POLITYKA

Czwartek, 23 marca 2017

Polityka - nr 43 (2728) z dnia 2009-10-24; s. 78-79

Świat / 20 lat bez muru

Adam Krzemiński

Rewolucji nie byłoby bez Polski

Rozmowa z Richardem von Weizsäckerem, byłym prezydentem RFN

Adam Krzemiński: – W 20 rocznicę upadku komunizmu każdy kraj stara się pokazać własne zasługi. Polacy Solidarność i Okrągły Stół, Węgrzy otwarcie granicy z Austrią, a Niemcy – upadek muru berlińskiego. Jak pan widzi tę hierarchię?

Richard von Weizsäcker: – Z perspektywy tego, co wydarzyło się na ziemi niemieckiej, najbardziej zdumiewające i krzepiące było stopniowe powstawanie w NRD społeczeństwa obywatelskiego, które następnie doprowadziło do upadku rządów partii komunistycznej. Jednak ten proces tylko wtedy nabiera sensu, gdy dostrzega się wkład pierwszego, naprawdę potężnego ruchu obywatelskiego w całej strefie władzy radzieckiej – którym oczywiście była Solidarność. To prawda, że nie powstałaby bez konferencji helsińskiej z 1975 r., która ludziom w bloku wschodnim stworzyła pewne gwarancje swobody działania. Ale to oczywiste, że decydującym wzorem działania obywatelskiego w bloku wschodnim była Solidarność: od powstania w 1980 r., poprzez wytrwanie mimo stanu wojennego, aż po Okrągły Stół wiosną 1989 r., który stał się sygnałem do bezkrwawej rewolucji w innych krajach bloku radzieckiego.

A Gorbaczow? W Rosji jest dziś przemilczany. Jednak gdy w Niemczech mówi się o zasługach jego i Solidarności, to oklaski nie rozkładają się po równo…

W swej koncepcji państwa radzieckiego Gorbaczow nie był demokratą. Ale bez niego nie byłoby końca zimnej wojny. To on w październiku 1986 r. podpisał w Rejkiawiku porozumienie rozbrojeniowe z tym samym Reaganem, który głosił, że chce zazbroić ZSRR na śmierć. Nikt z otoczenia Reagana nie był w stanie wytłumaczyć, jak do tego cudu doszło. Drugą zasługą Gorbaczowa były głasnost i pierestrojka, reformy, które miały wzmocnić konkurencyjność ZSRR wobec Zachodu. Swego celu – utrzymania komunizmu przy równoczesnym rozszerzeniu sfery wolności obywateli – nie osiągnął. Dlatego Chińczycy mówią dziś, że nie chcą iść drogą Gorbaczowa, która prowadzi jedynie do rozmontowania systemu politycznego. Twierdzą, że nie muszą kusić ludzi dodatkowymi swobodami, bo ich warstwa średnia jest wystarczająco silna.

To się dopiero okaże.

To prawda. W każdym razie z punktu widzenia interesów ZSRR droga, jaką poszedł Gorbaczow, okazała się fatamorganą. To jednak nie zmienia historycznych zasług Gorbaczowa.

W latach 90. w tej sali w Erfurcie, w której Napoleon spotkał się z carem Aleksandrem, zapytałem Gorbaczowa, na ile jego program był odpowiedzią na Solidarność. Kto był tu jajkiem, a kto kurą... Wymigał się dowcipem, że z kury ugotowano rosół, a z jajka – usmażono jajecznicę. Nie chciał wchodzić w szczegóły zderzenia polskiego społeczeństwa obywatelskiego i carsko-radzieckiej zasady autorytarnego państwa...

Znamienne, jak jednym tchem wymienia pan Rosję carską i komunistyczną... Niemcy słabo znają historię Polski i nie zdają sobie sprawy, że relacje niemiecko-rosyjskie były diametralnie inne niż polsko-rosyjskie. Rozbiory Polski, aż po ten ostatni – dokonany w 1939 r. przez nazistowskie Niemcy i ZSRR na postawie paktu Hitlera ze Stalinem – straszliwie obciążyły stosunek Polaków do obu sąsiadów. Mimo to stosunek Polaków do zachodnich sąsiadów jest dziś inny niż do Rosjan...

...w końcu jesteśmy partnerami Niemców w UE i sojusznikami w NATO...

...co nie znaczy, że Niemcy mogą zacierać pamięć okropnej przeszłości, germanizacji w czasie rozbiorów czy okupacji Polski w czasie II wojny. Dlatego bardzo się cieszę, że w tym roku zorganizowano w Berlinie tak wiele wystaw prezentujących różne oblicza polsko-niemieckiego sąsiedztwa, że ukazują się książki o wojnie i okupacji, ale także i o dzisiejszej Polsce.

Jak zatem powinna wyglądać rozmowa w trójkącie niemiecko-polsko-rosyjskim? W Polsce nie brak ludzi nieufnie reagujących na berlińskie hasło „zmiany poprzez powiązania” z Rosją. Powstaje bowiem pytanie, kto ma się zmieniać? Czy Zachód ma zaakceptować autorytarne nawiązywanie przez Rosję do imperialnych tradycji, czy raczej wspierać republikańskie tendencje, które przecież dawały o sobie znać w najnowszej historii Rosji?

Hasło „powiązania” jest nonsensem. To oczywiste, że częścią europejskiej polityki współpracy z Rosją jest przestrzeganie – wciąż jeszcze drastycznie zaniedbanych – praw człowieka. Niemniej, w latach 70. pojęcie „zmiany poprzez zbliżenie“– z Polską, ZSRR i NRD – odegrało ogromną rolę w niemieckiej polityce czasu zimnej wojny. Również i teraz powinniśmy – Niemcy i Polska – w stosunku do Rosji wspólnie reprezentować interesy gospodarcze, kulturalne i bezpieczeństwa UE. Rozczarowania – zwłaszcza w sferze kultury politycznej – nie mogą skłaniać do zamykania oczu na pewną ewolucję Rosji we właściwym kierunku. Rozsądną politykę bezpieczeństwa możemy prowadzić tylko razem z Rosjanami.

A relacje z Ameryką? Czy rzeczywiście stosunek do Ameryki musi dzielić Niemcy i Polskę? <...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]