POLITYKA

Piątek, 18 kwietnia 2014

Polityka - nr 35 (2208) z dnia 1999-08-28; s. 68-69

Społeczeństwo

Andrzej Garlicki

Towarzysz Zenon

9 sierpnia Polska wystąpiła do Wielkiej Brytanii z wnioskiem o ekstradycję Heleny Wolińskiej, prokurator w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej w latach 1949-1955. Podstawą wniosku jest zarzut, że Wolińska podpisała w listopadzie 1950 r. decyzję o aresztowaniu gen. Augusta Fieldorfa ps. "Nil" i dwukrotnie przedłużała areszt. Do ostatniej chwili władze polskie zastanawiały się nad treścią wniosku. Jeszcze parę dni wcześniej rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej oświadczył, że wniosek zawiera zarzuty bezprawnego aresztowania przez prokurator Wolińską 14 osób, wśród nich Zenona Kliszki. Warto przypomnieć tę dziś już zapomnianą postać, mimo że ostatecznie to nazwisko nie znalazło się we wniosku ekstradycyjnym. Zenon Kliszko był bowiem prawą ręką Władysława Gomułki w latach 1956-1970 i odgrywał w tym czasie rolę szczególnie ponurą.

W październiku 1956 r., gdy Gomułka powrócił do władzy, Kliszko miał 48 lat i od 31 lat był działaczem ruchu komunistycznego. W 1925 r. wstąpił do Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, a w 1931 r., gdy studiował prawo w Uniwersytecie Warszawskim, został członkiem KPP. Pisywał do nielegalnej prasy komunistycznej, a w 1933 r. redagował ukazującą się w Łodzi "Kronikę Tygodniową". Było to legalne pismo wydawane przez komunistów. Kierował nim jednak krótko, bo został aresztowany. Nie udowodniono mu przynależności do KPP i w 1934 r. znalazł się na wolności. Przyczyniła się do zwolnienia pani (znana po wojnie literatka Mira Michałowska - pseudonim literacki: Maria Zientarowa), z którą był wówczas związany, a nawet został jej pierwszym mężem. Zdołała uzyskać od psychiatry opinię o ograniczonej poczytalności Kliszki.

Na wolności imał się różnych zajęć. Należało też do nich porządkowanie biblioteki ówczesnej muzy poetów i pisarzy pięknej Izabelli Gelbert, która po wojnie, jako Czajka-Stachowicz, była autorką kilku bestsellerów. Była to w ogóle postać barwna, o niesłychanym temperamencie. Była też osobą zamożną i miała dobre serce.

Wybuch wojny zastał Kliszkę w Warszawie. Wobec zbliżania się Niemców ruszył na wschód i przez Białystok dotarł do Lwowa. Nie odgrywał żadnej roli w polskich środowiskach komunistycznych w radzieckim Lwowie i po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej nie ewakuował się w głąb ZSRR.

Powrócił do Warszawy i po powstaniu PPR został jej członkiem. Był jednym z niewielu inteligentów, więc skierowano go do działalności prasowej. Wkrótce został członkiem Centralnej Redakcji. Wówczas zetknął się z Władysławem Gomułką.

W czasie powstania jako porucznik AL walczył na Żoliborzu. Miał wówczas kontakty z dowódcą AK na Żoliborzu, płk. Mieczysławem Niedzielskim ("Żywicielem"), któremu w latach sześćdziesiątych w powstańczych wspomnieniach poświęcił wiele ciepłych słów.

Po upadku powstania przepłynął Wisłę i znalazł się w Lublinie, gdzie spotkał się z Gomułką. Został kierownikiem Wydziału Personalnego KC PPR, co świadczyło o pełnym doń zaufaniu nie tylko Gomułki, a pewnie i Moskwy. Wkrótce został sekretarzem KC, posłem - stał się jedną z ważnych i wpływowych postaci w PPR.

W 1948 r. został, jako człowiek Gomułki, oskarżony o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne. Oznaczało to w najlepszym razie utratę wszystkich stanowisk partyjnych i państwowych. W 1953 r. został aresztowany (prokurator Helena Wolińska!) i był szykowany do procesu więzionego w tym czasie Gomułki.

Do procesu nie doszło, a w 1954 r. rozpoczęto zwalnianie aresztowanych. Kliszko po wyjściu z więzienia pracował w Książce i Wiedzy i w Państwowym Wydawnictwie Naukowym. Oczywiście na podrzędnych stanowiskach.

Wrócił do władzy wraz z Gomułką i wówczas rozpoczęła się jego błyskawiczna kariera. W 1957 r. został sekretarzem KC, dwa lata później również członkiem Biura Politycznego. Od 1963 r. był przewodniczącym Komisji Ideologicznej. W 1957 r. został też posłem i stanął na czele Klubu Poselskiego PZPR w Sejmie, co niejako automatycznie powodowało wybór na wicemarszałka Sejmu.

Wszystkie te funkcje były ważne, ale najważniejsze było to, że Kliszko cieszący się pełnym zaufaniem Gomułki stał się najbardziej wpływowym członkiem jego ekipy, numerem drugim. Za czasów Bieruta taką rolę odgrywali Jakub Berman i Hilary Minc. Za Gierka początkowo Franciszek Szlachcic, ale gdy okazał się zbyt ambitny, nastąpiła "dewaluacja Franka" i zanim się obejrzał wylądował jako prezes Urzędu Miar i Wag. Jego miejsce przy Gierku zajął wkrótce Jan Szydlak.

Numer drugi musiał być absolutnie lojalny wobec I sekretarza i nie mógł w żadnej sytuacji aspirować do tego stanowiska. Miał za to na partyjnym dworze  olbrzymią władzę, znacznie przekraczającą pełnione przezeń oficjalne funkcje.

Taką władzę miał w latach sześćdziesiątych towarzysz Zenon. Na partyjnym dworze określanie kogoś za pomocą imienia świadczyło, że zajmuje on pozycję wyjątkową. Czasami używano pseudonimu okupacyjnego, co podkreślało związki kombatanckie (towarzysz Tomasz - o Bierucie, Wiesław - o Gomułce) lub jeszcze kapepowskie (Mirek o Hilarym Mincu), używanie imienia bez nazwiska było możliwe tylko wtedy, jeśli we władzach najwyższych nie było dwóch osób o tym samym imieniu.

Kliszko kierował frontem ideologicznym, a więc poza gospodarką wszystkimi właściwie przejawami życia społecznego. Całkowicie nie nadawał się do tej roli. Był ograniczonym doktrynerem, a ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]