POLITYKA

Piątek, 23 czerwca 2017

Polityka - nr 1 (3) z dnia 2017-02-15; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 25. Kobieta: instrukcja obsługi; s. 29-31

JA. Kobieta jako człowiek

Eliza Koźmińska-Sikora

Twarda szkoła miękkich uczuć

Dr Agnieszka Izdebska, psycholożka, psychoterapeutka i seksuolożka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, o kobiecej emocjonalności

Czy istnieje coś takiego jak emocjonalność typowo kobieca?

Na pewno nie ma stałego kompleksu cech, który można by przypisać jednej płci. Z niektórych badań wynika, że kobiety wykazują większą empatię albo mniejszą agresywność, lepiej odczytują ekspresję emocjonalną czy czytelniej ją wyrażają. Można wysnuć z nich powierzchowny wniosek, że istnieją cechy typowe dla kobiet. Ale kiedy zaczynamy zestawiać różne badania i je porównywać, to okazuje się, że są wzajemnie sprzeczne albo że różnice między kobietami a mężczyznami są niewielkie, zaś podobieństwa – bardzo duże.

Pozornie silne zróżnicowanie wynika z różnych względów. Częściej się pisze o różnicach, bo one są społecznie, medialnie bardziej atrakcyjne. Najwięcej badań przeprowadza się na specyficznej grupie osób – heteroseksualnych kobietach rasy białej, w średnim wieku, ze średnim wykształceniem. Kiedy zaś te wyniki porówna się z analogicznymi, lecz dotyczącymi np. Afroamerykanek, to pojawiają się spore różnice choćby w skłonności do dominacji czy czytelności komunikacji niewerbalnej. Są to nierzadko różnice większe od tych między kobietami i mężczyznami w ramach jednej kultury. W wielu wymiarach zupełnie inaczej wypadają grupy lesbijek, kobiet starszych czy lepiej wykształconych. Dlatego wnioski i interpretacje powinny dotyczyć tylko badanej grupy.

Ponadto stosunkowo niedawno w psychologii pojawiły się badania koncentrujące się na kobietach. Wcześniej skupiano się na mężczyznach. Uważano, że męskie zachowanie jest pewnym prototypem zachowań człowieka. Kobieta była postrzegana jako ktoś, kto ewentualnie od tego wzorca odstaje. Był to okres określany jako „psychologia bez kobiet”. Przykładem jest teoria Freuda, krytykowana później przez niemiecką psychoanalityczkę i psychiatrę Karen Horney, jako pisana z punktu widzenia mężczyzny i o mężczyznach.

Wreszcie czym innym jest płeć biologiczna, a czym innym kulturowo-społeczna, przez wielu badaczy rozpatrywana jako coś odrębnego od płci biologicznej. Czyli taki konstrukt jak kobiecość czy męskość jest definiowany w danej kulturze czy społeczeństwie jako pewien wzorzec. Od kogoś płci żeńskiej oczekuje się, że będzie się zachowywać jak kobieta. A jeśli jej zachowanie odbiega od przyjętego wzorca, ponosi tego konsekwencje społeczne, na przykład spotyka się z ostracyzmem.

Czy kobieca emocjonalność jest uwarunkowana biologicznie?

Jedyną cechą, która przypuszczalnie wynika z biologii, jest mniejsza agresywność. Kobiety są łagodniejsze, takie różnice widać już u naczelnych i w różnych kulturach. To jedyna, najmniej kontrowersyjna cecha, co do której wyniki badań są zgodne, choć już nie co do wielkości tej różnicy.

Ale inne cechy, związane choćby z rozrodczością kobiety, a więc labilność emocjonalna spowodowana grą hormonalną – w napięciu przedmiesiączkowym, ciąży lub menopauzie – niekoniecznie dają się sprowadzić wyłącznie do roli czynnika biologicznego. Nawet jeżeli hormony zmieniają sposób funkcjonowania kobiety, nie są jedynym elementem wyjaśniającym jej samopoczucie.

Wiele kobiet pomimo zmian natężenia hormonów czy neuroprzekaźników swój nastrój ocenia jako stały. Inne z kolei wskazują – jak wynika z badań Pauline Slade i Aleeca Jennera, że siła napięcia przedmiesiączkowego jest skorelowana z tym, jak bardzo kobieta identyfikuje się ze stereotypowym wzorcem kobiecości. Najsilniejsza korelacja wiąże się ze skrajnymi postawami. Kobiety odrzucające wzorzec oraz te, które się z nim najbardziej zgadzały, zgłaszały najsilniejsze dolegliwości. Tłumaczy się to tym, że kobiety identyfikujące się z obowiązującym modelem doszukują się w sobie czy wyolbrzymiają te cechy, których się spodziewają. Z kolei te, które wzorzec odrzucają, zwracają większą uwagę na dolegliwości, ponieważ rozpoznają je jako niechciane lub nieakceptowane. Okazuje się także, co wykazały w swoich badaniach Jessica McFarlane, Carol Lynn Martin i Tannis MacBeth Williams, że ich odczuwanie jest uzależnione od tego, kiedy kobieta je ocenia. Po tygodniu lub dwóch opisuje je jako silniejsze albo bardziej wyraźne niż w momencie ich pojawienia się. Upływ czasu sprawia, że już nie tyle jest w kontakcie z własnym ciałem i doświadczeniem, co ze swoimi przekonaniami. Wtedy na jej ocenę w większym stopniu może wpływać stereotyp.

W ogóle jako gatunek wykazujemy dużą plastyczność zachowania i dużą skalę zmienności. Nawet gdy pewne czynniki biologiczne mogą do czegoś predysponować, to nacisk różnych zmiennych kulturowych i społecznych jest tak duży, że to się wcale nie musi przekładać na faktyczne różnice między kobietami i mężczyznami. W obrębie tej samej płci spotkamy ogromną różnorodność charakterów, osobowości, stylów funkcjonowania. I istnieje wiele wzorców kobiecości w obrębie tej samej kultury. Na szczęście dla nas – nie ma jednego obowiązującego.

Mimo to coś wyraźnie odróżnia wzorce kobiece od męskich. Gdy np. myślimy o kobiecie lub ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]