POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 24 (3114) z dnia 2017-06-12; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Aleksander Hall

Aleksander Hall

Sprawa najważniejsza z ważnych

PiS dąży do podporządkowania sobie władzy sądowniczej. To zmiana ustrojowa, której konsekwencje mogą dosięgnąć każdego z nas.

Rządy Prawa i Sprawiedliwości wyrządzają Polsce szkody w wielu obszarach. W kwestiach ustrojowych najgroźniejszy jest zamach na niezależność władzy sądowniczej i niezawisłość sędziów. Jego cel jest oczywisty od samego początku, czyli od późnej jesieni 2015 r., gdy większość sejmowa, łamiąc konstytucję, wybrała trzech dublerów na obsadzone już miejsca w Trybunale Konstytucyjnym, a prezydent Duda przyjął nocą ich przysięgi sędziowskie. Tym celem jest podporządkowanie pisowskiej władzy sądów i sędziów.

Po trwającym ponad rok oporze, którym kierował prezes Andrzej Rzepliński, niezależność TK została złamana. Pod prezesurą magister Julii Przyłębskiej Trybunał jest już posłuszny władzy politycznej i pomoże PiS w dalszym marszu po władzę nad sądami i sędziami. Wszystko wskazuje na to, że już 20 czerwca wyda wyrok w sprawie ustawy z 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa – zgodny z oczekiwaniami ministra Zbigniewa Ziobry, który zarzuca ustawie niezgodność z konstytucją. Jeśli plan PiS zostanie zrealizowany, KRS – instytucja stojąca na straży niezależności sądów i sędziów oraz mająca wielki wpływ na kariery sędziowskie – zostanie podporządkowana władzy politycznej, bez potrzeby ostentacyjnego złamania konstytucji, poprzez skrócenie kadencji 15 członków KRS będących sędziami.

Nietrudno wyobrazić sobie, jak będzie wyglądał ciąg dalszy. PiS – za pomocą swej większości parlamentarnej – uzyska większość także w KRS. Najważniejszymi – a zapewne jedynymi – kryteriami wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądowniczej będą: sympatia do obozu władzy oraz polityczna dyspozycyjność. Te cechy gorliwie demonstrują prezes Przyłębska oraz profesorowie Muszyński i Morawski, którzy wraz z dwoma innymi sędziami (jeden z nich jest dublerem) wydadzą wyrok na KRS w imieniu Trybunału Konstytucyjnego.

Niebawem los Rady może podzielić Sąd Najwyższy. Sędziowie sądów powszechnych znajdą się pod wielką presją władzy politycznej. Nie przesądzam końcowego wyniku walki PiS z sądami i sędziami. Jeśli jednak partia Kaczyńskiego ją wygra, najgroźniejszymi następstwami tego faktu będą: faktyczne złamanie ustrojowej zasady trójpodziału władz i uzyskanie przez rządzących olbrzymiej – chociaż nie zawsze formalnej – władzy nad obywatelami.

Monteskiusz przedstawił koncepcję podziału władz na władzę prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą w trosce o wolność jednostki. Wiedział, że skoncentrowana w jednym ośrodku władza stanowienia praw, rządzenia państwem i sądzenia skazuje jednostkę na łaskę i niełaskę rządzących. Nie przypadkiem trójpodział ten stał się normą we współczesnych zachodnich demokracjach. PiS świadomie dąży do wprowadzenia w Polsce całkowicie odmiennego modelu ustrojowego. To jedna z przyczyn krytykowania przez polityków tej partii obecnej konstytucji i ich deklaracji o potrzebie przyjęcia nowej ustawy zasadniczej. Ta projektowana przez PiS zmiana ustrojowa stwarza ogromne zagrożenie dla polskiej demokracji i wolności jednostki.

Nawet w sytuacji uzależnienia karier sędziowskich od partii rządzącej znajdzie się wielu sędziów, którzy będą orzekać niezawiśle i nie ulegną naciskom w sprawach, w których władza będzie oczekiwała wyroków zgodnych z jej interesem politycznym. Będą jednak musieli liczyć się z szykanami i publiczną nagonką – jak sędziowie Trybunału Konstytucyjnego za czasów prezesa Rzeplińskiego i sędziowie Sądu Najwyższego (określeni przez rzecznik klubu parlamentarnego PiS jako „grupa kolesi”). Być może także z prowokacjami ze strony służb specjalnych.

Oczywiście pojawią się również sędziowie dyspozycyjni, ulegli wobec oczekiwań władzy i tak głęboko się z nią identyfikujący, że zapominający o powołaniu sędziego. Dobrą ilustracją tej ostatniej postawy było oksfordzkie wystąpienie prof. Lecha Morawskiego – „sędziego dublera” Trybunału Konstytucyjnego.

Konformizm sędziowski niekoniecznie musi wyrażać się w wydawaniu wyroków na zamówienie władzy. Nietrudno jednak wyobrazić sobie sytuacje, w których sędzia będzie kierował się zasadą „aby wilk był syty i owca cała” czy uchylał się od brania odpowiedzialności za wydanie wyroku i przerzucał ją na innych sędziów, inne instancje. Wszystkie te praktyki będą miały już niewiele wspólnego ze sprawiedliwością.

Opisywane przeze mnie zjawiska niewątpliwie nastąpią, kiedy PiS zrealizuje swoje plany. Już teraz dokonują się jednak duże i niebezpieczne zmiany w świadomości społecznej spowodowane pisowskim atakiem na sądy. Lekceważenie przez władze wyroków sądowych oraz prowadzona przez aparat propagandowy obozu rządzącego nagonka na „sędziokrację” dewastują szacunek dla prawa i sądów niemałej części społeczeństwa, zwłaszcza tej sympatyzującej z obecną wł...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]