POLITYKA

Poniedziałek, 23 października 2017

Polityka - nr 15 (2700) z dnia 2009-04-11; Polityka. Przyrodnik Poltyki. Nr 1. Wiosna. Inteligent na działce; s. 3-15

Marcin Jamkowski

Przyroda

Ewolucja stworzyła współczesnego człowieka jakieś 200 tys. lat temu wśród dzikiej przyrody. Nasz gatunek zżył się z dziką naturą, miał dla niej szacunek, umiał z niej korzystać. Ostatnich kilka tysiącleci, które nasi przodkowie spędzili na mniej lub bardziej masowych przeprowadzkach i budowaniu cywilizacji, zatarły te, coraz bardziej zbędne w C;przestrzeni miejskiej, umiejętności. I nie byłoby problemu, gdyby nie to, że dziś obserwujemy odwrotny trend migracyjny – osobniki z rodzaju homo, które są co bardziej sapiens, gremialnie wracają na łono przyrody. Kupują działki i uprawiają pomidory, stawiają domy pod lasem i otaczają je trawnikami, zakładają ogrody nawet w miastach – na balkonach swych apartamentów i dachach wieżowców. Klasyczny inteligent miejski, który zatracił tradycyjną wiedzę o funkcjonowaniu natury, dziś twardo odrabia lekcje i stara się zrozumieć, co, jak i dlaczego rośnie, oraz jak to zrobić, żeby rosło mu jak najlepiej. Niniejszy „Przyrodnik POLITYKI” jest właśnie dla tych, u których głód takiej wiedzy dotychczas pozostał jeszcze niezaspokojony.

 

Po co roślinom zima?

Rośliny przez zimę muszą odpocząć. Nawet w tropikalnych rajach, gdzie przyroda wybucha na każdym kroku przez cały rok, poszczególne drzewa i krzewy mają swoje okresy bezczynności, w czasie których „ładują akumulatory” na kolejną eksplozję wegetacji.

 

Jak dochodzi do zatrzymania wegetacji na zimę?

Wszelkie reakcje chemiczne, również te, które są odpowiedzialne za wzrost roślin, ich kwitnienie, owocowanie itp., są zależne od temperatury. Szczególnie czułe na wahania temperaturowe są reakcje enzymatyczne, jakich setki zachodzą w soku komórkowym i organellach (organellum to każda struktura występująca w cytoplazmie komórki, wyspecjalizowana do pełnienia określonej funkcji) każdej komórki ciała rośliny (zwierzęcia także). Gdy przychodzi zima, procesy spowalniają. Gdy temperatura spada poniżej zera stopni Celsjusza, reakcje enzymatyczne wyhamowują niemal do zera – roślina zapada w swoisty stan hibernacji. Również dzięki innym mechanizmom (zmiana stężeń różnych soli w płynie komórkowym, ilości wody w tkankach itp.) jest przystosowana do przetrwania kilku miesięcy w stanie życiowego uśpienia. Odpoczywa.

Niedoświadczeni hodowcy często robią błąd i nie pozwalają pochodzącym z tropików roślinom odpocząć w uprawach domowych. Przykładem może być amarylis (Hippeastrum). Bardzo lubiłem te kwiaty, lecz byłem wtedy mało doświadczonym hodowcą. Amarylisy rosły u mnie już długo, ale mimo starannej – w moim przekonaniu – opieki z roku na rok marniały i nie chciały kwitnąć. Kiedyś przez przypadek zasuszyłem je latem i nie wiedząc, co z nimi zrobić, wyniosłem cebule do chłodnej piwnicy. Po dwóch miesiącach odkryłem, że zaczynają wypuszczać liście. Przeniosłem je do świeżej ziemi i zacząłem podlewać. Rośliny w piwnicy odpoczęły i wkrótce odwzajemniły się bujnymi bukietami kwiatów – wspomina prof. Jacek A. Modliński.

W warunkach naturalnych takie momenty przebudzenia roślin do życia po czasie spoczynku są niesłychanie malownicze – kwitnienie kaktusów i sukulentów na pustyniach Meksyku i południowych stanów USA, masowe wschodzenie dzikich (botanicznych) tulipanów na ojczystych dla tego gatunku stepach środkowej Azji czy krokusów na tatrzańskich halach zawsze ściągają rzesze fotografów.

 

Dlaczego rośliny zrzucają na zimę liście?

Rośliny przez całe swoje życie pobierają z gleby wodę i sole mineralne – dwa z wielu czynników niezbędnych dla ich rozwoju. Nadmiar wody jest przez rośliny wydalany w okresie wegetacji w procesie transpiracji przez liście (których główną funkcją jest fotosynteza, patrz dalej osobny rozdział o tym zjawisku). Zimą pobieranie wody ustaje – ziemia jest przemarznięta na kość i do głębokości kilkudziesięciu centymetrów (zależnie od regionu Polski, na Suwalszczyźnie mróz sięga najgłębiej) woda występuje wyłącznie w nieprzyswajalnym stanie stałym. Gdyby roślina miała wtedy liście i w procesie transpiracji oddawała wciąż wilgoć, to zwyczajnie by uschła! Nawet te rośliny, które nie zrzucają na zimę liści, bronią się, jak mogą, przed utratą wody. Zamykają aparaty szparkowe, blokują przepływ itp. Z największą klasą przed zimowym wysychaniem bronią się różaneczniki (rododendrony), które w czasie mrozów zwijają liście w rurki. W takim zawiniątku tworzy się swoisty mikroklimat i tempo parowania spada na tyle, że roślina może przetrwać do wiosny. Dlatego też takie ważne jest obfite podlewanie różaneczników i innych roślin zimozielonych przed zimą.

Samo nadejście pierwszych ciepłych dni może być dla roślin dużo cięższym sprawdzianem niż styczniowe mrozy! – Kiedyś posadziłem jesienią żywopłot z bardzo pię...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Budowa drzewa

    Budowa drzewa - [rys.] Krysik Jarosław

  • Budowa rośliny kwiatowej

    Budowa rośliny kwiatowej - [rys.] Krysik Jarosław

  • Budowa kwiatu

    Budowa kwiatu - [rys.] Krysik Jarosław

  • Transpiracja

    Transpiracja - [rys.] Krysik Jarosław

  • Cebula

    Cebula - [rys.] Krysik Jarosław

  • Budowa korzenia

    Budowa korzenia - [rys.] Krysik Jarosław

  • Pęd nadziemny rośliny podczas wiosennego przebudzenia

    Pęd nadziemny rośliny podczas wiosennego przebudzenia - [rys.] Krysik Jarosław

  • Typy rozgałęzień pędów drzew

    Typy rozgałęzień pędów drzew - [rys.] Krysik Jarosław

  • Fotosynteza

    Fotosynteza - [rys.] Krysik Jarosław

  • Pień drzewa

    Pień drzewa - [rys.] Krysik Jarosław

  • Fototropizm

    Fototropizm - [rys.] Krysik Jarosław

  • Heliotropizm

    Heliotropizm - [rys.] Krysik Jarosław