POLITYKA

Sobota, 1 listopada 2014

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2012-10-24; Niezbędnik Inteligenta. O języku w mowie i piśmie; s. 42-43

Budowa języka

Małgorzata Kozłowska

Przysłowia i idiomy

Przysłowia i idiomy to rozdział otwarty i – by tak rzec – czerpiący z codziennego życia pełnymi garściami.

Przysłowia. Przysłowiem nazywamy zdanie utrwalone w ustnej tradycji, będące – w obrazowo-alegorycznej formie (czemu zawdzięcza swą uniwersalność) – sentencją, wskazówką, przestrogą. Paremiografią, czyli zbieraniem, opracowywaniem i klasyfikacją przysłów, na poważnie zajęli się dopiero encyklopedyści. Ale do ich rozpowszechnienia w Europie bodaj najbardziej przyczynił się Erazm z Rotterdamu, publikując w 1500 r. „Adagia” opatrzone komentarzami natury historycznej i filozoficznej. Do utrwalenia przysłów rękę przyłożyli też malarze, m.in. Pieter Bruegel (starszy). W 1558 r. namalował „Dwanaście przysłów”, z których większość funkcjonuje do dziś, np. „Rzucać perły przed wieprze”. Rok później poszedł na całość, tworząc „Przysłowia niderlandzkie”, gdzie znalazła odzwierciedlenie ponad setka przysłów i idiomów.

Termin „przysłowie” zawdzięczamy Andrzejowi Maksymilianowi Fredrze, zwanemu polskim Tacytem, który odwzorował w ten sposób łacińskie proverbium. Jego „Przysłowia mów potocznych albo przestrogi: obyczajowe, radne, wojenne” z 1658 r. zawierały m.in. krytykę obłudy i zalecenia w kwestii wychowania młodzieży.

Przysłowia są zwykle dwudzielne, bardzo często na zasadzie paralelizmu (dwie odpowiadające sobie części, np. „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”). Wywodzą się z tradycji chłopskiej, dlatego częściami składowymi sporej ich części są elementy charakterystyczne dla wsi, m.in. zwierzęta. Wystarczy przytoczyć choćby: „Będą takie mrozy, że przymarznie cap do kozy” czy „Chyba kończy się świat – świnia z pastuchem za pan brat”. Szczególnym powodzeniem zawsze, podobnie jak w przypadku dowcipów, cieszyła się baba – synonim tak zaradności, jak i kłótliwości oraz zbędnego balastu („Baba w progi, cisza w nogi” czy „Baba z wozu – koniom lżej”). Poza tym jest cała gama innych typowych dla przysłów tematów i wątków – od meteorologii („Grzmot listopada dużo zboża zapowiada”) po świętych patronów („Gdy przyjdzie święty Antoni, znać jabłuszko na jabłoni”).

Mimo że przysłowia kojarzą się z tradycją ustną przekazywaną z pokolenia na pokolenie, powstał też pokaźny ich zbiór w sztucznym języku esperanto, i to wcale niebędący li tylko technicznym tłumaczeniem przysłów od wieków funkcjonujących w innych językach. Ukończony w 1910 r. zbiór „Proverbaro esperanta” Ludwika Zamenhofa to twór przedziwny, jednak z formalnego punktu widzenia wcale nieodstający od innych zbiorów. Bo język przez niego stworzony okazał się idealny w kontekście najczęściej spotykanej zasady paralelizmu. Idealnym, bo rymowanym, gdyż każdy przymiotnik w esperanto, niezależnie od rodzaju, kończy się na a. Dla przykładu: Bona estas domo nova kaj amiko malnova (Dobry jest dom nowy, a przyjaciel stary).

Przysłowia bardzo często trafiały do mowy potocznej dzięki literaturze pięknej. Tak się stało w przypadku „Burzliwego życia Lejzorka Rojtszwanca” Ilji Erenburga, któremu zawdzięczamy m.in. „Pośpiech jest dobry tylko przy łapaniu pcheł”. Powstawały także w wyniku humorystycznego odzewu tzw. ludu. Np. wymyślony w 1931 r. przez Melchiora Wańkowicza na potrzeby reklamy slogan „Cukier krzepi”, ku niezadowoleniu zleceniodawców, czyli Związku Cukrowników, a uciesze gawiedzi zyskał funkcjonujące do dziś dopowiedzenie: „ale wódka lepi[ej]”. Humor Polaków znać też w przeróbkach starych przysłów. Np. do „Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem” powstało alternatywne: „Gdyby babcia miała drucik, to by było radio”, a do klasycznego „Gość w dom – Bóg w dom” – „Gość w domu – baba w ciąży”.

Dziś przysłowia nie tylko ubogacają mowę potoczną, ale i wykorzystywane są do celów naukowych – oceny stopnia demencji (np. prace naukowe prof. Tomoharu Yamaguchiego), pomiaru stopnia uszkodzenia mózgu (neuropsychiatryczne publikacje Thomasa Gualtieriego), czy oceny zdolności poznawczych dzieci (badania Richarda P. Honecka). Studiuje się je nawet w kontekście badań nad hitleryzmem, gdyż służyły niegdyś do propagowania ideologii faszystowskiej i antysemityzmu za pośrednictwem folkloru (praca prof. Wolfganga Miedera „Proverbs in Nazi Germany”).

Idiomy. Cechą charakterystyczną przysłów jest to, że stanowią w pełni autonomiczne zdania lub ich równoważniki, i to je m.in. odróżnia od innych związków frazeologicznych – idiomów. Te ostatnie to osobliwości językowe, które cechuje metaforyczność, a ich części składowe pozornie do siebie nie pasują i sugerują inne znaczenie. W zawężającym natomiast ujęciu Władysława Kopalińskiego – to związek wyrazowy właściwy tylko danemu językowi, a na inny dosłownie niedający się przetłumaczyć. Mimo tego możemy się spotkać z wieloma podobieństwami. Jednym z takich idiomów jest polski „ni pies, ni wydra”. Jego włoski odpowiednik to né carne, né pesce (ni mięso, ni ryba), niemiecki – weder Fisch, noch Fleisch (ni ryba, ni mięso), angielski – neither fish, nor fowl (ni ryba, ni drób) czy wreszcie czeski ani ryba, ani rak. Te komparatystyczno-językowe niuanse bywają zresztą zabawne, bo np. Anglicy śpią jak kłody (sleep like a log), my zaś jak kamienie. W stanie upojenia alkoholowego natomiast nie widzą, jak Polacy, białych myszek, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]