POLITYKA

środa, 29 marca 2017

Polityka - nr 3 (3094) z dnia 2017-01-18; s. 12-15

Temat tygodnia

Edwin BendykBartosz Piłat

Smog i mrok

Koszmarnie zanieczyszczone powietrze stawia Polskę w szeregu najbardziej zatrutych państw świata, a w Europie wręcz na pierwszym. Jeśli znów nic z tym nie zrobimy, to się podusimy.

Trzeba było alarmistycznych wyników skażenia powietrza w Warszawie (w pierwszym tygodniu 2017 r.), by problem smogu na dobre znalazł się w głównym strumieniu informacyjnym. I bardzo dobrze, bo o poważne traktowanie tematu niektórzy w Polsce upominają się od lat.

Źródeł smogu (jak wszyscy używamy angielskiego neologizmu łączącego dym z mgłą) nad polskimi miastami jest wiele, ale największe są dwa: kotły węglowe, którymi ogrzewamy domy, oraz pojazdy, które setkami tysięcy przewalają się przez największe miasta Polski. Polakom wciąż trudno zrozumieć, że nie muszą mieć prawa do wjeżdżania w każde miejsce prywatnym samochodem oraz że to, co wrzucają do pieców grzewczych, ma jednak znaczenie. Węgiel marnej jakości, miał, a nawet śmieci (w tym koszmarnie toksyczne sztuczne tworzywa, plastikowe butelki) po spaleniu trafiają w powietrze, a stąd do płuc nas wszystkich. Europejska Agencja Środowiska podaje, że w Polsce na skutek wysokiego stężenia cząstek pyłu o rozmiarach 2,5 mikrometra (PM 2,5) przedwcześnie umiera blisko 50 tys. osób rocznie!

Każde miasto ma swoją specyfikę. Jeśli w Krakowie blisko połowa zanieczyszczeń pochodzi z kominów domów, a niespełna jedna trzecia z pojazdów, to w Warszawie zanieczyszczenia w 60 proc. składają się z emisji komunikacyjnej, zaś w kilkunastu procentach z tego, co wychodzi z kominów kotłów węglowych. To statystycznie, bo w okresie największych mrozów, jak pokazały pierwsze dni nowego roku, i Warszawa cierpi od dymu węglowego, także nawiewanego z podwarszawskich gmin.

Na dodatek średnia wieku auta w Polsce to 16 lat (wg danych Samaru), jeśli odliczyć unieruchomione, lecz niewyrejestrowane najstarsze pojazdy, to przeciętny samochód na polskich drogach liczy 12–13 lat. Niestety, 2016 r. był rekordowy zarówno pod względem liczby, jak i wieku sprowadzonych z zagranicy samochodów – przybyło ich ponad milion, blisko 600 tys. miało ponad 10 lat! Trudno ocenić, w jakim stopniu zagraniczni właściciele złomu na czterech kółkach, wypychając go Polakom, są beneficjentami polskiego rządowego programu 500+. Wiadomo natomiast, że nie istnieje praktycznie kontrola techniczna jakości emisji, a właściciele starszych pojazdów z silnikami Diesla lubią dla zwiększenia mocy napędu wycinać filtry cząstek stałych (koszt wymiany waha się od 500 do 4 tys. zł) pozbawiające spaliny groźnych sadz.

Chłodno o grzaniu

To politycy ponoszą winę za obecność nad polskimi miastami pochodzących z kominów kotłów węglowych gigantycznych ilości pyłów zawierających rakotwórcze substancje. Od dwóch dekad nikt w Polsce nie zadbał, by urządzenia służące do ogrzewania domów były jak najwyższej jakości – gorzej, w 2004 r., wstępując do UE, zlikwidowaliśmy stare normy dla paliw węglowych, a nowych, które obiecaliśmy Unii, wciąż nie ma. Nikt też nie pilnował, by polskie domy jednorodzinne zużywały jak najmniej ciepła, a w związku z tym jak najmniej paliwa. W efekcie mamy dziś w Polsce ok. 5 mln domów jednorodzinnych (za Instytutem Ekonomii Środowiska z Krakowa), wśród których 3,5 mln jest słabo albo w ogóle niezaizolowana. Od początku XXI w. powstało w Polsce blisko milion nowych domów. Tylko od inwestora zależało, jak dociepli swój budynek, a to z kolei było uzależnione od poziomu jego zamożności.

Mimo wprowadzania dyrektyw unijnych określających wymagania dla nowych budynków Polska i rządząca nią do niedawna Platforma Obywatelska nie wdrożyły żadnych programów wspierających nowoczesne budownictwo – ostatecznie wycofano się nawet z obowiązkowej certyfikacji energetycznej nowych obiektów. Rząd PiS także drepcze w miejscu, choć od 2023 r. na terenie Unii Europejskiej powinny powstawać już wyłącznie budynki określane dziś mianem pasywnych, a więc zużywające minimalne ilości energii. Jeśli standardowy budynek oparty na technologiach z początku XXI w. w najlepszym razie zużywa ok. 90 kWh rocznie na metr kwadratowy, a najczęściej ok. 120 kWh, to pasywny nie przekroczy zużycia na poziomie 15 kWh. Nowe technologie oznaczają więc ośmiokrotne zmniejszenie ilości zanieczyszczeń powstających przy produkcji ciepła do ogrzania domów.

Mikrogramów na tony

Biorąc pod uwagę, że we wsiach i miasteczkach brakuje sieci ciepłowniczych czy gazowych, jedynym dostępnym tam źródłem ciepła są albo kotły węglowe, albo kotły zużywające ciągle drożejący olej opałowy (w ciągu dekady cena wzrosła niemal dwukrotnie). Nic dziwnego zatem, że w Polsce funkcjonuje ponad 3,5 mln kotłów na węgiel, a co roku sprzedawanych jest niemal 300 tys. nowych. Na dodatek wśród 3,5 mln sztuk pieców węglowych aż 3 mln (to znowu szacunki IEŚ z&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Najbardziej zanieczyszczone większe miasta w Europie

1. Pernik (Bułgaria)

2. Płowdiw (Bułgaria)

3. Kraków

4. Plewen (Bułgaria)

5. Dobricz (Bułgaria)

6. Nowy Sącz

7. Gliwice

8. Zabrze

9. Sosnowiec

10. Katowice

Dane: EAŚ

Załączniki

  • Coraz duszniej

    Coraz duszniej

  • Źródła zanieczyszczeń powietrza w Polsce

    Źródła zanieczyszczeń powietrza w Polsce

  • Źródła ciepła w domach jednorodzinnych

    Źródła ciepła w domach jednorodzinnych