POLITYKA

Wtorek, 25 kwietnia 2017

Polityka - nr 44 (2729) z dnia 2009-10-31; s. 20-22

Kraj

Marek Henzler

Przymus koniem

Kilkaset tysięcy osób ma już prawo uderzyć nas pałką, zakuć w kajdanki, oblać wodą, przytruć gazem, ogłuszyć petardą, oślepić światłem z reflektora i porazić prądem.

Dziewięć cywilnych i wojskowych służb może dziś obywatela w Polsce skrycie obserwować, podsłuchiwać, śledzić jego korespondencję, a nawet metodą prowokacji badać, czy jest łasy na łapówki. Ale ABW, AW, CBA, SWW, SKW, policja, wywiad skarbowy, Żandarmeria Wojskowa i Straż Graniczna mają też prawo do stosowania środków przymusu bezpośredniego oraz broni palnej. Te dwa ostatnie uprawnienia (choć nie w równym stopniu) przysługują też funkcjonariuszom, inspektorom, pracownikom i żołnierzom z ok. 15 innych formacji: BOR, Służby Celnej, Straży Marszałkowskiej, Straży Leśnej, Straży Ochrony Kolei, Inspekcji Transportu Drogowego, Straży Parku, Państwowej Straży Łowieckiej, kontroli skarbowej, Państwowej Straży Rybackiej, funkcjonariuszom wojskowych organów porządkowych, Służby Więziennej, straży gminnych i miejskich. A także prywatnych firm ochroniarskich i innych wyspecjalizowanych służb (np. straży pocztowej, bankowej czy sądowej), a nawet personelowi zakładów poprawczych, schronisk dla nieletnich i ratownikom medycznym.

Służby stosujące przymus mogą nas dziś oblec w kaftan bezpieczeństwa, unieruchomić pasem obezwładniającym, nałożyć nam na głowę kask zabezpieczający, poszczuć psem i postraszyć koniem służbowym, wystrzelić do nas z broni gazowej lub palnej, nie tylko gumowymi kulami, ale i amunicją ostrą.

Arsenał środków przymusu bezpośredniego niebawem będzie liczył już 18 pozycji, bo przygotowywana w MSWiA ustawa poszerza ich listę o: blokadę stawu kolanowego, zasłonę na twarz i samochód służbowy. Będzie ich zatem znacznie więcej niż w latach PRL, kiedy to (np. w 1984 r.) Milicja Obywatelska, Służba Bezpieczeństwa i ORMO miały do dyspozycji „tylko” 11 środków przymusu.

Przedstawiciele siłowych formacji, autorzy uzasadnienia do nowej ustawy, podkreślają, że jest to konieczne, bo zagraża nam choćby terroryzm. Jest to też – ich zdaniem – korzystne, bo szersza paleta środków przymusu pozwala na stopniowanie ich użycia i tym samym ogranicza sytuacje, w których funkcjonariusz jest zmuszony sięgać po środek nadzwyczajny, jakim jest broń palna. Ale jeśli nawet ten ostatni argument uznamy za słuszny, to nie da się za jego pomocą wytłumaczyć aż takiej skali postulowanych zmian i obdarzania przywilejem stosowania coraz ostrzejszych środków przymusu bezpośredniego coraz większej liczby siłowych formacji.

Wstrząśnięty i zmieszany

Mimowolnym sprawcą tego wyścigu stał się rzecznik praw obywatelskich. Janusz Kochanowski, podobnie jak i duża część opinii publicznej, wstrząśnięty medialnymi obrazami zatrzymań osób podejrzewanych o przestępstwa w czasach rządów premierów z PiS, a zwłaszcza okolicznościami zatrzymania dr. G. z warszawskiego szpitala MSWiA (o sprawie dr. Garlickiego piszemy na s. 26), zainteresował się uprawnieniami CBA do stosowania środków przymusu bezpośredniego.

Wnioski ze swoich przemyśleń zawarł w wystąpieniu do Trybunału Konstytucyjnego, w którym zarzucił niekonstytucyjność niektórym artykułom ustawy o CBA. W wystąpieniu drugim, do ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, kwestię stosowania w Polsce środków przymusu bezpośredniego przeanalizował szerzej, dochodząc do wniosku, że problem niekonstytucyjności dotyczy nie tylko uprawnień CBA, ale i innych formacji. A sprawa jest to ważna, bo dotyka podstawowych, gwarantowanych w konstytucji praw obywatelskich: wolności i nietykalności osobistej. Dlatego kwestie związane z dysponowaniem i używaniem środków przymusu bezpośredniego (w jakich m.in. sytuacjach jest ono adekwatne, a w jakich nie), zdaniem rzecznika, powinny być uregulowane w jednej ustawie. Jedynie specyficzne już okoliczności używania środków przymusu, związane z zadaniami danej formacji, powinny regulować pragmatyczne ustawy o ABW, Straży Więziennej czy kontroli skarbowej.

Rząd Kaczyńskiego upadł i rzecznik jeszcze w 2007 r. z tą samą sprawą wystąpił do premiera Donalda Tuska i szefa MSWiA Grzegorza Schetyny. Rządowej administracji analiza wystąpienia rzecznika zajęła rok i w grudniu 2008 r. premier Tusk powołał Międzyresortowy Zespół do spraw Ujednolicenia Zasad Użycia Środków Przymusu Bezpośredniego i Broni Palnej przez Uprawnionych Funkcjonariuszy. I tak narodził się projekt ustawy o zasadach użycia przymusu bezpośredniego i broni palnej, której ostatnią wersję (z 16 września br.) znajdziemy na stronach internetowych Komendy Głównej Policji.

Odparcie bezpośrednie

Ostatnio media skupiły uwagę na kwestii podsłuchów, której bagatelizować nie można. Ale podsłuchy, jak się szacuje, dotyczą ok. 10–15 tys. obywateli rocznie. W tym samym czasie różne środki przymusu bezpośredniego stosowane mogą być nawet wobec miliona obywateli. Tylko policja każdego dnia zatrzymuje 700–800 osób. W więzieniach, aresztach, zakładach poprawczych itd. siedzi ok. 100 tys. osób. W piłkarską środę i niedzielę tysiące funkcjonariuszy policji i ochroniarzy staje naprzeciwko tysięcy kibiców.

Nie jest prawdą, że sprawa nie dotyczy praworządnych obywateli. Z różnych powodów, przez nas ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]