POLITYKA

Czwartek, 17 maja 2012

Polityka - nr 38 (2522) z dnia 2005-09-24; s. 75-77

Historia / Dzieje wina

Joanna Podgórska

Święta libacja

Wino we wszystkich kulturach, w których się pojawiało, było święte. W Grecji miało własnego boga – Dionizosa, patrona upojenia i religijnej ekstazy. Pośredniczyło między człowiekiem a sferą sacrum jako narzędzie wtajemniczenia. Jego kolor kojarzył się z krwią, a więc życiem, co zaprowadziło je do nieśmiertelności. W naszej erze stało się krwią Zbawiciela.

Było lato 1945 r.; Europa zrujnowana wojną, okaleczona dwoma totalitaryzmami, gdy węgierski filozof i eseista Bela Hamvas w miasteczku nad Balatonem pisał wysmakowaną i subtelną „Filozofię wina”: „Człowiek zgrzeszył odczuwając bolesny skurcz serca, a Biblia nazwała ten właśnie skurcz grzechem pierworodnym. Od tego momentu ten właśnie skurcz, który w istocie naruszył religijną postawę człowieka, nosimy wszyscy w sobie: jest to szok dziedziczny. Irytuje nas własna słabość, ciągle szukamy ukojenia. Tego grzechu nie zmył nawet potop, ale wraz z tęczą, która pojawiła się na niebie po potopie, pojawił się również błogosławiony napój. Uważam wino za jeden z aktów najwyższej łaski. To wino przynosi ukojenie. Mamy wino! Możemy przeto uporać się z tym przeklętym szokiem. Wino przywraca nam autentyczne życie, raj; wskazuje, dokąd dotrzemy świętując koniec świata. Ów most między pierwszym a ostatnim dniem życia człowiek może przejść tylko w ekstazie. A tą ekstazą jest wino”.

W tamtych powojennych dniach brzmiało to jak wyznanie wiary. I naprawdę nim było. Ale święta historia wina rozpoczęła się tysiące lat temu. Sok z winogron zawsze miał tajemną moc samoistnej przemiany w napój mocniejszy i dokonywania przemiany tych, którzy go piją. Wprawia człowieka w stan euforii, ekstazy, podczas której objawiają się bogowie.

Wino podążało szlakami kultury. Przyjmowało się razem z cywilizacją grecką, szło za rzymskimi legionami, towarzyszyło chrześcijańskim misjonarzom. Za miejsce narodzin winorośli uchodzi południowy Kaukaz, tam odnaleziono najstarsze pestki tej rośliny i tam prawdopodobnie ucywilizowano dziko rosnącą winorośl, która była mocną lianą pasożytującą na drzewach.

A kto wynalazł wino? „Wszyscy i nikt – między Morzem Czarnym a Zatoką Perską” – odpowiada Maguelonne Toussaint-Samat w „Historii naturalnej i moralnej jedzenia”. Sok z winogron wytłaczano za pomocą kamieni już wcześniej. Pewnego razu ktoś musiał o nim zapomnieć (tak jak o papce z ziaren, z której zrobiło się piwo) i sok sfermentował. „A że zawierał o wiele więcej alkoholu niż piwo, dostarczył tym, co go wypili, niezapomnianych wrażeń”. Według historii świętej był to Noe. To on zasadził pierwszą winną łozę, pierwszy wyprodukował wino i pierwszy doświadczył jego skutków stając się protoplastą pijaków.

Pytanie, skąd Noe wziął winny szczep, Biblia pozostawia bez odpowiedzi. Może od Mezopotamczyków? Wszak w babilońskiej wersji mitu o potopie, w „Eposie o Gilgameszu”, kapitan arki Utnapiszti poi winem robotników „jak wodą z rzeki”. W każdym razie Biblia, zazwyczaj radykalna i wymagająca, nie potępia Noego, ale Chama, który się z niego wyśmiewał. Jak mówi stare przysłowie: Gdyby Bóg chciał zakazać wina, uczyniłby je gorzkim. Motyw wina pojawia się w Piśmie Świętym ponad 400 razy. Po hebrajsku wino (jain) i tajemnica (sod) mają tę samą wartość numeryczną – 70, czyli uniwersalność. W Księdze Wyjścia kiść winogron to pierwszy znak, że Żydzi dotarli do Ziemi Obiecanej; jest jednym z najstarszych symboli urodzaju. Jeszcze dziś wino jest niezbędnym elementem żydowskich świąt religijnych. Spełniają oni cztery toasty podczas święta Pesach, rozpoczynają i kończą nim szabat.

Między VI a IV tysiącleciem p.n.e. uprawa winorośli przez Azję Mniejszą dotarła do Egiptu. Tam jego boską opiekunką stała się Hathor, macierzyńska, rogata bogini księżyca i zaświatów, nocne oko pierwotnego bóstwa nieba – Re. Ale wynalazek wina przypisano Ozyrysowi – bogu roślinnej wegetacji i świata podziemnego. Podczas święta wina, które odbywało się przy nowiu, w dniu zwanym „księżyc powrócił” wypijano – jak twierdzi Herodot – więcej wina niż w ciągu całego roku. W ogóle pito go w Egipcie raczej niewiele, było towarem luksusowym, zastrzeżonym dla kapłanów, arystokracji i domu królewskiego. Ślady osadu po czerwonym winie odnaleziono w naczyniach z grobowca Tutanchamona.

Z Egiptu wino trafiło na Kretę i znalazło tam idealny klimat. Kreteńskie wina były słynne w całym starożytnym świecie, nawet Rzymianie cenili je najwyżej. Tam też – jak twierdzi wybitny religioznawca Karl Kerenyi – narodził się Dionizos (inna wersja mówi o jego trackim pochodzeniu). Pierwotną wersję jego imienia, di-wo-nu-so-jo, odczytano na odnalezionej w Pylos tabliczce zapisanej pismem linearnym B. Na Krecie odnaleziono także wspaniałe naczynia na wino, między innymi kunsztowne rytony w kształcie byczych głów. Kreteński Dionizos był bogiem wina, byka i kobiet. To one szerzyły jego kult i uczestniczyły w&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Tagi

alkoholwinohistoria