POLITYKA

Piątek, 22 września 2017

Polityka - nr 13 (3104) z dnia 2017-03-29; s. 24-25

Polityka

Ewa Siedlecka

Sądne dni

Oddzielić od stada i zagryźć. Najpierw PiS zwalczał prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego. Teraz kolej na rzecznika KRS Waldemara Żurka. I innych niepokornych sędziów.

PiS musi „suwerenowi” zohydzić sędziów, by przejąć trzecią władzę. Same zmiany prawne nie wystarczą. „Żądam dymisji sędziego Żurka” – oświadczył wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki w TVN24, gdy „Super Express” „ujawnił” w zeszły wtorek, że rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa nie płaci alimentów. Tak jak prezes Rzepliński symbolizował Trybunał, tak sędzia Żurek jest dziś twarzą sądów powszechnych. Najbardziej chyba znanym sędzią w Polsce dobitnie komentującym kolejne zamachy PiS na niezawisłość sędziowską, niezależność sądów i trójpodział władzy.

Z sądami, tak jak z Trybunałem, PiS toczy walkę kilkoma rodzajami broni. Pierwszy: atak na samą ideę niezależności sądownictwa: to władza niedemokratycznie wybrana, uzurpatorzy, darmozjady, korporacja działająca na rzecz własnych interesów kosztem prawa „zwykłych ludzi” do sprawiedliwości.

Drugi rodzaj broni polega na przedstawieniu sędziów jako grupy osobników patologicznych. To złodzieje: sędzia kradnący pendrive’y. To alkoholicy: sędzia w stanie spoczynku, która odmówiła dmuchania w alkomat, zasłaniając się immunitetem. To polityczne oszołomy: sędzia Wojciech Łączewski, który najpierw skazał Mariusza Kamińskiego za prowokację CBA w Ministerstwie Rolnictwa, a potem, kontynuując zwalczanie PiS, miał spiskować przez Facebook z szefem „Newsweeka” Tomaszem Lisem w celu obalenia rządu. Zarzuty do konkretnych osób raz są prawdziwe, raz nie. Ale: pars pro toto, więc: sędziowie to złodzieje, oszołomy, alkoholicy.

I alimenciarze. Bo po serii krytycznych wypowiedzi sędziego Waldemara Żurka na temat pisowskich pomysłów na reformę wymiaru sprawiedliwości i Krajowej Rady Sądownictwa czytamy w „SE”, że sędzia miga się od alimentów. Mało tego: pomagają mu w tym inni sędziowie, odrzucając wnioski byłej żony o podniesienie śmiesznie niskich alimentów. A na koniec wyrodny ojciec żąda od własnej córki zwrotu nadpłaconych alimentów. Tak – według tej narracji – wygląda prawdziwe oblicze ikony walki o niezależność sądownictwa.

Sędzia Żurek zapowiedział pozew o ochronę dóbr osobistych. A w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” wyjaśnił, że płacił symboliczne alimenty, bo – zgodnie z umową zawartą z byłą żoną – zrzekł się na jej rzecz swoich praw do domu w Krakowie i spłaca frankowy kredyt, który wziął na jego budowę. Sąd oddalił roszczenie żony o podniesienie alimentów, bo potwierdził te fakty. A pismo komornika do dorosłej córki o zwrot nadpłaconych alimentów (trzeba je płacić w podniesionej wysokości już od momentu, gdy do sądu trafia wniosek) było rutynowym działaniem po tym, jak sąd wydał wyrok, że zwiększone alimenty się nie należały. A sędzia Żurek poinformował córkę od razu, że nie chce od niej zwrotu pieniędzy.

W sprawy rodzinne łatwo człowieka „umoczyć”, bo odpowiadanie na zarzuty zawsze kończy się wyciąganiem wzajemnych żalów. A z tym nikomu nie jest do twarzy. PiS liczy, że zarówno atak, jako obrona sędziego Żurka, w takiej atmosferze magla nieuchronnie „przyprawią mu gębę”. A korzystając z prawa walki w sądzie o swoje dobre imię, pogrąży się jeszcze bardziej: będzie można ogłosić, że wykorzystuje pozycję sędziego. Zaś koledzy i koleżanki sędziowie na pewno będą stronniczy. Do tego, skarżąc gazetę, tłumi wolność słowa. – Patrz, suwerenie, jak obrzydłą kastą są sędziowie! – powie PiS. I zrobi porządek.

Podczas poprzednich rządów PiS rozprawiał się z niewygodnymi osobami za pomocą lustracji. Ale nastąpiła wymiana pokoleniowa – także wśród sędziów. Sędziego Żurka i tak nie da się jednak dopaść za przeszłość, bo za PRL należał do KPN. Dlatego na topie są teraz sprawy kryminalne, obyczajowe czy rodzinne. I pieniądze. Byłego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego strażnicy sędziowskiej moralności odsądzili od czci i wiary za wzięcie ponad 100 tys. ekwiwalentu za niewykorzystany urlop (od razu zadeklarował utworzenie za nie fundacji).

Szczucie zawsze przynosi efekty. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w czasie wzmożonego zwalczania TK dostawali codziennie hejterskie maile. Takie maile i esemesy dostają też sędziowie powszechni, m.in. Żurek i Łączewski. W aucie sędziego Łączewskiego zaparkowanym pod sądem ktoś przestrzelił szybę. Poluzowano mu śruby mocujące koło. Sędziemu Żurkowi przebito opony w samochodzie. Sprawa strzelania pod budynkiem sądu trafiła do prokuratury – na razie bezowocnie.

Prokuratura interesuje się też sędzią Żurkiem: bez jego zawiadomienia wszczęła postępowanie. Teoretycznie w jego obronie. Ale wszczęcie postępowania w sprawie gróźb i prób zamachu daje prokuraturze możliwość podsłuchiwania telefonu i kontrolowania komputera sędziego. Także kontroli korespondencji. M.in. dlatego nie zgłaszał doznawanego nękania do prokuratury. Jednak ta wszczęł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]