POLITYKA

środa, 29 marca 2017

Polityka - nr 2 (3093) z dnia 2017-01-11; s. 18-21

Rozmowa Polityki

Joanna Podgórska

Słusznie nieposłuszni

Lider Obywateli RP Paweł Kasprzak o tym, jak państwo walczy z opozycją polityczną i społeczną – i na ile radykalne powinny być protesty wobec władzy

Joanna Podgórska: – Nie ma pan uczucia déjà vu? Jako opozycjonista w czasach PRL namawiał pan do przestępstwa i teraz znów pan namawia.
Paweł Kasprzak: – Bardzo głębokie. Nie tylko dlatego, że dziś, jak za czasów komuny, znów trzeba rozrabiać. Miałem zaszczyt załapać się na opozycję z lat 70. Ona była zupełnie unikatowa. Tego się nie pamięta, bo dziś mówi się głównie o opozycji niepodległościowej. W latach 70. opozycja miała na sztandarach prawa człowieka. Na tym się wychowałem. Potem w tłumie maszerującym pod znakiem Solidarności działacze starej opozycji zostali zadeptani. Dziś Obywatele RP walczą o tę samą sprawę i napotykają podobny deficyt zrozumienia. Tak, déjà vu mam cholernie silne.

Dlaczego nawołuje pan do nieposłuszeństwa obywatelskiego?
Nie zamierzałem w najmniejszym stopniu aż tak szaleć. Tak jak 50 tys. ludzi wpisałem się na facebookową grupę KOD. Przez wszystkie wpisy wyrażające oburzenie i przerzucanie się kolejnymi przykładami paskudztw, które PiS wyprawia, zaczęły się przebijać komentarze, że może byśmy coś zrobili, zamiast biadolić. Na to pojawiały się odpowiedzi, że cóż można zrobić, skoro oni są tak bezczelni i mają władzę? Akurat wtedy powstawał rząd i prezydent Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego. Pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy – rzeczywiście żywcem wyrastająca z dawnych doświadczeń – skoro Kamiński wielokrotnie zapowiadał, że pozwie każdego, kto go nazwie przestępcą, to nic prostszego, jak to zrobić. Jeśli da się sprowokować i naprawdę mnie pozwie, to spełnią się społeczne postulaty, by jego sprawa zakończyła się przed sądem. Oczywiście w tej sprawie ja byłbym oskarżony, a nie on, ale to jego uczynki byłyby przedmiotem zainteresowania sądu. Niestety, KOD uznał, że takie działanie nie mieści się w ich modus operandi.

Następnym przestępstwem, do jakiego wzywa ruch Obywatele RP, jest lżenie prezydenta Dudy.
Andrzej Duda nas skusił z tego powodu, że lżenie prezydenta jest automatycznie ścigane z oskarżenia publicznego. Na ten automat bardzo liczyliśmy. Przeliczyliśmy się. Chcieliśmy sprowokować proces. Byłby ciekawy, bo według prawników w artykule dotyczącym lżenia prezydenta nie ma kontrasygnaty prawdy. To znaczy, jeżeli prezydent kogoś zamordował, to nazwanie go mordercą nadal jest zniewagą. W tym kontekście ciekawe byłoby rozumienie istoty konstytucyjnej wolności słowa. Bo zgodnie z konstytucją wolność – więc również wolność słowa – wolno ograniczyć w wyraźnie określonych przypadkach – tu chodzi o ochronę porządku konstytucyjnego – ale nie wolno naruszać istoty tej wolności. Ciekawe, jak tę sytuację interpretowałby sąd konstytucyjny – no, ale już tego sądu nie ma.

W każdym razie w ramach tej akcji stawaliśmy z transparentem, że Andrzej Duda jest łgarzem i krzywoprzysięzcą. Podpisywaliśmy się pod tym z imienia i nazwiska. Zgodnie z tym, czego się spodziewaliśmy, druga strona unikała reakcji, choć bywało nerwowo. Ostatnio, gdy prezydent był pod Cieszynem w jakiejś małej miejscowości, dwie osoby od nas udały się na rekonesans. Przeganiano je zewsząd, jak na westernach. Najpierw interweniowało BOR, a potem, gdy stanęli na obrzeżach wioski, w jakimś lesie, nasłano na nich policję. Mieliśmy ochotę powtórzyć akcję w święto Trzech Króli, ale okazało się, że uroczystości z udziałem prezydenta mają charakter religijny. W takich sytuacjach nie chcemy rozrabiać.

Na czym jeszcze w praktyce polega wasze nieposłuszeństwo obywatelskie?
Drugą akcję sprowokował znany powszechnie z poczucia humoru marszałek Kuchciński. Gdy w lipcu rozwalano Trybunał Konstytucyjny, na dziedzińcu przed budynkiem Sejmu rozwinęliśmy transparent. Spowodowało to natychmiastową interwencję Straży Marszałkowskiej z szarpaniną włącznie. Zawsze w takich sytuacjach odmawiamy opuszczenia miejsca. To samo mówimy policji, ilekroć próbuje nas usunąć z terenu legalnej demonstracji. Zawsze tego od nas żądają, a my zawsze mówimy nie. To nie jest klasyczne nieposłuszeństwo obywatelskie, bo to oni łamią prawo, a my je tylko egzekwujemy. Ale zamierzamy demonstrować również wtedy, gdy Kaczyński przepchnie nowelizację prawa o zgromadzeniach i zostaniemy pozbawieni takiego prawa.

Wtedy, jeszcze w lipcu, marszałek Kuchciński znowelizował regulamin i od tego czasu wejście na skwerki pod Sejmem też wymaga przepustki. Uznaliśmy, że to świetnie, bo wystarczy uzyskać przepustkę, wejść tam i rozwinąć transparent. To powoduje natychmiastową reakcję Straży Marszałkowskiej. Część z nas odmawia opuszczenia terenu, stawia bierny opór i bywa wynoszona. Wtedy otrzymujemy roczny zakaz wstępu na teren Sejmu. Kilka osób, w tym ja, postanowiliśmy tego nie respektować i weszliśmy na teren Sejmu na rympał, mówiąc kolokwialnie. To spowodowało, że dostaliśmy prokuratorskie zarzuty. Bardzo jesteśmy z&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Paweł Kasprzak – 56 lat, czwórka dzieci. Studiował fizykę na Politechnice Wrocławskiej i historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Założyciel i działacz NZS, współtwórca Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej, współpracownik Ruchu WiP, Pomarańczowej Alternatywy, działacz Solidarności. Pracował jako dziennikarz, menedżer telewizyjny, producent i autor programów telewizyjnych, operator, montażysta. Obecnie specjalista w dziedzinie technologii produkcji telewizyjnej.