POLITYKA

Niedziela, 20 sierpnia 2017

Polityka - nr 44 (2729) z dnia 2009-10-31; s. 23-25

Kraj

Janina Paradowska

Sąd nad sprawiedliwością

Rozmowa z Barbarą Piwnik, sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie, byłą minister sprawiedliwości, o przeciągających się procesach, marzących o sławie prokuratorach i biciu w aresztach

Janina Paradowska: – Czy w Polsce można szybko osądzić skomplikowaną sprawę? Procesy trwają latami, w ważnych sprawach opinia publiczna długo nie może się dowiedzieć, czy ktoś był winny. Kiedyś poruszył nas przykład austriacki: Jozefa Fritzla osądzono w trzy dni.

Barbara Piwnik: – Przewlekłość procesu jest przede wszystkim efektem tego, co dostajemy z prokuratury, z postępowań przygotowawczych. Często są to tomy kserokopii; ilością próbuje się przykryć brak jakości. Gdy brakuje porządnie zebranego materiału dowodowego, ciężar postępowania przygotowawczego próbuje się przerzucać na sądy. Zamiast więc szybko rozpatrzyć sprawę, dopiero na sali sądowej prowadzi się często bardzo skomplikowane śledztwa.

Ile tomów akt dostaje sędzia orzekający w średniej wielkości sprawie karnej?

Dziesięć, piętnaście, czasem dwadzieścia. Nagle okazuje się, że w piątym tomie znajduję te same kserokopie co w pierwszym, ale już zupełnie nieczytelne, brakuje sygnatur spraw, z których różne zeznania powyciągano.

Aby ułatwić sobie pracę, prokuratorzy wyjmują zeznania z innych spraw, w których zresztą te same osoby występują w różnych rolach: świadka, podejrzanego, oskarżonego, a więc przysługują im inne prawa, o których muszą być pouczone. Bywa, że wszystko klei się w jedną sprawę, którą trzeba potem w sądzie rozplątywać. W bardzo wielu sprawach zamiast dwudziestu tomów moglibyśmy dostawać dwa, trzy. Byłby czas na porządne przygotowanie się do rozprawy. Nie byłoby też chęci chodzenia „na skróty” i poddawania się presji opinii publicznej w głośnych sprawach.

Sędziowie poddają się takiej presji?

Sędziowie są ludźmi żyjącymi w społeczeństwie, widzą i słyszą, co dzieje się w mediach, i naprawdę trzeba bardzo wiele odporności, aby nie ulegać tej presji. Stawia się często sędziemu zarzut, że nie współczuje pokrzywdzonemu, zapominając, że on nie jest od współczucia, jest od ustalenia prawdy materialnej, nawet wbrew emocjom rządzącym opinią publiczną, a one rządzą coraz częściej. Nie twierdzę, iż nie wolno krytykować wyroku czy postępowania sędziego, ale trzeba to robić rozważnie i nie dla bieżącej medialnej lub politycznej korzyści, a nawet czasem po prostu dla oczernienia sędziego. Mną zajmował się nawet rzecznik praw obywatelskich, gdy media doniosły, że jakoby po imieniu zwracam się do oskarżonych. Rzecznik nie zadał sobie trudu, aby przysłać jakiegoś wizytatora, przesłuchać nagrania z rozprawy. Przeczytał w gazecie i od razu poprosił rzecznika dyscyplinarnego o zbadanie sprawy. I nikt nie pomyślał, że następnego dnia ja czy ktoś z moich koleżanek czy kolegów musi pojawić się na sali sądowej i walczyć o swój autorytet.

Gwarancje niezawisłości sędziowskiej są bardzo silne, często mówi się, że nawet za mocne. Przyjęty model samorządności – z Krajową Radą Sądownictwa – sprawia, że sędziowie są poza kontrolą i jeszcze oburza ich każda krytyka.

Gwarancji formalnych jest oczywiście dużo, ale ważny jest też klimat, w którym się działa, presja, o której mówiłam. Ponadto formalne gwarancje można ograniczyć. Zmiany w kodeksie postępowania karnego doprowadziły na przykład do ograniczenia, także w sądach okręgowych, liczby spraw z udziałem ławników. Wtedy łatwo można wskazywać – to ta Piwnik wydała wyrok, to ten sędzia. Dodając, że przecież wiadomo, kim on jest. Krytyka staje się personalna, ma poniżyć i nie ma nic wspólnego z merytoryczną zawartością wyroku i uzasadnienia. Sędziowie nie muszą być heroiczni, oni muszą mieć poczucie stabilizacji prawa i rozumienia ich sytuacji, która staje się coraz trudniejsza. Mówimy o sprawach karnych, ale dziś zdecydowana większość to sprawy cywilne, majątkowe, z prawa pracy, ubezpieczeń. Nie przypadkiem niedawno pod Warszawą postrzelona została sędzia, która uczestniczyła w takiej właśnie sprawie. Tu objawia się agresja, depresja, największa frustracja obywatela, rozpacz. Trzeba mieć wielką odporność, aby to wytrzymać. Nie widzę po stronie władzy wielkiego zrozumienia dla tych problemów.

Pani też była ministrem.

I chciałam na te problemy zwrócić uwagę, ale nie udało się. Także środowisko sędziowskie tego nie rozumiało. Przyznaję, że to moja porażka, ale z dzisiejszej perspektywy myślę, że wielu sędziów widzi to już inaczej.

Czy nastąpiła jakaś zasadnicza zmiana, czy rzeczywiście gwałtownie wzrasta liczba źle przygotowanych spraw? Czy to dziś najsłabsze ogniwo całego procesu ścigania i wymierzania sprawiedliwości?

Od paru lat wyraźnie widać coraz niższą jakość pracy organów ścigania i prokuratury. Częściowo jest to efekt zbyt szybkich awansów w prokuraturze, we wszystkich tak zwanych służbach, gdzie wiek emerytalny jest niski i&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]