POLITYKA

środa, 28 czerwca 2017

Polityka - nr 24 (3114) z dnia 2017-06-12; s. 31-33

Rozmowy Żakowskiego

Jacek Żakowski

Rządzą nami zera

Prof. Ladislau Dowbor o tym, jak korporacje stworzyły superorganizm i stały się potężniejsze od mocarstw, i dlaczego z taką hydrą tak trudno walczyć

Jacek Żakowski: – Pisze pan: „reguły gry są lipne”. W jakim sensie?
Ladislau Dowbor: – Reguły to jedno, a rzeczywistość to drugie. Świat działa inaczej, niż większość ludzi sądzi.

Co działa inaczej?
Gospodarka, rynek, polityka, demokracja, własność. Wszystkie fundamenty systemu są inne niż w teorii i dominującym społecznie obrazie rzeczywistości.

Konkretnie?
Teoretycznie wszystkim rządzi rynek, a jeśli jakiś rynek zawodzi, to wkracza demokratyczna polityka i władza dokonuje korekty poprzez regulacje. W praktyce rynek prawie nie działa, a polityka i gospodarka są kontrolowane przez grupkę globalnych właścicieli.

Uwierzył pan w teorię 1 proc.?
Jeden procent dotyczy rozwarstwienia i dystrybucji dochodów. Gdy się analizuje realną dystrybucję władzy, jedynka jest parę zer po przecinku.

Demokracja to pozór?
Demokracja istnieje i działa. Ale rządzi tylko, póki nie wchodzi w konflikt z prawdziwą własnością.

Ci, którzy realnie rządzą, mają konkretne wcielenie?
Oczywiście. Ekonomiści stopniowo je identyfikują. Przełomowe było ogłoszenie w 2012 r. przez Jamesa Glattfeldera z ETH, szwajcarskiej politechniki uważanej za najlepszą w Europie, mapy tworzących gospodarczy superorganizm globalnych powiązań i współzależności. Ze światowej bazy 37 mln przedsiębiorstw wyłowili 43 tys. globalnych korporacji i, badając ich powiązania, odkryli, że 737 z nich kontroluje 80 proc. korporacyjnego systemu światowej gospodarki. Analiza tego superorganizmu pokazała, że prawie połowę jego ogromnego bogactwa kontroluje 147 przedsiębiorstw – głównie finansowych, w tym około 100 banków.

Czyli banki rządzą światem.
Mała grupka banków, firm ubezpieczeniowych, największych funduszy. Te 147 firm faktycznie rządzi wszystkim. Zarządza nimi kilkuset superbogaczy i supermenedżerów. Nie politycy, nie rynki, nie eksperci, tylko ta niewielka grupka kontroluje praktycznie cały świat. Od nich zależą ceny, kursy, inwestycje. Żaden rząd z nimi nie wygra. W praktyce są poza czyimkolwiek zasięgiem.

Chyba że im się noga powinie na rynku.
Rynek ich nie dotyczy. Sklepiki faktycznie walczą na rynku. Dla finansowych superkorporacji żadnego rynku nie ma. Są za duże, by upaść, zbyt nieliczne, żeby realnie konkurować, zbyt powiązane i zżyte, by nawzajem robić sobie krzywdę.

Globalny spisek przeciw naiwnym?
To nie jest spisek. Tu nie ma sekretów. Otwarcie się spotykają, grają ze sobą w golfa, organizują się, nie robiąc tajemnicy. Ale przez lata nikt nie zwrócił na to uwagi. Kiedy w 2012 r. ETH ogłosił swój raport, szef Banku Anglii powiedział: „to zmienia obraz całego systemu światowego”. Zrozumieliśmy, że w sprawach zasadniczych system jest regulowany przez uzgodnienia między finansowymi superkorporacjami, a nie przez rządy, parlamenty i rynek. Konkurencję o to, kto lepiej trafi w potrzeby klientów, zastąpił mechanizm negocjacji między korporacjami. To sprawiło, że gospodarka przestała być efektywna.

Bo konkurencja działa, kiedy rynek jest gęsty, czyli kiedy istnieje wiele konkurujących podmiotów. Im rzadszy rynek, im mniej konkurujących podmiotów, tym rynek działa słabiej.
A globalny rynek stał się tak dramatycznie rzadki, że faktycznie wyłączył mechanizm konkurencji. System gospodarki rynkowej został zastąpiony przez system kapitalistycznej gospodarki centralnie kierowanej.

Tylko bez formalnego centrum, jakim za komuny był Komitet Centralny.
Tak się wydawało, kiedy ETH ogłosił swój raport. Ale w 2015 r. był drugi szok, bo francuski ekonomista i wieloletni członek rady Banku Francji François Morin wydał „Globalną Hydrę” („L’hydre mondiale: l’oligopole bancaire”), w której opisał tzw. SIFI, czyli systemowo ważne instytucje finansowe. Jest ich 28 na świecie. Ich kapitał jest niewiele mniejszy niż całe PKB świata. Średni kapitał każdego z nich to prawie dwa biliony dolarów. PKB Brazylii – siódmej potęgi ekonomicznej świata! – to nieco ponad bilion.

Cała Brazylia jest warta pół jednego SIFI?
To pokazuje relacje między rzeczywistością społeczeństw, demokracji, państw – reprezentowaną przez rządy – a rzeczywistością pieniądza, banków, giełd, spekulacji kontrolowaną przez SIFI. Ich siła polega też na tym, że w przeciwieństwie do państw są dobrze zorganizowane. Rządy nawet w Europie nie mogą się poukładać. A SIFI stworzyły Instytut Finansów Międzynarodowych, czyli IIF (Institute of International Finance), wszystkie do niego należą i zgodnie dbają o swoje interesy. Morin pisze, że Timothy Adams, szef IIF, traktowany jest jak szef państwa. Przewodniczącym rady jest teraz Axel Weber, prezes UBS, a jego zastępcami są Walter Kielholz, prezes Swiss Re, i Brian Porter, prezes Scotiabank. Formalnie IIF ma 500 członków z 70 krajów, ale radę sprawującą władzę w całym świecie finansów, a faktycznie w całej gospodarce świata, tworzą szefowie SIFI.

To jest źle? [pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Prof. Ladislau Dowbor – brazylijski ekonomista polskiego pochodzenia, współautor reform prezydenta Luli. Był w Polsce na zaproszenie wydawnictwa Książka i Prasa, które wydało jego książkę „Co to za gra? Nowe podejście do ekonomii”.