POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 5 (5) z dnia 2016-05-11; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 22. Dusza i ciało; s. 67-

Słabości i choroby

Małgorzata Osowiecka

Sens i bezsens bólu

Dr Przemysław Bąbel o tym, w jakim stopniu psychika może wzmagać lub łagodzić fizyczne cierpienia

Małgorzata Osowiecka: – Czym jest ból z punktu widzenia psychologa?
Przemysław Bąbel: – To zjawisko wielowymiarowe, choć najczęściej analizuje się dwa jego wymiary. Jego siła, to jak bardzo boli, jest wymiarem sensorycznym. Zaś emocjonalnym – nieprzyjemność bólu, jego uciążliwość, czyli to, jak się go odbiera. Te dwa czynniki są ze sobą związane, ale to nie znaczy, że silny ból jest zawsze bardziej nieprzyjemny niż słabszy – nawet nieznaczny może być bardzo nieprzyjemny, np. kiedy przez dłuższy czas człowiek odczuwa tzw. ćmienie. Reakcja na ból zależy także od wielu czynników psychologicznych, z których najważniejszym jest poziom odczuwanego lęku.

Po co nam ból? Życie bez niego byłoby lepsze.
Z pewnością. On jednak pełni funkcję informacyjną. Mówi o tym, że nasze tkanki są uszkodzone albo że może dojść do ich uszkodzenia. Podpowiada, że coś jest nie tak ze zdrowiem. Zazwyczaj kiedy człowieka boli, idzie on do lekarza i po interwencji ból znika. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy pomimo nieistnienia albo ustania przyczyn medycznych ból wciąż trwa, czyli staje się bólem przewlekłym. Możemy o nim tak powiedzieć po trzech miesiącach np. od mastektomii czy amputacji kończyny.

Czyli ten ból jest psychiczny?
Nie. Coś takiego nie istnieje. Każdy ból jest realny, niezależnie od źródła, choć nie każde potencjalne czy realne uszkodzenie tkanek powoduje ból. Tradycyjnie uważano, że pobudzenie receptorów w skórze powoduje uruchomienie impulsu nerwowego, który bezpośrednio trafia do ośrodka bólu w mózgu. Takie rozumowanie okazało się jednak niewystarczające dla wyjaśnienia tego, że z jednej strony nie każdy bodziec szkodliwy wywołuje ból, a z drugiej, że nieszkodliwe bodźce mogą wywoływać ból. Teoria neuromatrycy bólowej Ronalda Melzacka podkreśla, że ból powstaje w mózgu w wyniku zaangażowania sieci składającej się z wielu różnych struktur mózgowych. Dlatego uszkodzenie tkanek nie jest warunkiem ani koniecznym, ani wystarczającym do tego, żeby wywołać ból, co pozwala wyjaśnić m.in. występowanie bólów przewlekłych, którym nie towarzyszy uszkodzenie tkanek.

Czy bólem można się zarazić?
Zdecydowanie. Pokazują to m. in badania, które prowadzimy w moim zespole. Na przykład jeśli dziecko oczekujące na szczepienie na korytarzu przychodni widzi inne, które właśnie wychodzi ze szczepienia, krzycząc i płacząc, trudno się dziwić, że zacznie się bać, co oczywiście nasili jego ból. U dorosłych działa ten sam mechanizm. A w poczekalniach przychodni i na oddziałach szpitali odbywa się wielka wymiana przykrych doświadczeń. Wszyscy rozmawiają o tym, jak bardzo cierpią. Samo oczekiwanie jest czynnikiem lękotwórczym, a także bezpośrednio wpływającym na ból, więc jeśli to tylko możliwe, najlepiej unikać przesiadywania w poczekalniach i przychodzić na konkretną godzinę.

Czy lęk przed bólem go wzmacnia?
Tak, im wyższy poziom lęku przed bólem, tym on jest silniejszy. Istnieją nawet specjalne narzędzia psychologiczne do pomiaru lęku przed bólem jako cechy. Różnice mogą wynikać z wcześniejszych doświadczeń bólowych, obserwacji innych osób cierpiących z powodu bólu, a także informacji na temat bólu pochodzących od innych osób czy z mediów.

Kogo boli bardziej, kogo mniej

Ból to chyba też kwestia indywidualna. Niektórzy to księżniczki na ziarnku grochu, a inni są twardzi. Dlaczego?
Tu mają znaczenie trzy elementy: próg czucia, czyli kiedy człowiek zaczyna odczuwać jakiś bodziec. Próg bólu, czyli kiedy ten bodziec zaczyna być bolesny. I wreszcie tolerancja bólu, a więc to, na ile człowiek jest w stanie wytrzymać ból. I wszystkie one są u różnych osób odmienne. Najsilniejszym czynnikiem różnicującym jest płeć.

Kobiety boli bardziej?
Tak. Mają niższy próg bólu – bodźce jeszcze niebolesne dla mężczyzn są już odczuwane jako bolesne przez kobiety. Kobiety wykazują też mniejszą nań tolerancję. Poza tymi biologicznymi uwarunkowaniami są też różnice społeczno-kulturowe. Wyniki badań pokazują na przykład, że jeśli badacz jest kobietą, panowie manifestują większą tolerancję bólu. Po prostu mniej chętnie wyrażają ból.

Nie wypada im się przyznawać?
Dokładnie tak. To oczywiście nie oznacza, że kobiety mają tendencję do użalania się nad sobą, a mężczyźni do ukrywania bólu. Po prostu nie tylko inaczej go odczuwają, ale i inaczej wyrażają. Swoją rolę odgrywają także stereotypy płciowe. Prowadziłem badania nad wpływem uczenia się przez obserwację na przeciwbólowe działanie placebo. Badani obserwowali mężczyznę oraz kobietę oceniających ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówca jest adiunktem w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie kieruje Zespołem Badania Bólu. Prowadzi badania nad placebo i pamięcią bólu. Autor przeszło pięćdziesięciu publikacji naukowych i ponad stu popularnonaukowych.