POLITYKA

Poniedziałek, 1 maja 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 12-15

JA. Myśleć, co się mówi (o sztuce porozumiewania się słowami)

Anna Tylikowska

Recepta na sensowną rozmowę

Dlaczego zamiast tylko się komunikować, jak najczęściej powinniśmy prowadzić dialog

Jest sierpień, sezon urlopowy, para przyjaciółek spędza razem wieczór: Julia (która marzy o wyjeździe, ale w tej chwili jest to dla niej finansowo nieosiągalne) i Marta (która co prawda jedzie na wakacje, ale z coraz bardziej kłopotliwym partnerem). Wyobraźmy sobie dwa warianty rozmowy między kobietami. Pierwszy byłby oparty na konwencjonalnej komunikacji.

Julia: „Jak twoje plany na lato? Wyklarowały się?”. Marta (zdawkowo, wiedząc, że Julia ma problemy finansowe): „Tak, we wrześniu lecimy z Tomkiem na Maltę”. Julia (w duchu współczując przyjaciółce z powodu partnera): „Malta. Zazdroszczę!”. Marta: „Wiesz, że z Markiem mi się nie układa. Wolałabym zostać w domu”. Julia: „E, tak tylko mówisz. Urlop z Markiem będzie dla ciebie lepszy niż żaden. Wszyscy potrzebujemy od czasu do czasu odpocząć”.

Trzymając się standardowych reguł komunikacji i zarazem myśląc schematycznie, przyjaciółki nie doświadczyły, a tym bardziej nie ujawniły w pełni swoich odczuć. W efekcie nie odkryły obustronnie korzystnych możliwości wynikających z sytuacji.

Oto jak ich spotkanie mogłoby się potoczyć w wariancie drugim, gdyby zdecydowały się na dialog. Julia: „Jak twoje plany na lato? Wyklarowały się?”. Marta (czując niepokój wywołany perspektywą kolejnych kłótni z partnerem i świadomością tego, że Julii nie stać w tej chwili na potrzebny jej urlop): „Tak, we wrześniu lecimy z Tomkiem na Maltę. Nie mam ochoty na te wakacje. Wolałabym pojechać gdzieś z tobą – może gdzieś bliżej, na krócej?”. Julia (w pierwszej chwili spłoszona): „Jestem potwornie zmęczona. Marzę o jakimkolwiek urlopie. Ale nie mam teraz ani grosza. Wiesz, jak działają zleceniodawcy – wypłacają pieniądze najpóźniej jak mogą”. Marta (na dobre pozbywszy się już wizji wakacji z partnerem, z którym zamierza się rozstać): „Ale w końcu ci zapłacą, wtedy mi oddasz. Odwołam Maltę i znajdę nam coś nad Bałtykiem. Potrzebuję naprawdę odpocząć, złapać dystans”. Julia (po chwili wahania, uśmiechając się z wdzięcznością): „OK. Jeśli nie oddam pieniędzy w ciągu trzech miesięcy, gwarantuję ci najlepsze niedzielne obiady, jakie kiedykolwiek jadłaś, przez cały najbliższy rok”.

Czym zatem różni się dialog od komunikacji? Pojęcie komunikacja pochodzi od łacińskiego communicare, oznaczającego dzielenie się, czynienie czegoś dostępnym dla innych. Dziś ten termin jest definiowany jako przekaz, wymiana informacji bądź porozumiewanie się. W praktyce to rozmowy lub wypowiedzi służące wielu pragmatycznym celom. Ludzie komunikują innym swoje poglądy, zamiary, stany emocjonalne, status społeczny. Referują swoją wiedzę. Wymieniają opinie i praktyczne wskazówki. Szukają punktów stycznych między opozycyjnymi stanowiskami, negocjują. Każdy pozostaje przy tym zwykle zanurzony w świecie własnych znaczeń, uczuć i intencji. Dąży do zaspokojenia swoich potrzeb – zdobycia informacji, uzyskania pochwał, potwierdzenia pozycji społecznej, zarobienia pieniędzy – rzadko licząc się z innymi. W efekcie, prowadząc nawet dziesiątki konwersacji dziennie, ludzie mogą czuć się odizolowani, samotni.

Termin dialog stanowi połączenie greckiego dia, oznaczającego pomiędzy, oraz logos, interpretowanego zwykle jako znaczenie, treść. Według Petera Senge, amerykańskiego teoretyka zarządzania, dialog to przepływ znaczeń. Jednak w najbardziej pierwotnym starogreckim sensie logos jest podstawową zasadą rządzącą rzeczywistością, związkiem łączącym człowieka z kosmosem, absolutem, naturą, także innymi ludźmi. Dialog można więc traktować jako budowanie głębokiej relacji, opartej na tworzeniu wspólnej przestrzeni, kreowaniu znaczeń i wartości uwzględniających doświadczenie i potrzeby wszystkich jego uczestników.

Sprowadzanie pojęcia dialogu wyłącznie do rozmów prowadzonych w parach wynika z błędnego dopatrywania się w nim zamiast słowa dia przedrostka di- (oznaczającego podwójność, dwójkę). Dialogować można we troje i w większych grupach. W rodzinach, na spotkaniach towarzyskich, zebraniach zespołów pracowniczych czy wspólnot mieszkaniowych. Wystarczy spełnić kilka warunków:

• otworzyć się na własne doświadczenie i prostolinijnie je ujawniać;

• uważnie słuchać innych ludzi, akceptować to, co mówią i wyrażają poza słowami;

• reagować na to, co dzieje się we wspólnej przestrzeni, kierując się aktualnymi odczuciami, a nie wyuczonymi wzorcami czy osobistymi wizjami świata i przyszłości.

Jednym słowem, trzeba słuchać i mówić nie tylko z poziomu racjonalnego, kulturowo wytrenowanego umysłu, lecz także z głębi empatycznego serca.

Efektem komunikacji jest w najlepszym razie kompromis, osiągany dzięki rezygnacji z zaspokojenia części potrzeb jej uczestników. Rezultatem dialogu jest flow – swobodny nurt, przepływ (pojęcie to do psychologii wprowadził Mihály Csíkszentmihályi, obecnie emerytowany profesor Uniwersytetu w Chicago). Ów stan prowadzi do transgresji, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]