POLITYKA

Piątek, 24 października 2014

Polityka - nr 24 (2558) z dnia 2006-06-17; s. 80-81

Historia / Piłkarze na wojnie

Adam Dobroński

Strzały za frontem

Wśród polskich żołnierzy walczących na frontach II wojny byli także znakomici piłkarze. Rozgrywali mecze i strzelali gole. Dokumenty opisujące ten mało znany podrozdział dziejów znajdują się w londyńskim Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego.

W Drohobyczu, kresowym mieście, przy Powiatowej Komendzie Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego powstał w 1931 r. mały klub z drużyną piłkarską. Wnet przejęła go Powiatowa Komenda Związku Strzeleckiego i nadała nazwę Junak. Klub wegetował w lidze okręgowej, w 1936 r. dług w kasie wynosił 552 zł. Wtedy pojawił się w Drohobyczu dr historii lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza Mieczysław Młotek i on został prezesem Wojskowo-Cywilnego Klubu Sportowego. Dwudziestokilkuletni Tadeusz Krasoń objął funkcję trenera.

Za sprawą obu entuzjastów stał się cud: piłkarze z Drohobycza pięli się szybko w hierarchii ligi Małopolski Wschodniej, 40-tysięczne miasto oszalało. W czasie meczów wyludniało się; mówiono, że tylko ślepe na mecze nie chodzi. W 1939 r. Junak gromił rywali jako bezsporny faworyt w eliminacjach do Ligi Państwowej.

Wybuchła wojna, większość piłkarzy Junaka opuściła Drohobycz. Było to nocą z 11 na 12 września 1939 r. Tydzień później przez Stanisławów dotarli na Węgry. W drodze dr Młotek wypatrzył jeszcze dwóch graczy: Antoniego Fujarskiego i Władysława Kasinę. Na przekór okolicznościom postanowił w państwie Madziarów odtworzyć swą drużynę, szukał razem z Krasoniem w obozach dla internowanych polskich piłkarzy z różnych klubów, a po środkowego napastnika Władysława Szewczyka wysłał w marcu 1940 r. – z dobrym skutkiem – kuriera do Krakowa.

Pierwszy mecz Junak rozegrał w obozie Jovala siódmego dnia po przybyciu na Węgry. Kolejne na prowincji i w stolicy kraju, m.in. z klubem Beszkart. Komentatorzy byli zgodni, że „na swój sposób, po piłkarsku, na boiskach daje wyraz prawdzie, że Polska nie zginęła”. Wszystkich 20 zawodników zarejestrowano jako studentów, niektórzy z nich pracowali w zakonspirowanej komórce ewakuacyjnej przy Konsulacie RP w Budapeszcie. Łącznie w kilkunastu meczach najwięcej bramek zdobyli Antoni Borowski – 16 i Henryk Kidacki – 9.

16 czerwca 1940 r. drużyna Junaka rozegrała ostatni mecz na Węgrzech. W lipcu piłkarze dali znać o sobie w Jugosławii, zagrali trzy mecze w Zagrzebiu (8 bramek zdobytych i tyleż straconych). Pisała o tym prasa, ukazał się wywiad z Młotkiem. To był jednak dla większości krótki przystanek, gdyż wkrótce znaleźli się w Tel Awiwie.

Ręcznie pisany dziennik, zachowany w londyńskich archiwach, umożliwia prześledzenie zmagań piłkarskich Junaka od listopada 1940 r. do 4 stycznia 1941 r. Mieczysław Młotek otrzymał od dowódcy ośrodka zapasowego Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich (SBSK) rozkaz zorganizowania drużyny z prawdziwego zdarzenia. Ta wiadomość docierała do dawnych zawodników, zaczął się nowy werbunek, Tadeusz Krasoń wznowił treningi.

I zaczęły się mecze, głównie z drużynami Makabi oraz Hapoel w Tel Awiwie, Hajfie, Jerozolimie. Przychodziły na nie tłumy publiczności i dostojne osoby, powiewały flagi biało-czerwone i żydowskie, spotykano wielu graczy, którzy swą karierę rozpoczynali w Polsce. Podobnie było i z sędziami. W Hederze kapitan polskiej drużyny otrzymał proporczyk z napisem: „Wojsku Polskiemu walczącemu dla oswobodzenia ojczyzny w przyjaźni Ogólny Związek Rob. Żyd. w Palestynie”. Regułą stały się pomeczowe przyjęcia i dary (od państwa Heroldów cały wóz pomarańczy). Oprócz piłkarzy do rywalizacji sportowej przystąpili lekkoatleci, koszykarze, tenisiści stołowi. Młotek: „Każde zawody dawały okazję do manifestowania przyjaźni dla Polaków... Prasa pisała o zawodach dużo i rzetelnie. Drużyna była atrakcją sportową...”. Zachowały się nazwiska zawodników, sprawozdania z meczów, liczne fotografie i plakaty.

Dr Młotek w połowie grudnia 1940 r. wyjechał do Egiptu, by objąć tam sekcję oświatowo-kulturalną Brygady. Wkrótce zaczął przywoływać do siebie co bardziej znanych graczy i 9 stycznia 1941 r. drużyna Junaka, wzmocniona kilkoma zawodnikami, rozpoczęła kolejny cykl spotkań już jako reprezentacja SBSK.

Zaczęło się pomyślnie, od zwycięstwa 3:1 z klubem Railway w obecności ministra Tomasza Arciszewskiego. Zachwycił zwłaszcza bramkarz Gerula, o którym gazety pisały, że od 10 lat Egipt nie oglądał goalkeepera tej klasy. Chwalono także gości za elegancką grę. W marcu – w obecności generałów – piłkarze rozgromili reprezentację Wojska Czechosłowackiego 10:1, następnie dołożyli (5:1) drużynie brytyjskiej Floty Śródziemnomorskiej. Po tym drugim meczu napisano, że „piękno gry Polaków leży w ich pracy zespołowej”. Kolejne mecze Polacy rozegrali z reprezentacją Okręgu Kanału Sueskiego, z wojskowymi formacjami egipskimi, z brygadą australijską (przyjechała z orkiestrą), z lotnikami angielskimi, z zespołami z Aleksandrii. Bilans bramek był niezwykle korzystny, wynosił 112:35. Odnotowywano słowa zachwytu nad grą ż...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]