do czasu zagrać z dzieckiem w grę online lub posurfować w poszukiwaniu przydatnych mu informacji, by pokazać korzyści internetu, ale i jego pułapki • zachęcać dziecko do zapraszania kolegów i koleżanek do domu, by się przekonało, że czas spędzony razem w „realu” także może być atrakcyjny • proponować alternatywne, wspólne sposoby spędzania czasu • podpowiedzieć mu aktywności, które mogą przerodzić się w pasję: taniec towarzyski, pływanie, malowanie itd. • rozmawiać z dzieckiem na co dzień, poznawać jego problemy i – nie krytykując i nie oceniając – doradzić, jak je rozwiązać.

Lucyna Kirwil w raporcie „Polskie dzieci w Internecie.

Zagrożenia i bezpieczeństwo” (SWPS – EU Kids Online – PL, 2011) zauważa, że dzieci w wieku 9–16 lat nie czują się ograniczone ochroną rodzicielską w sieci (66 proc.) i nie ignorują ich zabiegów i rad (74 proc.).