POLITYKA

Czwartek, 19 października 2017

Polityka - nr 45 (2679) z dnia 2008-11-08; s. 95-97

Świat

Zdzisław Raczyński

Rosja klasowa

Indeks moskiewskiej giełdy spadł o 70 proc. 25 najbogatszych Rosjan straciło ćwierć biliona dolarów. Raczej nie zmienią swojego trybu życia. A jak żyją inni?

Jeszcze niedawno jednym z ulubionych tematów kolorowych pism były opisy wystawnego życia nowych rosyjskich miliarderów i ich zamków nad Loarą i Tamizą. Oleg Deripaska kupił dom w Belgravii za 25 mln dol., a Roman Abramowicz w tejże okolicy cztery domy za 50 mln funtów i dodatkowo zamek w zachodnim Sussex za 18 mln… Ale co tam Anglia. Na podmoskiewskim osiedlu Żukowka najskromniejszy z domów wart był 15 mln dol. W Moskwie wystawiono na sprzedaż apartament za, bagatela, 2,5 mld rubli (czyli 100 mln dol.). Trzeba przyznać, mieszkanie do małych nie należy: 1300 m kw., siedmiopoziomowe, z zimowym ogrodem i widokiem na stolicę. Świat ogląda fotografie rozjarzonej światłami Moskwy z baśniowym Kremlem w tle i witrynami ekskluzywnych sklepów, obok zdjęcia imperialnego, wyniosłego Petersburga… „Kochamy wszystko. Kochamy barwę, smak, cielesny szał…”. Feeria zbytku. Bachanalia petrodolarów. Obraz potęgi i zamożności dopełniają zdjęcia ze startu nowej rakiety strategicznej Topol-M i krążownika „Piotr Pierwszy”, płynącego ku brzegom Ameryki.

Można by pomyśleć, że Rosja jest potęgą, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Bogata i błyszcząca Rosja, oczywiście, istnieje, tak jak naprawdę istniały, niesłusznie wyśmiewane, wsie Potiomkina (wprawdzie do potocznego języka wyrażenie „potiomkinowskie wsie” weszło jako określenie oszustwa i butaforii, ale Grigorij Potiomkin, faworyt Katarzyny II, był zdolnym administratorem i naprawdę zbudował miasta i wsie, które caryca oglądała podczas podróży na Krym w 1787 r. i które istnieją do dzisiaj). Wystarczy jednak przetrzeć oczy i przyjrzeć się uważniej, a wówczas ukazuje się też inny, mniej wystawny kraj.

Rosja jest siódmą gospodarką świata. Ale jej PKB jest wciąż znacznie mniejszy od PKB Ameryki (siedem i pół raza). A ponadto podział rosyjskiego bogactwa nie jest sprawiedliwy. Z zamożności państwa korzystają głównie krezusi, a klasę średnią i ubogich podział tortu często omija.

Rdzeniem każdego kraju jest klasa średnia. W Rosji to ci, którzy dzięki wykształceniu i zdolnościom dostosowali się do realiów rynkowych. Jeszcze przed kryzysem szacowano, że chodzi o 20 proc. rosyjskiego społeczeństwa. Socjologowie zaliczali do tej klasy tych, których roczny dochód na rodzinę przekraczał 25 tys. dol. Mówimy zatem o blisko 30-milionowej grupie dobrze wykształconych i przyzwoicie zarabiających Rosjan.

Michaił Tarusin z moskiewskiego Instytutu Projektów nazwał ich klasą pozytywną, bo w odróżnieniu od pozostałej części społeczeństwa są świadomi swoich interesów i celów, mówią o nich i dążą do ich realizacji. O względy klasy pozytywnej zabiegają politycy, którzy z jednej strony starają się na nią wpływać i pozyskiwać jej przychylność, a z drugiej adekwatnie odczytywać jej zmieniające się preferencje. Ostatnio kremlowscy konstruktorzy idei powołali nawet prawicową demokratyczną partię, aby obsługiwała interesy klasy średniej.

Rosyjski Kowalski (ten ze średniej) ma nie tylko dobrą pensję i wysokie wykształcenie, jego zachowania i zwyczaje ukształtowały się w ostatnim piętnastoleciu. Mieszka we własnym dwu-, trzypokojowym mieszkaniu w Moskwie, Petersburgu lub innym dużym mieście, dodatkowo ma podmiejski dom (daczę), samochód (najczęściej inomarkę – auto produkcji zagranicznej), konto w banku, kartę płatniczą i telefon komórkowy. Korzysta z Internetu i przynajmniej raz na dwa lata wyjeżdża za granicę (trzy czwarte Rosjan nigdy nie spędzało wakacji poza krajem). W klasie średniej jest mniej niewierzących niż przeciętnie w społeczeństwie, a rodziny mają dwukrotnie więcej dzieci niż statystyczna rodzina rosyjska. Tym, co różni Rosjanina z klasy średniej od ogółu obywateli, jest też kultura picia alkoholu. Przedstawiciel klasy średniej wypija siedem razy mniej wódki niż przeciętny Rosjanin, pije okazyjnie i dla smaku, raczej droższe i lepsze alkohole.

Jeśli do klasy pozytywnej należy blisko 30 mln Rosjan, to jak sklasyfikować pozostałe 110 mln obywateli? Jako grupę pasywną, z niskimi dochodami, niskim poziomem wykształcenia, mało zdolną do artykułowania swoich społecznych i politycznych ambicji, podatną na manipulację i generalnie zachowawczą?

Blisko 30 proc. z tych 110 mln stanowią mieszkańcy wsi. Przy czym zaledwie 2 proc. z nich prowadzi wydolne i przynoszące zysk gospodarstwa rolnicze. Ludność wiejska jest najuboższą grupą społeczną w Rosji, a rolnictwo najbardziej zapóźnionym w rozwoju sektorem gospodarki. Średni miesięczny dochód w rolnictwie oscyluje wokół 200 dol.

Rozpoczęta w 1991 r. reforma rolna ugrzęzła w bagnie nieudolnej i skorumpowanej administracji. Ziemię, będącą wcześniej w posiadaniu kołchozów i sowchozów, formalnie podzielono między 12 mln udziałowców, ale tylko 400 tys. formalnie zarejestrowało swoje prawo do gruntu. Nieuregulowana kwestia własności ziemi, brak wystarczająco silnego wsparcia ze strony państwa (1 proc. wydatków ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]