POLITYKA

Piątek, 20 października 2017

Polityka - nr 8 (10) z dnia 2017-08-09; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 26. Jak nie oszaleć w szalonym świecie; s. 23-25

Ja. Sami ze sobą

Piotr Kaczmarek-Kurczak

Techno sztafeta

Jakiego człowieka i pracownika hodują nowe technologie – co go motywuje, czego nie potrafi.

Współczesne firmy ogromnie potrzebują uzdolnionych i legitymujących się wysokimi kwalifikacjami, a okazuje się, że takie zalety coraz częściej są związane z deficytami w umiejętnościach społecznych. Bywa, że takie osoby nie tylko nie umieją poradzić sobie z krytyką lub odmową, ale też mają poważne problemy z dzwonieniem do klientów czy zachowaniem w większej grupie ludzi, np. podczas imprez firmowych czy zawodowych spotkań. Równocześnie sami siebie uważają za bardzo towarzyskich – twierdzą, że ich kontakty są dużo szersze niż kontakty ich rodziców.

Ma to spore znaczenie dla funkcjonowania organizacji, ponieważ tworzy wyzwania, do których współcześni menedżerowie nie są przyzwyczajeni. Skąd problemy? Głównym ich źródłem jest technologia – jej wpływ na relacje międzyludzkie. Wśród najmłodszych pracowników widać go najwyraźniej, ale zjawisko dotyka wszystkich grup wiekowych.

Odejścia pokolenia X

Autorką jednych z najciekawszych prac pokazujących zmiany w postawach życiowych kolejnych pokoleń jest Jean M. Twenge, profesor psychologii w San Diego State University (ponad 100 artykułów naukowych i rozdziałów książek na ten temat). W analizach wykorzystała ona dane z prowadzonych od lat 60. badań sondażowych wśród amerykańskich uczniów i studentów. Zebrane przez nią materiały stały się osnową wydanej w 2006 r. książki „Generation Me”. Główną postawioną tam tezą – prezentowaną zresztą również przez innych badaczy, choćby politologa z Harvard University Roberta Putnama – jest twierdzenie o zmianie orientacji nowych pokoleń amerykańskiej młodzieży z prospołecznego na znacznie bardziej indywidualistyczne. Według Jean M. Twenge pokolenie My (urodzeni w latach 1946–64 baby boomers) i tzw. generacja X (z roczników 1965–81), zostało zastąpione pokoleniem Ja (roczniki 1982–99). Nazywane jest ono również generacją Y czy też milenialsami.

W analizowanych przez nią sondażach, prowadzonych wśród młodych ludzi, widoczny jest np. stopniowy spadek zainteresowania respondentów rozwinięciem swojej osobistej filozofii życiowej – czegoś, co można by określić poszukiwaniem sensu życia lub celu w życiu. Minimum tej tendencji przypadło na 1987 r. i od tej pory odsetek respondentów deklarujących zainteresowanie jego znalezieniem oscyluje między 40 a 50 proc. Jednocześnie od 1969 do 1987 r. szybko rósł odsetek osób deklarujących zainteresowanie bogactwem lub bezpieczeństwem finansowym.

Jeszcze ciekawsze wyniki ujawniły badania przeprowadzone w firmach przez zespół Jean M. Twenge w 2010 r. Pytanie brzmiało: jakie czynniki motywacyjne preferują przedstawiciele tych trzech pokoleń. Odpowiedź potwierdziła odwrót od idealizmu w stronę egoizmu. W stosunku do baby boomers przedstawiciele pokolenia X i Y mniejsze znaczenie przypisywali czynnikom wewnętrznym, takim jak poczucie profesjonalizmu czy satysfakcja z wykonywanej pracy; społecznym, jak zespół, z którym pracowali; a także motywatorom związanym z altruizmem, czyli satysfakcji z pracy na rzecz innych. Różnice – choć widoczne – nie były jednak znaczące. Poważna zmiana dotyczyła motywatorów zewnętrznych. Następcy baby boomers cenili je zdecydowanie wyżej, ale wystąpiła między nimi wyraźna różnica. Dla pokolenia X ważne były zarówno osobista przyjemność w rodzaju wolnego czasu i urlopów, jak i premie czy wyznaczniki pozycji, takie jak służbowy samochód. Dla pokolenia Y absolutnie najważniejsza jest zaś osobista przyjemność. Przy czym o ile po 1987 r. pierwszy wskaźnik lekko spadł (do 60 proc.), o tyle drugi wolno pnie się dalej (do 80 proc). Pamiętajmy, że mówimy o danych z USA, na które nie ma wpływu widoczny dla Europy Środkowej efekt transformacji.

Skąd ta różnica? Jednym z wyjaśnień jest pojawienie się w latach 80. i 90. nowoczesnych technik informatycznych. One zmieniają relacje z otoczeniem, izolują człowieka od niechcianych zjawisk. O ile wcześniejsze chroniły głównie ciała – domy, galerie handlowe, drogi, samochody, windy zapewniały osobisty komfort i bezpieczeństwo, o tyle współczesne chronią także umysły i emocje. Poza tym telegraf, radio, telewizja czy telefon stacjonarny miały dużo mniejszy wpływ na komunikację międzyludzką niż komputery czy telefony komórkowe. Właśnie pokolenie Y było pierwszym, które mogło uciec od rzeczywistości społecznej do świata zapewnionego mu przez technologię. A to zmieniło jego oczekiwania wobec rzeczywistości.

Pokolenie X walczyło o osobisty komfort poprzez zdobywanie dóbr, bo nie miało alternatywy. Jeśli chciało żyć według własnych reguł i móc konsumować przyjemności oferowane przez nowoczesną cywilizację, musiało wspiąć się na szczyt drabiny społecznej. Przed pokoleniem Y otworzyła się lepsza droga. Mogło żywić swoją wyobraźnię najpierw dzięki grom komputerowym, a później – internetowi. Dzięki niemu stały się też dostępne nowe interakcje społeczne. Nie tylko niewymagające osobistego kontaktu z innymi, lecz także ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]