POLITYKA

Wtorek, 17 października 2017

Polityka - nr 9 (11) z dnia 2017-09-13; Pomocnik Historyczny. 4/2017. Marcin Luter i reformacja. 500 lat protestantyzmu; s. 40-47

Reformacja

Grażyna Jurkowlaniec

Słowa, obrazy, dźwięki

Reformacji towarzyszyła rewolucja medialna. Czcionka, drzeworyt, nuta miały budować poczucie odrębności i wspólnoty oraz wzmacniać efekt rozprawy z przeciwnikiem.

Intrygujące zdanie o obrazach. W obszernym tomie postanowień synodu biskupów, który obradował 10 lutego 1621 r. w kościele Mariackim w Krakowie, znalazło się intrygujące zdanie: „Zakazujemy (…) wszelkich obrazów wydrukowanych na papierze, zawierających pewne sceny z życia naszego Zbawiciela z wydrukowanymi poniżej pieśniami niemieckimi, najczęściej bowiem drukują je heretycy, a przy tym zawierają one pewne rzeczy niezgodne z Pismem Świętym”. Jak wiadomo, kategoryczne zakazy zwykle dowodzą z jednej strony powszechności piętnowanego zjawiska, z drugiej – przekonania o powadze związanych z nim zagrożeń. Przedmioty, które dziś określilibyśmy jako święte obrazki, niewątpliwie były już w początku XVII w. zjawiskiem masowym, nasuwa się natomiast pytanie, dlaczego krakowscy hierarchowie uznali je za tak niebezpieczne? Czy tylko dlatego, że zawierały wątpliwe doktrynalnie treści, a produkowali je niekatolicy? Czy także dlatego, że towarzyszyły im pieśni? A może dlatego, że były to pieśni niemieckie? Zapewne nie dlatego, że do produkcji użyto prasy drukarskiej, choć jest uderzające, że w jednym zdaniu zaznaczono to aż trzykrotnie (w oryginale używając różnych form łacińskiego czasownika imprimo).

Czcionki i tezy. Wśród wydarzeń symbolizujących początki epoki nowożytnej zwykle wskazuje się wynalezienie ruchomej czcionki drukarskiej i ogłoszenie 95 tez przeciwko odpustom. Choć dzieli je kilkadziesiąt lat, pozostają ze sobą ściśle powiązane. Pomysł Jana Gutenberga wprawdzie został podjęty przez wielu drukarzy, jednak w początku XVI w. na rynku produkcji książki w cesarstwie zapanował zastój, a ponowne ożywienie można zaobserwować w pierwszych latach reformacji. Zdaniem niektórych historyków Marcin Luter, obdarzony wyjątkowym instynktem marketingowym, w pełni zrozumiał potęgę nowego medium, które umiejętnie wykorzystywał do rozpowszechniania swych poglądów. Były one ogłaszane przede wszystkim w formie masowo wydawanych broszur i druków ulotnych, ale reformacja miała odegrać istotną rolę także w dziejach książki – w tym najważniejszej księgi chrześcijaństwa – Biblii. O ile bowiem edycja Pisma Świętego, nad którą Gutenberg pracował w Moguncji w latach 1452–54, ukazała się zapewne w niespełna 200 egzemplarzach (z których do dziś zachowało się mniej niż 50), o tyle nakład pierwodruku tłumaczenia Nowego Testamentu w niemieckim przekładzie Lutra, opublikowanego w Wittenberdze we wrześniu 1522 r. (tzw. Septembertestament), szacuje się na ok. 3 tys. egz. Dzieło to jest też określane jako pierwszy bestseller w dziejach książki, bo już w grudniu konieczny okazał się jego dodruk (tzw. Dezembertestament), choć, jak zobaczymy, wiązały się z tym również pewne kontrowersje.

Język i ilustracje. O powodzeniu Nowego Testamentu z 1522 r. zadecydowało wiele czynników, ale wyróżnić należy dwa. Kluczowe znaczenie miał niewątpliwie język. Tezy przeciwko odpustom krążyły w formie druków: niemal natychmiast ukazały się jako czterostronicowy pamflet (Bazylea, 1517 r.) oraz wielkoformatowy plakat (Lipsk i Norymberga, 1517 r.), jednak były spisane po łacinie, a więc z grona ich potencjalnych odbiorców pozostawali wykluczeni ci, którzy posługiwali się wyłącznie językiem niemieckim. Mając to na uwadze, Luter szybko zaczął pisać i publikować po niemiecku rozprawy i kazania poświęcone ważnym zagadnieniom doktrynalnym, następnie zajął się tłumaczeniem Biblii, a także opracował podstawowe prawdy wiary w Dużym i Małym Katechizmie (1529 r.).

Drugim elementem, który wpłynął na popularność Septembertestament, była atrakcyjna szata graficzna, a przede wszystkim obecność ilustracji. Drzeworyty pojawiały się oczywiście w książkach już wcześniej, przy czym często cechowały się przeciętnym lub słabym poziomem artystycznym i niewyszukaną treścią. Tym razem jednak zostały oparte na starannie przemyślanych kompozycjach Lucasa Cranacha Starszego (art. s. 49) i miały nie tylko wartość dekoracyjną, lecz także zawierały kilka akcentów odwołujących się do bieżącej sytuacji wyznaniowej. Księgą, którą (nie tylko w tym czasie) chętnie interpretowano w nawiązaniu do aktualnych wydarzeń, była Apokalipsa i tu właśnie znalazł się wyjątkowo obszerny cykl ilustracji. Cztery z nich odznaczają się jednoznacznie antypapieską wymową: „Bestia, która wydała wojnę dwóm świadkom” (Ap 11,7), „Bestia, z której ust wychodzą ropuchy” (Ap 16,13) i „Nierządnica babilońska” (Ap 17,1) mają na głowie tiarę (ilustr. 1a), a w scenie „Upadku Babilonu” (Ap 18) płonące miasto (ilustr. 2a) przypomina fragment panoramy Rzymu ze słynnej „Kroniki norymberskiej” Hartmanna Schedla, z Zamkiem św. Anioła i Belwederem (po prawej stronie, ilustr. 2b).

Nowy Testament Lutra nie jest ani pierwszym tłumaczeniem ksiąg biblijnych na język niemiecki, ani odosobnionym przykładem wprowadzania akcentów polemicznych do scen religijnych. Zasługuje ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]