Czwartek, 17 maja 2012
W Parlamencie Europejskim po raz kolejny wróciło pytanie, czy w Katyniu doszło do ludobójstwa, czy też „jedynie” do masakry. To nie tylko spór o słowa, ale też próba adekwatnego nazwania mordu, towarzyszącego ludzkości od zawsze.
Od początku świata ludzie wciąż się tylko mordują i zabijają” – pisał z goryczą w 1559 r. portugalski jezuita Manuel da Nóbrega. Czyż Kain nie zabił Abla, a Jozue nie wyrżnął mieszkańców Jerycha? Czy Achajowie nie zniszczyli Troi? Czy Spartanie nie wychowywali swych chłopców na wojowników, każąc im zabijać Bogu ducha winnych helotów? I czyż chrześcijańskiej Europy nie stworzono ogniem i mieczem, odrzucając Saracenów i siłą nawracając pogan?
Masowe morderstwa od zawsze towarzyszą dziejom ludzkości. W grobach sprzed 7 tys. lat znaleziono pod Heilbronnem dziesiątki czaszek dorosłych i dzieci z wyraźnymi śladami wielokrotnych ciosów kamienną siekierą. A kilka lat temu – już po upadku totalitarnych ideologii nazizmu, leninizmu czy maoizmu – muzułmański rząd Sudanu wypędził 2,5 mln czarnych mieszkańców Darfuru, mordując niemal 500 tys.
Naukowcy nie są zgodni, czy żądza masowego mordu jest nam wrodzona, czy nabyta. Pesymiści – jak choćby David Livingstone Smith z New England University (POLITYKA 19) – twierdzą, że agresja wewnątrzgatunkowa jest zapisana w genach, strukturze mózgu i biologicznych instynktach człowieka jako najgroźniejszego z drapieżników. Optymiści – jak choćby sygnatariusze oenzetowskiej Deklaracji z Sewilli z 1986 r. – dowodzą, że ani etologia, ani biogenetyka, ani neurofizjologia tego nie potwierdzają. Wojny i ludobójstwo, dowodzą, nie są zjawiskiem naturalnym, bo wymagają językowego porozumienia, koordynacji działania i wizerunku wroga. Są więc wynikiem wychowania i agresywnej kultury. Potwierdzać tę tezę mają społeczności, które przez całe stulecia nie prowadziły żadnych wojen. Czyżby więc wystarczyło poznać kulturowe przyczyny agresji, by znaleźć środki zapobiegania wojnom i ludobójstwu?
Obsesje i mity
Po II wojnie światowej niby je znaleziono. W 1948 r. ONZ uchwaliła konwencję ścigającą ludobójstwo. Jednak w ciągu następnego półwiecza liczba ofiar akcji eksterminacyjnych na różnych kontynentach grubo przekroczyła liczbę ofiar II wojny światowej. I długo żaden z powojennych ludobójców nie stanął – jak niemieccy zbrodniarze wojenni w Norymberdze – przed międzynarodowym trybunałem. Jeszcze w latach 80. nie było siły, która postawiłaby przed sądem Pol Pota, odpowiedzialnego za śmierć dwóch milionów Kambodżan.
Stały międzynarodowy trybunał utworzono dopiero po zakończeniu zimnej wojny, w 2002 r. Przed jego agendami stanęli nie tylko prezydent Miloszević czy były premier Ruandy Kambanda, ale także szeregowi wykonawcy masakr w Salwadorze, Gwatemali czy Darfurze.
Ale to tylko jeden krok do przodu, mówi Ben Kiernan, prowadzący na Yale University badania porównawcze nad ludobójstwem. Same rozwiązania prawne nie wystarczą. Trzeba poznać mordercze wzorce kulturowe, obsesje i mity, które od wieków prowadzą do wyniszczania całych grup, by dostrzegać sygnały ostrzegawcze i przeciwdziałać zagrażającemu ludobójstwu.
W swej przygnębiającej dokumentacji „Krew i ziemia. Ludobójstwo i zagłada od Sparty po Darfur” Kiernan przebadał historię społeczną, typowe formuły ideologiczne i procesy decyzyjne masakr i zbiorowych morderstw na różnych kontynentach. Nawet jeśli Europejczycy – w trakcie swej ekspansji kolonialnej ostatnich 500 lat – wnieśli najbardziej złowrogi wkład do historii ludobójstwa, to jednak jego mechanizmy we wszystkich kręgach cywilizacyjnych są porównywalne. W Europie, z jej wyprawami krzyżowymi przeciwko niewiernym i poganom, i w Indochinach, gdzie w XV w. Wietnamczycy zniszczyli państwo Champa. W Meksyku, podbijanym w XVI w. przez Corteza, i w Korei kolonizowanej w tym samym czasie przez Japończyków.
Jak wykazuje Kiernan, główną przyczyną aktów ludobójczych jest nienawiść religijna i rasowa. Do tego dochodzi idealizacja przeszłości, gloryfikacja wiejskiego życia oraz uzasadnienie ekspansji terytorialnej swoją wyższością cywilizacyjną nad tubylcami. Rasizm stwarza przekonanie o niezmiennych cechach i nierówności biologicznej. Religia – poczucie wyższości własnych wierzeń nad wierzeniami innych. Kult ziemi pozwala traktować obcych jako intruzów, również tych, którzy na tej ziemi byli przed nami, ale rzekomo nie potrafili jej zagospodarować. I wreszcie, zakładanie kolonii oraz ambicje mocarstwowe i imperialne opierają się na ideologii wyższości własnej kultury nad sąsiednimi i prawie silniejszego do wypędzenia, wytępienia i zniewolenia tubylców, którym się odmawia cech człowieczych i prawa do życia. Przy czym moralne prawo do eksterminacji wywodzi się z zafałszowanej historii i religijnych legend.
Błogosławieństwo mordu
Angielskie pojęcie genocide powstało dopiero w czasie II wojny światowej. Stworzył je polski prawnik żydowskiego pochodzenia Rafał Lemkin, gdy na zlecenie rządu londyńskiego przygotowywał dla aliantów prawne ramy ścigania niemieckich zbrodni wojennych. Jednak świadomość, że ludobójstwo nie wymaga fizycznego wymordowania całego ludu, jest starsza i także łączy się z Polską.
Po klęsce powstania listopadowego niemiecki poeta August von Platen określił rozbiory Polski pojęciem <...
[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]