POLITYKA

Piątek, 24 marca 2017

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2016-11-23; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 24. Rady na kłopoty ze sobą i innymi; s. 26-29

Ja. Co ze mną nie tak

Ryszarda Socha

Sens snu

Dr Anna Wojtas jak zasypiać, spać i się wysypiać

Ryszarda Socha: – Trudno byłoby znaleźć osobę, która nigdy nie doświadczyła bezsenności. Tak to powszechne, że niejako normalne. Kiedy zatem człowiek cierpiący na bezsenność powinien szukać pomocy lekarza?
Anna Wojtas: – Jeżeli bezsenność jest krótkotrwała, przygodna, występuje kilka dni, nawet do kilku tygodni, nie powinniśmy się zbytnio przejmować. Bo im bardziej człowiek się martwi i nakręca brakiem snu, tym gorzej będzie spać i problem się nasili. Natomiast jeżeli kłopoty utrzymują się dłużej niż miesiąc, co najmniej trzy razy w tygodniu i wpływają na funkcjonowanie w ciągu dnia, to jak najbardziej należy pójść do lekarza.

Właściwie dlaczego sen jest tak bardzo potrzebny?
Bez niego nie ma życia. Gdy podczas eksperymentu pozbawiono go szczury, po kilku tygodniach wszystkie umierały. Sen nie tylko regeneruje cały organizm, ale też pozytywnie wpływa na pamięć. Obecnie coraz więcej badań skupia się na roli marzeń sennych w konsolidacji pamięci, utrwalaniu nabytych informacji, selekcjonowaniu tych niepotrzebnych, w zapamiętywaniu emocjonujących wydarzeń, ale też w oczyszczaniu, wyrzucaniu tego, co jest dla człowieka trudne. Sen ma wpływ na układ immunologiczny – jeżeli ktoś nie śpi albo śpi źle, to znacząco spada mu odporność. Sen jest niezbędny, żeby organizm mógł się zregenerować i zachowywać dobrą kondycję.

Zatem nieleczenie bezsenności może utrwalać niewłaściwe wzorce snu i przyczyniać się do powstawania różnych chorób. Ale przy krótkotrwałym problemie najbardziej wskazany jest spokój i sposoby naturalne.

Ile trzeba spać

To znaczy?
Przede wszystkim trzeba pamiętać o tzw. higienie snu. Badania pokazują, że pacjenci z bezsennością spędzają w łóżku dużo więcej czasu niż osoby, które śpią dobrze.

Licząc, że w ten sposób uda się wyjść z impasu, popełniają błąd?
Tak, bo wydłużając nadmiernie godziny snu, zwiększa się liczbę wybudzeń w nocy, co nie sprzyja regeneracji. W takiej sytuacji lepiej spać trochę krócej, bo wtedy sen jest głębszy i mocniejszy, więc człowiek wstaje bardziej wypoczęty. Na domiar złego osoby, które się w nocy nie wyśpią, w ciągu dnia, żeby lepiej funkcjonować, wypijają duże ilości kawy czy innych napojów pobudzających albo drzemią przez kilka godzin i kolejnej nocy znowu mają kłopot. Na to nakładają się błędne przekonania dotyczące snu – że powinien trwać minimum 8 godzin, że najlepiej zasnąć przed godz. 24, że przebudzenia w nocy są niedopuszczalne, że jak się człowiek nie wyśpi, to na pewno będzie źle funkcjonować w ciągu dnia. Przekonania te zwiększają stres, co z kolei potęguje bezsenność.

Te 8 godzin i najlepszy sen przed północą to naprawdę mity?
Mity. Każdy organizm jest inny. Większość ludzi dobrze funkcjonuje, gdy śpi trochę krócej – 6,5 do 7 godzin. Nadmiar snu – powyżej 9 godzin – też jest szkodliwy.

Podobno zdarzają się osoby szczerze przeświadczone o tym, iż cierpią na bezsenność, a badania wykazują, że to ich subiektywne odczucia.
Badania polegające na podłączeniu do aparatury rejestrującej przebieg snu (polisomnografu) często nie wykazują aż takiego nasilenia problemów, jakie zgłaszają pacjenci. Ale bywają też sytuacje odwrotne: badani twierdzą, że śpią dość dobrze, a aparatura pokazuje, że ten sen wcale taki dobry nie jest. Dlatego obecnie w diagnozowaniu bezsenności największą wagę przykłada się do subiektywnych skarg pacjentów, a nie metod obiektywnych. Bo każda jednostka jest inna. Pacjent jest ważniejszy od wyniku badania.

Pacjent narzeka, że śpi źle, badanie temu przeczy. Co w takiej sytuacji może zrobić lekarz?
Przeprowadzić dokładny wywiad: jakie używki stosuje pacjent, na co choruje, jak przebiega rytm snu i czuwania w ciągu doby. Na przykład osoby, które najefektywniej pracują po południu, zasypiają późno w nocy i wstają późno (tak zwane sowy), nie będą czuły się dobrze, kiedy zostaną zmuszone do codziennego wstawania o 5 rano. Dla ich organizmu jest to całkowicie niefizjologiczne. Inaczej jeśli są tzw. skowronkami. Są też takie osoby, które skarżą się na bezsenność, ale okazuje się, że tak naprawdę bardzo długo śpią w ciągu dnia, np. odbywają dwu- trzygodzinne popołudniowe drzemki.

Nie jest pani zwolenniczką drzemek?
Drzemki krótkie – tak. 15 czy 20 minut, zwłaszcza w godzinach południowych lub wczesnopopołudniowych nie są złe. Jeżeli ktoś bardzo dobrze śpi w nocy, może sobie pozwolić nawet na godzinną. Ale u większości osób dorosłych (dzieci to całkiem inna sprawa) dłuższe drzemki zaburzają sen nocny.

Dawniej w mediach sporo było porad, jak stopniowo skracać dobową dawkę snu, żeby wejść w nawyk i mieć więcej czasu na ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Rozmówczyni jest doktorem nauk medycznych, psychiatrą, certyfikowanym psychoterapeutą. Prowadziła badania i doktoryzowała się z problematyki zaburzeń snu u osób z zaburzeniami psychicznymi. Przez wiele lat pracowała w Klinice Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz w Poradni Zaburzeń Snu Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.