POLITYKA

Czwartek, 17 maja 2012

Polityka - nr 31 (2716) z dnia 2009-08-01; s. 52-56

Półprzewodnik Polityki / Markowe szlaki

Marek Henzler

Trasą winno-miodową

Enoturystyka to podróże szlakiem winnic, piwnic i winiarni, dochodowa gałąź turystyki we Włoszech, Francji, Niemczech, Austrii, nawet na Słowacji. My od roku mamy trasę wytyczoną przez lubuskich winiarzy.

Według popularnej w XIX w. legendy, kiedy Bachus (Dionizos) został zamordowany przez Tytanów, Atena Pallas jego krwią skropiła rejon Morza Śródziemnego. Kilka kropel spadło też na Węgry, Krym i Niemcy, a jedna doleciała aż pod Zieloną Górę. Wszędzie tam wyrosły winnice. Jest też i wersja historyczna. W zielonogórskim Muzeum Wina, jedynym w Polsce, dowiemy się, że sadzonki i umiejętność uprawy winnic na ziemię lubuską ok. 1150 r. przywieźli osadnicy z Frankonii (dziś północna Bawaria), a pierwsze wzmianki o tutejszych winnicach pochodzą z 1314 r.

W przeszłości różne były opinie o miejscowym winie. Jest to, oczywiście, kwestia gustu i smaku, ale produkowane w daleko na północ wysuniętym regionie nie miało, poza szczególnie udanymi rocznikami, szans w konkurencji z innymi niemieckimi trunkami. Żartowano, że oszczędzano na kacie, pojąc zielonogórskim kwasiorem skazanych na śmierć. Król Prus Fryderyk I powiedział o lubuskim winie, że lepiej wygląda, niż smakuje.

Mimo tych opinii przez wieki kwitła tu uprawa winorośli. Sprzyjały temu łagodne zimy i spore nasłonecznienie nadodrzańskich wzgórz. Winnice zaczęły upadać w XIX w., kiedy rozwój transportu, zwłaszcza kolei, ułatwił dowóz taniego wina z innych regionów. Swoje zrobiła też filoksera, przywleczony z Ameryki gatunek mszycy, której ofiarą padły w Europie miliony hektarów winnic.

Pojawiła się też konkurencja w postaci koniaków, likierów i szampana, którego produkcję w Niemczech rozpoczęto w Zielonej Górze w wytwórni Grempler&Co. Zakład ów po wojnie stał się Wytwórnią Win Musujących, a później Państwową Lubuską Wytwórnią Win, która w 1999 r. zbankrutowała. Produkowała ona – w swej ostatniej odsłonie – głównie wina owocowe, a do czasu, kiedy poniemieckich winnic nie zalesiono bądź nie postawiono na nich osiedli mieszkaniowych, także malejące wciąż ilości wina gronowego (w części z moszczu importowanego z Węgier i Jugosławii). Dlatego w Zielonej Górze nadal obchodzono święto winobrania, choć u schyłku PRL winogrona na tę okazję sprowadzano z Bułgarii, a w gardła lano nie wino gronowe, ale Kwiat Jabłoni i piwo.

Dzieje zielonogórskiego winiarstwa poznamy w dziale winiarskim Muzeum Ziemi Lubuskiej. Znajdziemy tu stare narzędzia i urządzenia do uprawy winorośli i produkcji wina, dokumenty (m.in. paszporty winne, zezwalające niegdyś szlachcie na import wina z Węgier) i stare fotografie.

Polskie winiarstwo, zaznaczmy tu wyraźnie – gronowe, a nie owocowe, od niedawna podnosi się z upadku. A był on w zasadzie całkowity. Zaprzestano produkcji wina w Zielonej Górze i Warce, którą starali się podtrzymać winiarze repatriowani po II wojnie światowej z Podola (m.in. Grzegorz Zarugiewicz). Nie uczono zawodu winiarza i żaden instytut naukowy nie miał winiarstwa w planie badań. W ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej wina gronowe do Polski słały inne kraje socjalistyczne oraz Algieria. Wina produkowano w zasadzie na użytek własny, sadząc winorośl przy domach i w działkowych ogródkach.

Domek winiarza

U niektórych osób z nieco zasobniejszym portfelem pojawiło się nie tylko pragnienie posiadania domu na wsi, ale i własnej winnicy. Ich właścicielami zostawały znane osobistości, jak choćby Wojciech Włodarczyk, minister w rządzie Jana Olszewskiego. Duże zasługi ma Roman Myśliwiec, winiarz spod Jasła. Pojawiły się specjalistyczne pisma i zawiązały winiarskie stowarzyszenia, lobbujące za zmianą prawa ograniczającego produkcję i sprzedaż winnego trunku. Jedno z nich, Zielonogórskie Stowarzyszenie Winiarskie, w 2008 r. wytyczyło Lubuski Szlak Wina i Miodu, z14 przystankami po drodze (patrz mapka).

Dobrym punktem startu jest Zielona Góra. Poza wspomnianym już Muzeum Wina, specjalistycznym sklepem z winiarskimi akcesoriami i literaturą dla zawodowców i amatorów, znajdziemy tu winnicę na Winnym Wzgórzu z Palmiarnią, w której szklaną konstrukcję wbudowano domek winiarza z 1818 r. Należał on do Augusta Gremplera, późniejszego wytwórcy szampanów.

Domki winiarskie stawiano wśród winnic. Początkowo były to drewniane szopy do przechowywania narzędzi. Z czasem zaczęto budować murowane, niekiedy dostosowane do całorocznego zamieszkania. W 1865 r. w lokalnym rejestrze było ich 697, co dużo też mówi o liczbie winnic. Przetrwało zaledwie kilka. Zielona Góra rozrastając się, wchłaniała winnice i domki winiarzy (z reguły już przebudowane); stoją więc dziś w mieście (m.in. przy ul. Pięknej 20 i ul. Zakręt 2).

Wieża z Budachowa

Najsłynniejszy domek, a właściwie winiarską wieżę, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Lubuski Szlak Wina i Miodu

– Chcieliśmy nawiązać do 800-letniej tradycji, promować lokalne produkty i enoturystykę oraz stworzyć, tak jak dawniej, warunki do utrzymania się z produkcji wina i miodu – mówi Przemysław Karwowski, sekretarz Zielonogórskiego Stowarzyszenia Winiarskiego i pomysłodawca Lubuskiego Szlaku Wina i Miodu. Pomysł spodobał się właścicielom kilkunastu winnic i pasiek oraz paru instytucjom o winnym i miodowym profilu. Szlak przez 200 km biegnie wschodnim pograniczem województwa lubuskiego, zasadniczo wzdłuż drogi krajowej nr 3, od Nowej Soli przez Zieloną Górę, Sulechów, Międzyrzecz, Gorzów do Mierzęcina, u granic Drawskiego Parku Narodowego. Ma 14 stacji. Adresy winnic i pasiek znajdziemy na stronie Zielonogórskiego Stowarzyszenia Winiarzy www.winiarze.zgora.pl w zakładce „Szlak wina i miodu”. Niebawem folder zostanie uzupełniony, bo zgłosili się nowi chętni, co pozwoli utworzyć drugą nitkę szlaku.

Więcej zdjęć ze szlaku oraz praktyczny informator dla turystów (adresy, ceny, telefony) na: www.polityka.pl/wakacje

Załączniki

  • Lubuski Szlak Wina i Miodu

    Lubuski Szlak Wina i Miodu - [rys.] JR