POLITYKA

Poniedziałek, 25 września 2017

Polityka - nr 22 (3112) z dnia 2017-05-31; s. 28-30

Społeczeństwo

Joanna Podgórska

Rząd dusz

Polska religijność jest w połowie drogi między Wschodem a Zachodem. Ale wśród krajów byłego bloku to Polacy są największymi zwolennikami rozdziału Kościoła od państwa i najmocniej sprzeciwiają się finansowaniu go ze środków publicznych.

Rewolucyjne dzieło ojca Rydzyka. Zaprezentował gigantyczną »tacę« do zbierania dotacji rządowych; Siedem metrów szerokości i metr wysokości mierzy gigantyczny koszyk do zbierania na tacę dotacji rządowych autorstwa Tadeusza Rydzyka (...). Taca może wkrótce w ogóle zniknąć z toruńskich mszy. Według naszych źródeł, koszyki mogą stanąć bezpośrednio pod ministerstwami” – to cytat z satyrycznego ASZ dziennika, w którym wszystkie wiadomości są zmyślone. Ale ta akurat specjalnie od realiów nie odstaje. Od kiedy PiS objął władzę, strumień pieniędzy płynący z budżetu do fundacji i organizacji katolickich przybrał na sile. Przykład z ostatnich dni – minister Witold Waszczykowski chce, by polską kulturę i historię w Ameryce Łacińskiej promował obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. To jeden z pomysłów nadesłany na konkurs Dyplomacja Publiczna 2017, którego celem ma być promowanie Polski kreatywnej i innowacyjnej. Koszt podróży ikony za ocean – ponad 100 tys. zł. Beneficjent – katolicka fundacja Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia, która na co dzień toczy batalię o całkowity zakaz aborcji.

I co mi zrobicie?

Takie przykłady można mnożyć. Problem w tym, że często pieniądze kierowane do organizacji związanych z Kościołem odbierane są eksperckim fundacjom z wieloletnim doświadczeniem w takich dziedzinach, jak choćby pomoc ofiarom przemocy domowej czy ochrona środowiska. Problem drugi – fundacja ojca Rydzyka, ale nie tylko ona, w ogóle nie powinna otrzymywać środków publicznych, bo nie spełnia podstawowego warunku formalnego; nie przedstawia jawnych raportów finansowych. OKO.press od wielu tygodni bezskutecznie próbuje je uzyskać, a ojciec Rydzyk ostentacyjnie lekceważy te żądania.

Nikt już nawet nie udaje, że w Polsce obowiązuje jakikolwiek rozdział Kościoła od państwa. Nawet z naszych gniazdek płynie „boży prąd”, od kiedy decyzją zarządu Energa, spółka Skarbu Państwa, została oficjalnie zawierzona opatrzności Bożej i Matce Najświętszej Gromnicznej. Inne spółki państwowe także organizują msze dla pracowników, na których obecność jest, raczej teoretycznie, nieobowiązkowa. Placówki Poczty Polskiej przypominają sklepiki z dewocjonaliami (POLITYKA 21). Niemal każdy tydzień przynosi informacje, z których jasno widać, że o świeckości państwa dawno nie ma mowy. A to parlamentarzyści debatują o objawieniach fatimskich. A to poseł Sasin chce organizować konsultacje na temat ustawy metropolitalnej w kościołach i parafiach. A to minister Szyszko deklaruje, że jego działania wynikają wprost z boskiego przykazania: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Rzecz miała miejsce na konferencji „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś”, zorganizowanej, jakżeby inaczej, u ojca Rydzyka, a finansowanej oczywiście przez ministerstwo. Ciekawie brzmią niektóre pytania dla cudzoziemców, starających się o Kartę Polaka: Co to jest Triduum Paschalne? Podaj daty katolickich świąt – które z nich są ruchome? Z czego znany był ksiądz Kordecki? Jaki jest najbardziej znany Polak? (I dlaczego jest to Jan Paweł II).

W Polsce od dawna święci się instytucje państwowe i publiczne, ale teraz ma to jeszcze dodatkowy wymiar. Podczas niedawnej uroczystości poświęcenia Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku wojewoda pomorski – było nie było urzędnik państwowy – stwierdził, że ma ono nie tylko uchronić tę instytucję przed wszelkim złem, ale także ucywilizować konflikt wokół placówki. Jednym z zarzutów, jakie stawiano wcześniej ekspozycji, był ten, że za mało w niej odniesień do polskiego katolicyzmu i sylwetek biskupów. Tę listę można ciągnąć w nieskończoność. Ostatnio szczyt absurdu osiągnęli warszawscy policjanci, zarzucając Obywatelom RP, którzy demonstrowali podczas przemówienia Jarosława Kaczyńskiego na miesięcznicy, że zakłócają uroczystość religijną.

Wschód i zmierzch

W porównaniu z Europą Zachodnią Polska jawi się jako dziwaczny skansen otoczony płotem z biskupich pastorałów. A w porównaniu z postkomunistyczną Europą Środkowo-Wschodnią? W takim lustrze mamy okazję dokładniej przejrzeć się po raz pierwszy. Niezależne amerykańskie centrum badawcze Pew Research Center realizuje właśnie projekt, w którym analizuje zmiany w życiu religijnym i ich wpływ na społeczeństwa całego świata. Ostatni raport, opublikowany wraz z Instytutem Spraw Publicznych, nosi tytuł „Religijność i przynależność narodowa w Europie Środkowo-Wschodniej”. Przebadano 18 krajów byłego bloku, gdzie przez lata religia była represjonowana, a władze promowały ateizm. Państwa podzielono na trzy kategorie: prawosławne, katolickie i mieszane. Kategorią samą dla siebie są Czechy, gdzie 72 proc. nie czuje związku z żadnym wyznaniem, a 66 proc. określa się wprost jako niewierzący.

Pierwszy wniosek, jaki płynie z raportu: po zmianie ustroju prawosławnych przybyło, a katolików ubyło. Od 1991 r. procent Rosjan deklarujących się jako prawosławni wzrósł z 31 do 71, w przypadku Buł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • [Rząd dusz]

    [Rząd dusz] - [rys.] Mazurczyk Lech