POLITYKA

Poniedziałek, 27 marca 2017

Polityka - nr 28 (2713) z dnia 2009-07-11; Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 18 ; s. 39-43

Kultura. Książki obraz(k)owe

Anna Brzezińska

Trudne bajki

Ucieczkę od poważniejszej tematyki i infantylizację książki dziecięcej widać bardzo wyraźnie na półkach księgarskich. Dotyczy to zarówno narracji, jak i obrazu.

Przecież to okropne. Jak tak może być – pytałem – żeby niektórzy ludzie musieli umierać nie mając nawet dziesięciu lat?”. Kiedy na początku lat 70. Astrid Lindgren opublikowała „Braci Lwie Serce”, książka o chorobie i śmierci dwóch małych chłopców zszokowała dorosłych czytelników. Zarzucano pisarce, że z tekstu przebija obsesyjna fascynacja śmiercią, a postępowanie bohaterów oraz wiara w magiczną, cudowną krainę, do której przenoszą się po śmieci, może wręcz zachęcić młodego czytelnika do samobójstwa. Dziś „Bracia Lwie Serce” są jedną z ulubionych książek młodych czytelników w wielu krajach. A twórczość Lindgren należy do klasyki literatury dziecięcej, dzięki czemu nawet anarchistyczne zachowania Pippi Pończoszanki – kolejnej bohaterki, która w swoim czasie budziła liczne kontrowersje – nie przerażają już rodziców. Niemniej historia Jonatana i Sucharka Lwie Serce pozostaje jednym z niewielu tekstów dla dzieci, które poważnie i bez fałszywego tonu opowiadają o rzeczach ostatecznych.

Ucieczkę od poważniejszej tematyki i infantylizację książki dziecięcej widać bardzo wyraźnie na półkach księgarskich. Małgorzata Cackowska z Zakładu Filozofii Wychowania i Studiów Kulturowych Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego wskazuje, że dotyczy to zarówno narracji, jak i obrazu. Narracje koncentrują się wokół sielskich, postdisneyowskich historyjek o zwierzątkach i królewnach, a obraz – spłaszczony, pozbawiony głębi, operujący na wszystkich planach wielkimi plamami jednolitych, nazbyt jaskrawych barw – również naśladuje uproszczoną animację kreskówek. W szczególności dotyczy to książek obrazkowych dla dzieci najmłodszych. Tutaj problem sprawia już sama nazwa.

Z badań Cackowskiej wynika, że książka obrazkowa często kojarzy się nam wyłącznie z prostymi, infantylnymi książeczkami dla maluchów, które dopiero poznają znaczenia słów, konfrontując je z uproszczonymi obrazkami czy zdjęciami, książeczkami do kolorowania lub fabularyzacjami bajek filmowych. Tymczasem przyjęta przez Cackowską definicja książki obrazkowej (ang. picture book, niem. Bilderbuch) jest znacznie szersza. Obejmuje ona krótkie zazwyczaj książki, w których obraz – czy też sztuka obrazowania – odgrywa istotną rolę w przedstawianiu historii, a często prowadzi ważniejszą od tekstu narrację, tyle że kodem wizualnym.

Psycholodzy i literaturoznawcy zgodnie argumentują, że im młodszy jest odbiorca, tym bardziej potrzebuje obrazu, aby w pełni zrozumieć historię opowiedzianą słowami. Badacze, np. Stefan Szuman, wskazują również, że pierwsze obrazy w szczególny sposób zapadają w pamięć, tworzą wzorce wyobrażeniowe, do których będziemy się odwoływali w przyszłości. Tym bardziej nie jest więc obojętne, co podsuwamy do oglądania naszym dzieciom.

Na obraz we współczesnej literaturze dziecięcej, tak samo jak na tekst, bardzo mocno wpływają wzorce kultury masowej. Wiek XX nie tylko afirmował rolę dzieciństwa i podkreślał prawa młodego człowieka, odkrył też dziecko jako konsumenta, cennego i wpływowego uczestnika rynku rozrywki. Stąd znaczna część literatury dziecięcej zmierza po prostu do zaspokojenia potrzeby rozrywki i stara się jak najprecyzyjniej dopasować do gustów odbiorcy. Teksty nie muszą być oryginalne, przeciwnie, do znudzenia wykorzystują rozwiązania fabularne, formy i motywy, które osiągnęły rynkowy sukces (tę tendencję odzwierciedla zjawisko kontynuacji popularnych cykli, liczne naśladownictwa bestsellerów, ujednolicanie ilustracji, wzorowanych często na animacji filmowej). Celem książki masowej nie jest wszak rozwój dziecka, jego osobowości, intelektu, wrażliwości czy wreszcie wpisanie go w obieg kultury wysokiej i oswojenie ze sztuką. Zwykle jest ona nastawiona po prostu na maksymalizację zysków i wychowanie konsumentów, którzy, nie potrafiąc wartościować różnych dzieł, pozostaną w kręgu kultury masowej.

Twórcy wyłamujący się z tej konwencji buntują się przeciwko infantylizacji i komercjalizacji książki obrazkowej. – Wolałabym używać pojęcia książka obrazowa – mówi Iwona Chmielewska, autorka książek i ilustracji, która niedawno wydała książkę dla dzieci o koncepcie pustki... tyle że w Korei. – To książka o całościowym zamyśle artystycznym, która przemawia zarówno przez tekst, jak i przez obraz. Ilustracje nie dostarczają w niej wyłącznie wrażeń zmysłowych, nie są – choćby najbardziej pomysłowym czy awangardowym – komentarzem do tekstu. W książce obrazowej obraz niesie przekaz intelektualny, prowadzi własną, na pozór niezależną narrację, uzupełniając tekst dodatkową treścią. Ani tekst, ani obraz nie dadzą się tu odczytać niezależnie, tworzą nierozerwalną całość.

Tę wielotorowość przekazu w obrazkowej (obrazowej) książce dziecięcej podkreśla ilustrator i autor Paweł Pawlak: – Słowo, plastyka form, opowiadana historia, dialogi, obrazy, kompozycja i dramaturgia całości, typografia, rodzaj papieru, formatto elementy, z których przyrządzić próbuję książkę o przeczuwanym intuicyjnie smaku. W ten sposób powstaje medium, które może komunikować się z&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Anna Brzezińska jest absolwentką Instytutu Historii KUL oraz absolwentką i doktorantką mediewistyki Central European University w Budapeszcie, pisarką fantasy, matką dwójki małych dzieci.